Już za rok wybory samorządowe, pora zrobić pierwszy przegląd sytuacji w naszej horynieckiej gminie. Najpierw zajmiemy się działaniem samego Urzędu Gminy, którym kieruje wójt. Za jakiś czas rozwiniemy temat radnych gminnych, powiatowych i do sejmiku wojewódzkiego.

W sąsiednich gminach karuzela kandydatów się już kręci, na pewno samo miasto Lubaczów będzie miejscem krwawego boju o władzę, obecny burmistrz związany z PO tym razem stoczy bój z kandydatami PSLu i PiSu. PSL będzie chciał odzyskać władzę, a PiS w ostatnich wyborach był o włos, szykuje się starcie tytanów. W Cieszanowie w poprzednich wyborach burmistrz był na styku i był bliski straty stanowiska, tym razem już nie pozwoli sobie na takie podejście i już widać, że dobrze się przygotowuje do wyborów. W Oleszycach nie jest ciekawie, generuje się spore niezadowolenie społeczne, ale trudno powiedzieć, czy znajdzie się charyzmatyczny kontrkandydat, Oleszyce to trudny teren, trudno tam coś spektakularnego zrobić, tak jak w Starym Dzikowie. Gmina Lubaczów, Narol i Wielkie Oczy jak zwykle wydają się być zadowolone ze swojego stanu. Pozostaje Gmina Horyniec-Zdrój. My mieliśmy trzy lata temu pogrom, stosunek głosów bliski 75% do 25%, taka zaliczka wydaje się nie do zmarnowania przez jedną kadencję, ale trzeba brać pod uwagę dwie rzeczy. Były wójt praktycznie poddał wybory, jego aktywność spadła do minimum, a horyńczanie są niepokorni i oczekują teraz więcej niż sąsiedzi. Jak można ocenić szanse na reelekcję obecnego wójta? W rozmowach z ludźmi „na Horyńcu” mówi się, że wójt ma reelekcję w kieszeni, nawet lokalna plotka teraz nie za bardzo jest w stanie wskazać poważnego kontrkandydata. Tuż przed wyborami lubią wyskakiwać kandydaci, którzy się potem dziwią, że nie mają poparcia i wygrywają ci, co albo wcześniej pracowali „na urzędzie” i się pozytywnie zapisali, przez co zdobyli zaufanie społeczne, albo ci, którzy dosłownie harowali społecznie i zapisali się w świadomości społecznej, że są godni zaufania, bo są dobrymi organizatorami i ich prace dają efekty. Na obecną chwilę wiadomo, że PiS będzie chciał kogoś wystawić, ale jeżeli kandydat już nie zacznie funkcjonować przynajmniej półoficjalnie, to trudno będzie zmobilizować społeczeństwo do masowego poparcia.

Zazwyczaj zwykły mieszkaniec gminy nie ma zbyt wielu informacji na temat lokalnej polityki, jeżeli władza się nie wychyla z dziwnymi pomysłami. Poprzednie trzy lata były czasem, gdzie „gmina” starała się załatwić opóźnienia w inwestycjach drogowych i innych związanych ze sfera komunalną i społeczną. Dobre relacje z powiatem (niestety polityczno partyjna linia nie nagina się dla przeciwników politycznych NIGDY) ułatwiły wiele ważnych inwestycji drogowych. Jeżeli różne inwestycje pójdą dobrą drogą, to na jesień 2018 roku kwestie drogowe i kanalizacyjne będą w dużym stopniu załatwione. Urząd Gminy może się pochwalić sporą ilością pozytywnych działań, jednakże nadal są spore mankamenty. Nie można powiedzieć, że nie było prób przeciwdziałania, ale niestety, żeby osiągnąć sukces, trzeba podjąć bardzo zdecydowane działania. Dlatego też warto wymienić sfery gdzie trzeba wykonać sporo pracy i na pewno będą mieć one wpływ na wynik wyborów w 2018 roku. Najlepiej porównywać z sąsiednimi gminami, więc pobawimy się w podsumowanie. Nie jest to krytyka danej jednostki, tylko „zastały problem”.

