News

Ocalić od zapomnienia – z pamiętnika wiejskiego nauczyciela

Ocalić od zapomnienia – z pamiętnika wiejskiego nauczyciela to ciekawy pomysł zainicjowany przez obecnego pracownika Muzeum Kresów w Lubaczowie z siedzibą Zespołu Cerkiewnego w Radrużu pana Ryszarda Urbana. 29.06.2019 odbyło się w budynku muzealnym w Radrużu już drugie spotkanie nauczycieli emerytów z terenu gminy Horyniec-Zdrój. Celem tych spotkań jak zakłada organizator jest zebranie ciekawych wspomnień z lat pracy w wiejskich szkołach w latach 60 i późniejszych. Uczestnicy rozmawiają i wspominają o obrazie i kształcie oświaty w tamtych latach, dzielą się swoimi wspomnieniami, wrażeniami i przeżyciami. Mówią o tym jak wyglądały metody nauczania, nadzór pedagogiczny, integracja społeczności szkolnej i lokalnej, współpraca z rodzicami.

Bardzo często jest to porównanie i odniesienie do obrazy dzisiejszej oświaty.

Na każde spotkanie osoby chętne lub wyznaczone przygotowują w formie pisemnej (rękopis) przebieg swojej pracy zawodowej i referują we wspólnym gronie. Nie brakuje też wesołych ciekawostek, humoru czy wspólnego śpiewania.

Kolejne spotkanie zaplanowano na II połowę lipca – czyli już niedługo!

źródło: materiały organizatora

 

5 komentarzy

  • Marek Swiecicki

    Ja bylem uczniem szkoly podsatawowej w latach 1962-64. Moja wychowaczynia byl wspaniala kobieta i pedagog pani Maria Marcinek. Po ponad 50 latach nadal pamietam jej nazwisko i to jaka wspaniala osoba byla. To chyba najlepszy dowod na to ze byla bardzo dobra nauczycielka i wychowaczynia.
    Marek Swiecicki

    • weteran

      Ja nie będę tak słodził jak Pan Marek bo nigdy nie tolerowałem lizusostwa i dzielenia ludzi na lepszy i gorszy sort. Większość tego grona tak właśnie postępowała. Dzieci nauczycieli i miejscowych towarzyszy były lepiej oceniane i traktowane. Poprzez wsparcie w domu i stanowisko w małej ojczyźnie tworzyły się kliki z układami , które trwają do dzisiaj. Większość z mojej klasy zapewne pamięta lekcje wychowawcze , które rozpoczynały się od „WYPŁATY” cyrklem matematycznym za brak wychowania ze strony rodziny i szkoły. Czy to było wychowawcze ? Chyba nie bo większość klasowych rozrabiaków i tak robiła swoje. Nie każdego stać było na doszkalanie w domu a o korepetycjach większość mogła zapomnieć ze względu na koszty. Życzę byłym moim pedagogom wszystkiego najlepszego i długich lat w zdrowiu bo czegoś tam jednak mnie nauczyli .

  • milusia

    i z tego co mniej więcej zrozumiałam to sprawa wszelkich inicjatyw jest rozwojowa i może niektórym wydaje się, że tu wyziera trochę jakby zazdrość, że niektórym to ciągle inicjatywa rośnie nie wiadomo skąd i ta tu się inicjatywa wygląda na niesłychanie rozwojową , bo oto cała masa wspomnień z lat szkolnych czeka na swój ipn i w jednym miejscu coś wygrzebać zaraz cała lawina wspomnień może przygnieść chyba każdego i tu tylko można pozazdrościć odwagi i charakteru do walki tym, dla których szkoła do był bardziej obóz przetrwania niż coś, co by warto ocalić od zapomnienia

  • milusia

    i jak wygląda mniej więcej to, o co chodzi w tym „ocalaniu od zapomnienia ” to tu chyba warto przypomnieć sobie taki film na przykład o „Paciorkach jednego różańca”, bo to chyba taki tytuł był o tym jak jedna śląska baba czeka, żeby do dom cało i zdrowo przyszedł jej chop, zegar tyka, a na stole pusty talerz, na kuchni garnek z zupą i tak cały film o tym czekaniu i słychać te paciorki na ten szczęśliwy powrót i cały świat wokół wiruje i rzuca ludźmi ten wiatr historii, a zegarek tyka i na stole czeka pusty talerz i ta ruba, śląska baba czeka i wierzy i to raczej jedyny punkt tej całej historii świata, który warto ocalić od zapomnienia, te paciorki różańca na ten historyczny nurt, który mało komu udaje się opanować, bo żeby za śpiewanie piosenek religijnych zaraz taki łomot robić uczciwemu człowiekowi to się tego na zdrowy rozum nie da wytłumaczyć i chyba żaden farorz nie da rady tu nic więcej zrobić tylko zmówić na to paciorki tego jednego różańca, żeby ten cały nurt wspomnieniowy wyszedł nam na zdrowie, bo na rozum to niektórzy mówią, że to już niestety tylko paciorki tego jednego różańca

  • milusia

    i niektórym to tak znienacka potrafią przyjść ciekawe pomysły do realizacji i jednego tylko wypada sobie życzyć, żeby za ten wkład pracy doczekać się swojej nagrody i dyplomów uznania, żeby potem było co ocalić od zapomnienia, żeby na zdjęciach z albumu można było rozpoznać swoich sąsiadów, i koleżanki, i kolegów z pracy i nie tylko rozpoznać, ale i opowiedzieć kilka anegdot o tym, jak kto się kiedyś wesoło bawiliśmy i może czasami coś nam się pomyli, a może zupełnie to było odwrotnie niż teraz o tym wspominamy, bo to, co warto ocalić od zapomnienia to po latach wygląda zupełnie inaczej i wyciągamy z szuflady te wyblakłe świadectwa z czerwonym paskiem i ze zdziwienia przecieramy oczy, że przecież chyba nie moje zdjęcie w tym albumie i ten pan, to kto to jest, czyżby to ja i ta pani, kto to jest ta pani to chyba nie ja, czy to ja i nie to niemożliwe, że to było to co było i ten film to ja tak dawno oglądałam i chyba treść mi jakoś umknęła o bohaterach i o zdrajcach i o tym, że spożycie czystego spirytusu na głowę statystycznego Polaka rośnie z roku na rok to też niemożliwe i chyba wylewamy za kołnierz ten promocyjny pakiet stakana z wodki