Musimy zrozumieć, że ta wojna nie jest tylko w telewizji, my jesteśmy na pierwszym froncie humanitarnym

Powiat lubaczowski, a szczególnie gminy przygraniczne, takie jak Horyniec i Lubaczów mają bezpośrednią styczność z wojną na Ukrainie. To my przyjmujemy falę uchodźców i widzimy tragedię ludzi, którzy w jednej chwili tracą wszystko albo porzucają dorobek swojego życia i szukają tylko jednego: bezpieczeństwa. Poniżej relacja z „frontu humanitarnego”.

Krystian Kłysewicz: Miałem wczoraj okazję pomagać przy namiocie podczas dyżuru gminy Horyniec-Zdrój na przejściu w Budomierzu. Wziąłem aparat i choć z ciężkim sercem robiłem zdjęcia to myślę, że warto się nimi podzielić.

Wasza pomoc dla tych ludzi znaczy wszystko. Spakowani w jedną walizkę przechodząc przez szlaban zamykają za sobą całe dotychczasowe życie. Zostawiają majątek, życie osobiste, znajomych, karierę… i często mężów/ojców. Czy będą mieli do czego wracać? Im dłużej trwa wojna tym mniejsze szanse.
Najbardziej boli jednak widok dzieci. Może nie do końca rozumieją co się dzieje, ale sytuacja i jej konsekwencje na pewno odbiją się na ich psychice podczas dorastania. I to właśnie o te dzieciaki trzeba najbardziej zadbać. Dlatego jedne z najbardziej potrzebnych rzeczy na granicy to… słodycze. Soczki, musy, wafelki, owoce i drobne zabawki potrafią sprawić uśmiech na ich twarzy i na chwilę zapomnieć o swojej sytuacji.
Jeśli chcecie pomóc to ślijcie wsparcie, również to finansowe. Polecam konto mojego Stowarzyszenia Przystanek Horyniec które znajdziecie na naszym profilu. TUTAJ fotogaleria z Budomierza: