News

W czwartek rusza kolejna edycja Festiwalu Folkowisko w Gorajcu

Tematem przewodnim w tym roku będą „Dziady” a impreza reklamowana jest jako najbardziej dziadowski festiwal w kraju! Folkowisko nie jest zwykłą lokalną imprezą, bowiem nakierowane jest głównie na odbiorców spoza regionu.

Organizatorzy od początku skupili się na schlebianiu gustom „przyjezdnych” z dużych miast, dla których przebywanie na wsi jest egzotyczne. Stąd przy układaniu repertuaru muzycznego bierze się pod uwagę wielokulturowe smaki. U nas takim szczególnym elementem kulturowym, z którym jesteśmy kojarzeni, przez bliskość granicy, jest kultura ukraińska. Takie bezpardonowe podejście, nakierowane na kreowanie egzotyczności z Ziemi Lubaczowskiej spotkało się przy pierwszych edycjach festiwalu z niezrozumieniem, u niektórych ze wstydem związanym z prowincjonalnością. Odważne sięganie po tematy kulturowe, związane z nieistniejącymi już u nas społecznościami ukraińskimi i żydowskimi, a następnie tematami społecznymi związanymi ze wstydem bycia ze wsi, roli kobiet w kulturze wsi, emigracji, spowodowało, że Festiwal stał się mocną i rozpoznawalną marką w całym kraju o zasięgu także poza jego granicami.

Okazało się… że rzeczy z których się wielu wstydzi są niezwykle mocną atrakcją dla ludzi z miast! Wspominana egzotyka w Gorajcu wzmacniana jest przez sąsiedztwo terenu festiwalowego z najstarszą drewnianą cerkwią greckokatolicką w kraju. Na łąkach codziennie pasą się krowy, zamiast betonu, wokół znajdziemy zieleń i ciszę. W Gorajcu wiejskość i wieśniackość została przerobiona na atut i siłę napędową.

Teraz do Gorajca przyjedzie niemal tysiąc ludzi z całego kraju, skuszonych obietnicą przeżycia niezwykłego czasu. Czekają na nich specjalnie przygotowane atrakcje, warsztaty, wędrówki i rajdy, muzyka, śpiewanie i taniec przy ogniskach. To oczywiście tylko atrakcje, na Folkowisku jest coś jeszcze, co jest najmocniejszym magnesem, który przyciąga ludzi z odległych zakątków kraju, to klimat miejsca. Wielu ludzi rezerwuje sobie co roku urlop na drugi weekend lipca, bu przyjechać na Ziemię Lubaczowską i zaczerpnąć energii!

W tym roku na dużej scenie zagra jeden z gigantów polskiego folku, Żywiołak:

Pablopavo, czyli Paweł Sołtys uważany jest za jednego z najlepszych polskich songwriterów:

Hańba! To laureat Paszportów Polityki 2018 za „muzyczno-literacko-polityczną rekonstrukcję, która daje efekt zaskakujący” za ich płytę Będą bić!

Joryj Kłoc, to ukraiński zespół folkowy. Sami określają swą twórczość jednym zdaniem „Daj Boże Eto Hip Czort Hop”. Nawet najbardziej wytrwali, nie są w stanie stać w bezruchu przy ich muzyce, która niejednokrotnie zaskakuje energią i interpretacją! Dowodem na te słowa jest polska ludowa piosenka, do której teledysk nagrany został w Gorajcu.

Monika Kowalczyk, to gorajeckie odkrycie muzyczne. Tym razem usłyszymy jej koncert na żywo z Gorajca w Radio Rzeszów.

Wstęp na festiwal jest płatny! Tylko w niedzielę jest dzień otwarty i nie ma opłat:

Karnet Normalny (od 16 roku życia) 160 zł, 

Karnet Ulgowy (od 5 do 15 roku życia) 60 zł;

Dodatkowe info:

Karnety dla dzieci poniżej 5 roku życia za darmo (nie musisz ich zamawiać).
W ramach karnetu otrzymujecie prawo do udziału we wszystkich atrakcjach Festiwalu (oprócz spływu kajakowego).

Koszt noclegu na polu namiotowym JEST PŁATNY OSOBNO, W DNIU PRZYBYCIA w cenie 40 zł (osoba dorosła), 20 zł (dzieci od 5 do 15 roku życia) za całość Festiwalu.

Wejściówki jednodniowe

Uprawniają do wejścia na teren Festiwalu i udziału w koncertach. Nie uprawniają do udziału w warsztatach.

Wejściówka jednodniowa: czwartek: 40 zł

Wejściówka jednodniowa: piątek: 60 zł

Wejściówka jednodniowa: sobota: 60 zł

Wejściówka jednodniowa: niedziela: wstęp bezpłatny

fot. Łukasz Kopeć. więcej info na stronie festiwalu: www.folkowisko.pl

10 komentarzy

  • milusia

    i ogólnie to różnice między miastem, a wsią to są już na pierwszy rzut oka widać i wieśniaka to od razu poznać można po tym , że z tylnej kieszeni gaci to mu ten smartfon wystaje, a temu miastowemu to ten smartfon wystaje z tych trendy spodni, które normalnie na wsi to wstyd takie cóś mieć w szafie, a co dopiero założyć, tyle dziur w tych nowoczesnych spodniach z miasta i tu oczywiście na to wszystko można zastosować tradycyjną wiejską filozofię i powiedzieć, a te pany z miasta jakoś nam zdziadziały i jak tu z takimi iść gdzieś do sąsiadów, że wstyd, że nie wiem z takim miastowym pokazać się, a co dopiero do kościoła iść i ta moda na dziadowanie to chyba jakoś u nas na wsi jeszcze niezbyt przyjęła się i może niech miastowe sobie u siebie dziadzieją i niech oczywiście sobie podziadują trochę na wsi, niech my, wieśniaki trochę tej kultury na dziadowanie łykniemy i może ktoś by tu chciał się uśmiechnąć na takie dziadowanie i może w takim razie to tu tylko jeszcze przypomnę tego słynnego sołtysa satyryka i ten to by to lepiej wyjaśnił, że elektryfikację wsi to my już przeżyli, mechanizację też jakoś zmoglim i jak my już dobrobytu zakosztowali to teraz nazad na dziadów nas będą przekabacać, te miastowe to niech się może zdecudakują i nam tu normalne coś jakieś może wytyczne na normalne życie przywiozą

  • milusia

    i na to wszystko to nic tylko sobie kupić tego dopalacza, bo papierosy teraz jakby w strefie dopalaczy chyba są i zobaczyć ten biały dymek zwiastujący, że oto zbliża się ów słynny rysownik satyryk i w ten biały dymek wpisuje swoje, na przykład może coś takiego, nie, no za takie pieniądze to jeszcze obrazki dla dzieci dają i coś mi tu śmierdzi dotacjami unijnymi i na tym obrazku to chyba widać tego wysokiego komisarza unijnego, a raczej jego zęby, a na tamtym to chyba ten europoseł , jak mu się oko zaświeciło na widok europosłanki i niech pani już więcej mi tu nie wyciąga tych paczek, bo nie dam rady zasnąć, co oni w tym Europierdolamencie z nami wyrabiają i tu na tym można by skończyć i tylko , że tu te różnice między miastem i wsią jakby znikły , bo wszędzie te same obrazki sprzedają i wszędzie to samo dziadostwo teraz widać i może z tą różnicą na zdrowy rozsądek, że jak się tak człowiek napatrzy to może znienawidzić i tu teraz był cytat z tego filmu o samych swoich i to właśnie nienawiść to się po nocach czasami śni do różnych zarządzeń i ustaw i potem te podkoszulki zakładają, że każdy ma prawo do ładnego widoczku na swojej paczce dopalaczy, że palenie zbliża ludzi i umacnia więzi międzyludzkie i czasami to nie zostaje nic tylko ten szary dymek z papierosa, jak śpiewał pewien przedwojenny artysta

  • milusia

    i ten właśnie artysta śpiewał coś takiego, rozpacz ,smutek, żal ulatują w dal jak dymek z papierosa i na to chyba tylko można uśmiechnąć się do tych czasów, kiedy dymek z papierosa miał własności zdrowotne i westchnąć też można do tych piosenek sprzed niemal stu lat, bo wtedy jakoś tak chyba bardziej można było zrozumieć o co chodzi w piosence i słychać było opowieść w ubraną w elegancję, niemalże wykwintną i wsłuchać można było się w tę opowieść i zasłuchać się nawet i może nawet i zdumieć się tym światem ze starej płyty i teraz ten wielkomiejski szum brzmi zupełnie inaczej i zupełnie inaczej brzmi opowieść piosenki, aż czasami razi w uszy niezrozumiały hałas i chciałoby się zapytać, a po co tyle nerwów do tej piosenki, przecież to można spokojnie wszystko potraktować i no jeszcze raz to może trochę ciszej i jeszcze ciut ciszej, bo jedno tylko może dodam, że tak jak by mnie tu nie było i to tylko taka zapowiedź ciszy w kulturze Pogranicza, żeby tak usiąść i po prostu być i może i zadać jakieś pytanie i w tych pytaniach i odpowiedziach autorzy książek wciąż szukają natchnienia i każda rozmowa to dla nich bezcenna wartość i każde spotkanie to nieoceniona wartość o którą warto zabiegać

  • milusia

    i tak czasami można odnieść wrażenie, że niektórym to jakby zegar zatrzymał się sto lat temu i ciągle pytająco patrzą na to, co jest teraz, żeby dostrzec jakiś sens tych wszystkich zmian i chcąc to wszystko jakoś do siebie dopasować to wypadałoby do paczki papierosów to sobie kupować te zapałki do zniczy i w ten sposób jakoś sobie wytłumaczyć dokąd tak właściwe zmierzamy i gdzie to ta kultura spożycia różnych dóbr może nas zaprowadzić i tak rozejrzeć się po sklepie i po świecie w poszukiwaniu zdrowego rozsądku i zauważyć, że chyba zdrowy rozsądek już dawno nas wszystkich opuścił i teraz nic tylko jeść to całe dziadostwo i narzekać na czasy cywilizacji śmieci, bo tak właściwe to teraz sprzedają nam wszędzie te puste kalorie i człowiek najeść się nie może tą pustką i włączamy te różne smart maszyny i fit diety szukamy, żeby przetrwać ten zalew śmieci i śmieciowego jedzenia i tak sobie może nawet i pomyśleć można, że tak jakby niezauważalnie na meneli wyrastamy, żeby z tego śmietnika wygrzebać sobie coś dobrego do zjedzenia i ubrania i co tu dłużej ukrywać, że na dziadów wyrośliśmy, dla których śmietnik to jest naturalne środowisko do życia

  • milusia

    i tak właściwe to mnie to w zasadzie to chodzi, żeby jakoś te dawne czasy przetłumaczyć na współczesną teraźniejszość i te dawne piosenki jakoś dopasować do obecnych trendów modowych w kulturze zwłaszcza muzycznej i tu można nawet się wsłuchać w tę współczesność i wyszukać sobie coś stosownego i tu bowiem oprócz dziadów to przyjadą do nas i inni, „żeby się sobą zauroczyć” to znaczy my, zauroczymy się w artyście mowy polskiej, który niejedną piosenkę już przetłumaczył i do tego przedwojennego dymku z papierosa to mnie wyszło, zauroczyć się podrywem na misia i tą panią, która pisze, bo ją ciągle podszczypują w talent, a przecież każdy wie, że ta pani to lubi tak sobie odpoczywać w Spale w cieniu różnych uznanych gwiazd z poważnym dorobkiem i jedno co tylko można to zauroczyć się mistrzostwem w mowie polskiej i czekać na to, że nam też taki talent urośnie

  • milusia

    i tu chyba warto może coś takiego zauważyć, że niektórym to dziadowanie to zupełnie nie pasuje i tym swoim monogamicznym tonem obwieszczają światu swoje trzy grosze komentarza do naszej rzeczywistości i może ja tu tylko po prostu zapytam , czy dociera do was Polsat, bo do niektórych to nie dociera nic oprócz Polsatu i potem nie rozumieją na jakim świecie żyją i tu ja tak na siebie właśnie patrzę i widzę, że znowu ta moja bezmyślność mi na twarz wychodzi i ten brak lektury i podstawowych wiadomości o tym, co jest ważne i może w takim zerknę w kalendarz i mnie coś natchnie do nowego życia i zastanowić się, czy dożyję do tego poważnego koncertu w Radrużu i żeby znowu usłyszeć jak muzycy wariują z radości, że tyle braw dostali i bowiem u nas to nie można narzekać, że braw może być za mało i jedynie na to, że brawami można zamęczyć poważnych muzyków muzyki poważnej i tu może u nas trochę jakby mało tych koncertów i publika nie może się nacieszyć takimi brzmieniami sprzed nawet kilkuset lat i u nas Polsacie to jeszcze nie mówili, że Moniuszko umarł i tylko o Kaczyńskim mówili, że miał szansę zostać wirtuozem, ale niestety na szczęście komentowanie wydarzeń muzycznych trafiło na takiego wirtuoza słowa , że czasem można było odnieść wrażenie, że komentarz do wydarzenia może być równie ważny co samo wydarzenie

  • milusia

    a wydarzeń u nas oczywiście chyba nie zabraknie, żeby można się było nacieszyć wakacyjną rozrywką w dobrym wykonaniu na naszych takim tam letniskach w Gorajcu, w Horyńcu i w Kresowej Osadzie w Baszni, a może i w Narolu i znajdzie się taki kto będzie może ciut troszeńkę skołowany tą ilością rozrywki przypadająca na jednego odpoczywającego, ale niestety odpoczynek to też niestety może być męczący i te wernisaże i te spotkania z z autorami i całe mnóstwo muzyki i może nawet i reżyser filmowy i jedno co można sobie życzyć, żeby nam starczyło sił jeszcze na ten aktywny fitness, żeby nam nie tylko intelekt się wzmocnił, ale też i reszta naszej osobowości także swoje kilokalorie dostała i może w takim razie tu jeszcze z takim pytaniem pozwolę sobie wyskoczyć, o taki pomnik przyjaźni polsko-węgierskiej dla dwóch szachistów i może w Budapeszcie już jest, a może nie ma jeszcze i czy w Warszawie też coś w tym temacie wiadomo to może by tu ktoś jakoś nam dotłumaczył tę naszą przyjaźń z Węgrami i chyba raczej mało kto orientację ma w tych węgierskich tematach, chociaż od lat wiadomo, o dwóch bratankach to można chyba powiedzieć, że na tym kończy się nasza wiedza i nie pozostaje nam nic innego tylko zapraszać wszystkich do wakacyjnego horynieckiego salonu literackiego na spotkania z autorskie

  • milusia

    i dojść po chwili do przekonania, że chyba to nie jest istotne pytanie i to co, najważniejsze zawsze jakoś chyba nas omija i to, czego szukamy nie umiemy znaleźć i przecież wakacyjna rozrywka to taka okazja może jest, żeby o niczym porozmawiać i tak tylko przy okazji wstąpić i zerknąć, czy przyszli znajomi, a może ruszyli w plener posłuchać szumu drzew i w szumie drzew szukają odpowiedzi na swoje pytania i takich tam niestworzonych historii o Diabelskim Kamieniu i Czartowym Polu, które tu w pobliżu Horyńca może wystraszyć niejednego do zapuszczania się leśną gęstwinę i bardziej chyba zachęca do poruszania po wyznaczonych trasach turystycznych i czasami można oczy przetrzeć ze zdumienia na widok znajomego człowieka i tym zdumieniem napytać sobie i temu znajomemu biedy, a to tylko taka pułapka była dla naszej wyobraźni, która w nieznajomym zobaczyła znajomego i tu nic tylko zapytać można, no i jak panie sobowtórze i dojść do rozstaju dróg, na których widać, że my tu chyba na plener zdjęciowy nowego serialu dostaliśmy angaż i tylko, że chyba taki film to chyba już był i tylko tytułu jakoś nie pamiętam, ale pamiętam te ćwiczenia wymowy i tego zawianego gościa, który przygadał temu aktorowi, że te Norek, ale kanalia z ciebie się zrobiła, że w pastowanym kabanie my teraz mamy swojej nadziei na rozwiązanie zagadki szukać, ale i chyba też cała nadzieja w świętych Patronach, że jeszcze miłosierdzie Boże ich nie opuściło i dopiszą dalszy ciąg do tego może i zabawnego qui pro quo i tak to mija sobie kolejny dzień dla niektórych wakacnego wypoczynku, a dla niektórych to po prostu dzień jak co dzień i w szumie drzew słyszą po prostu tylko szum drzew i nie szukają tam niesamowitych historii i tak w sumie to czekają, na swoje normalne życie w normalnym świecie

  • milusia

    i w właśnie w normalności cała nadzieja dla człowieka i tylko jedno mnie martwi, że definicja normalności ciągle wymyka się nam wszystkim i wariatami nazywamy czasem normalnych ludzi, a wariatów czasem bierzemy za zupełnie kogoś innego niż nam się wydaje i w tej chwiejności norm na normalność trudno się już czasem połapać i chyba jedno co nam zostaje to właśnie ta chwiejność i to jednie w tym można nauczyć się doszukiwania w sobie tego powątpiewania dla czasem wręcz oczywistych rzeczy, które w owieczce chciałaby widzieć tylko owieczkę, a dla nieoczywistych rzeczy w wilku doszukujemy się owieczki i jedno co nam zostaje dla zachowania normalności to ta pewność w niepewności i pytanie o to, czy już dzwonił do ciebie głuchy telefon halo, halo czy mnie słychać, halo , halo czy jest kto i może warto jeszcze raz zawołać halo, halo dla pewności , że zrobiliśmy co w swojej mocy, żeby usłyszeć wołanie, być może o pomoc i być może to tylko głupi żart, którego jeszcze nie rozumiemy i na tym nierozumieniu poprzestać i po prostu powiedzieć przepraszam, ale nie rozumiem po co u nas takie numery się wykręca i od lat robi się nam marmoladę i sprzedaje to jako konfitury halo, halo czy pan mnie dobrze zrozumiał, my tu już od lat nie czekamy na swoje trzy minuty w świecie, który straciliśmy zanim go dostaliśmy i niektórym z nas została rola z przeszłości, o której chcemy zapomnieć i o której cichosza i tam cichosza i tu cichosza i halo, halo bo chyba znowu coś nie tak i czy ktoś wołał o pomoc, czy to tylko zabawa w głuchy telefon i jedno co można to wcisnąć czerwony klawisz i w ten sposób sobie wytłumaczyć wszystko

  • milusia

    i tak w zasadzie to my tu tylko możemy czekać na te wytyczne na normalne życie i tak od siebie coś normalnego powiedzieć to ogólnie to trochę tak jakby wyjść na tego chwiejnego gościa, który z wakacyjną swadą wykładał nam różnice między dziadowaniem w mieście i na wsi i tak jakby profesorsku nam tłumaczył tu swoją wakacyjną chwiejność w temacie swojego małżeńskiego klimatu i tak chwiejnie potem wydmuchać do mikrofonu te promile na tę małżeńską przygodę i z tego co nam okazało się na alkomacie, że to był wykład dla przedszkolaków i tu nawet można by zaryzykować, że to może to była ta gra wstępna, znaczy uwertura taka, żeby załapać skąd wieje wiatr i ustawić nawigację na odpowiedzi kurs, żeby dobić do swojej przystani i zacumować i odkorkować zwycięskiego szampana i tym paf, korka od szampana oznajmić, że cel został zdobyty i zakończyć to dziadowanie i może w końcu sobie pozwolić na odrobinę luksusu i na odrobinkę cukru do kawy