1 – Biblioteka gminna. Gdy porównamy działalność horynieckiej biblioteki z każdą inną w naszym powiecie, zobaczymy, że jest to największy społeczny mankament Horyńca. Lubaczów i Cieszanów szkoda porównywać, te biblioteki to wręcz centra kultury w swoich regionach. Biblioteka w Wielkich Oczach mieści się w byłej synagodze i pełni rolę muzealną oraz wychowawczą, a także stała się informacją turystyczną. Wioelkoocka biblioteka to wielozadaniowy żyjący kulturotwórczy organizm. W Narolu biblioteka usytuowana jest w odnowionym budynku „starej szkoły” za kościołem, posiada imponujący regionalny księgozbiór (tak jak poprzednio opisywane), posiada kuchnię dla czytelników, gdzie można sobie zrobić kawę czy herbatę!! jest sala konferencyjna, sala z dwoma telewizorami, dzieciowioska, kawiarenka internetowa, czytnik ebooków i ksero. Dla tych, którzy chcieliby na miejscu poczytać, do dyspozycji jest słoneczny taras i altana w ogrodzie. Biblioteki te są przystosowane też do niepełnosprawnych, mają swoje strony internetowe, lepiej więcej nie pisać… Biblioteki w Oleszycach i w Starym Dzikowie są połączone z Gminnymi Ośrodkami Kultury, co powoduje, że lepiej się nimi zarządza, mając jeden organizm rozrywkowo kulturalny w danej miejscowości. Podsumowując, w najgorszym stanie jest biblioteka w najbardziej prestiżowej miejscowości w powiecie lubaczowskim, gdzie czasem wpadają kuracjusze, jak ją znajdą, czyli w Horyńcu. Dlatego też przekonując się na własnej skórze, odwiedzając te biblioteki i korzystając z ich usług, jako mieszkaniec Horyńca jestem zdruzgotany zacofaniem w Horyńcu.

2 – Ostatni hit wśród kuracjuszy, czyli czarny dym nad… sanatorium! Na pewno nie tylko ja widziałem, jak kuracjusze fotografują sanatorium w pałacu Ponińskich jak kopci niczym przedwojenna lokomotywa, czarnym dymem, zasłaniając niebo nad Horyńcem. Niestety, ale w internecie można znaleźć komentarze kuracjuszy na różnych forach sanatoryjnych opisujących niebywałą sytuację, gdzie płaci się opłatę uzdrowiskową za świeże powietrze w sanatorium, które samo to powietrze zatruwa i wokół rozsiewa sadzę! Jest to wizerunkowa potwarz dla miejscowości uzdrowiskowej i do tej pory władze się tym nie zajęły, mimo iż trwa to od lat. W tym punkcie należy umieścić też kilku osobników, którzy przy trasach spacerowych kuracjuszy mają odlotowe pomysły by palić śmieci! To wszystko czuć i widać po dymie! (śmieci się wyrzuca do kosza, przypominam).

3 – Gminny Ośrodek Kultury częściowo można uznać za słabo działający (mimo wszystko potrzebuje innowacji), ale jak porównamy sąsiednie miejscowości, to od razu zorientujemy się, że to kwestia braku działań i słabo urządzonej, wyposażonej biblioteki. Te ośrodki się zazębiają swoją działalnością i albo jak w Oleszycach i Dzikowie stanowią jeden organizm z GOKami, albo jak w innych gminach tworzą oddzielną prężną kulturotwórczą i społeczną jednostkę.

4 – W miejscowości uzdrowiskowej najważniejsze jest środowisko, im czystsze, tym miejscowość atrakcyjniejsza. Pozwoliłem sobie zrobić mały rekonesans środowiskowy. Tego tematu do tej pory żadna władza na poważnie nie wzięła na cel i tylko usuwane są doraźne kompromitujące elementy. Szkoda tu wymieniać nawet część bolączek, bo to śmierdzący temat, jak studzienka w dzielnicy uzdrowiskowej, jak rury w niektórych miejscach, jak masa dzikich wysypisk śmieci. Parę lat temu tuż przed wyborami jakiś rolnik przedsiębiorca w Polance Horynieckiej zrobił sobie pod lasem składowisko „nawozu wapiennego” które śmierdziało jak szambo, po pewnym czasie usunięte zostało bo to było tuż przed wyborami… tymczasem rok temu nieopodal Starego Brusna tuż przy Green Velo pewnie ta sama osoba znów to zrobiła i wywaliła tony „nawozu wapiennego” od którego waliło szambem i nasi turyści i kuracjusze przy Green Velo niuchali, co tak śmierdzi… aż się po paru miesiącach wyśmierdziało i tylko jak to ruszy, to jeszcze coś śmierdzi.

5 – Ustawa Krajobrazowa – nie widać, by w Horyńcu coś takiego weszło w życie, Urząd Gminy do tej pory nie zajął się tą estetyczną, ale bardzo ważną sprawą. Horyniec nie ma przepisów związanych z ochroną architektury regionalnej, ani żadnych planów związanych z estetyką i reklamami. Ten temat można drążyć dniami i nocami. W innych uzdrowiskach, czy miastach estetyka to główny walor przyciągający kuracjuszy i turystów, a u nas zapewne mało kto wie, że takie rzeczy powinno się uregulować. W stosunkowo dużym stopniu tylko park ma kompleksowe rozwiązana estetyczne, reszta Horyńca nie ma żadnych.

6 – Polityka Informacyjna Urzędu Gminy – na obecną chwilę mamy sztywno działających kilka stron internetowych, nie ma rozwiązań kompleksowych. Nasi sąsiedzi odwrotnie, uważają że propaganda ma duże znaczenie i produkują nawet gazetki gminne, gdzie szczegółowo opisywane są podejmowane działania inwestycyjne i kulturalne. Takie darmowe gazetki można znaleźć w sklepach, kawiarniach i urzędach. Bardzo ciekawe są samorządowe gazety Miasta, oraz Gminy Lubaczów, Głos Oleszyc, czy też cieszanowska Nad Brusienką. Horynieckie media internetowe gminne są niestety w porównaniu z sąsiadami prowadzone dorywczo i bez należytej estetyki internetowej.

7 – Temat turystyki, rekreacji i sportu oraz tereny zabawowo-edukacyjno-poznawcze to bardziej skomplikowana sprawa. Sporo się dzieje w dziedzinie turystyki, ale z drugiej strony praktycznie nie mamy ścieżek nordic walking. Absolutnie nazwać taką ścieżką nie można tego co jest teraz, czyli wyznaczonych na sztukę tras asfaltami po Horyńcu. Ścieżki te wręcz muszą biegnąć głównie przez tereny zielone, las i faktycznie być ścieżkami na miękkim podłożu, tylko wtedy mają one znaczenie zdrowotne. Nasi kuracjusze do dziś nie mają gdzie chodzić zdrowotnie. Nawet przed wojną przy horynieckich pensjonatach dla kuracjuszy były boiska do gry w kometkę, kręgle, tenis, solarium. Dlaczego tego typu obiektów nie robi się teraz dla kuracjuszy? Z ogólnodostępnych obiektów sportowo rekreacyjnych korzystać mogli by też mieszkańcy, przyszkolne obiekty są dostosowane tylko do sportów niemal ekstremalnych dla starszych ludzi. Dzieci z gminy Horyniec nie mają placów zabaw (Nowe Brusno, Podemszczyzna itd.) nie ma ścieżek edukacyjno-poznawczych, sensorycznych. Mamy niepotrzebne ogrodzenie między podstawówką a gimnazjum, zamiast dbać o zabytek przyrody przy hali, wielowiekowy dąb, który pamięta zapewne jeszcze ród Stadnickich a może i Sobieskiego, to kładzie się tam betonowe płyty zabierając mu możliwość wsiąkania wody i stawia szpetnego blaszaka, tymczasem jest to idealne miejsce na ścieżki i labirynty sensoryczne, standard w wielu podobnych jednostkach. Potrzebujemy wspólnych działań różnych instytucji. Niespodziewanie pochwalić się możemy trzema stadninami koni: Radruż, Nowiny Horynieckie i Polanka Horyniecka, dlaczego nie planujemy już ścieżek do jazdy konnej?

8 – Rozwiązania strategiczne dla Horyńca. Strategia wiąże się z długofalową wizją rozwoju, a także stworzenie takich rozwiązań, by plany w przyszłości nie były blokowane przez złe doraźne działania. Horyniec nie ma szczegółowych rozwiązań strategicznych z prawdziwego zdarzenia, bowiem wymagałoby to złożonych kilku konferencji naukowych, gdzie zebraliby się różni specjaliści i wyznaczyli trwałe kierunki działania, a także plan zagospodarowania nawet mniejszych kawałków terenu (np. ozdobne skwerki jak w Lubaczowie). Niedługo dojdzie do tego, że niby genialne działania pojedynczych jednostek, np. sanatorów na wzajem się zablokują albo zniwelują. Już widać najgorszy z możliwych scenariuszy, gdzie każdy sam sobie rzepkę skrobie. Każdy sam nie pokona większej od niego przeszkody, wszyscy razem możemy wszystko i do tego służy strategia. Genialne rozwiązania strategiczne dziś nazywa się cudami, np  Cud nad Wisłą w 1920, Cud Gospodarczy w Niemczech. Jak tlenu potrzebujemy strategii, którą każdy horyńczanin będzie znał i swoimi małymi działaniami, czy inwestycjami gospodarczymi będzie wzmacniał, do tego dołączą się zewnętrzni inwestorzy, bo będą widzieć, że tu jest jakiś plan rozwoju. W 2016 roku rząd RP wdrożył tzw. Plan Morawieckiego i jest on sukcesywnie realizowany, taka polityka z planem powoduje, że partia rządząca ciągle zwyżkuje w sondażach mimo „działań rewolucyjnych opozycji”. Podsumowując, nie ma sytuacji bez wyjścia, są tylko dobrze, albo źle przemyślane decyzje.

Te osiem punktów to tylko wstęp, jeżeli obecna władza samorządowa przez zbliżający się rok zajmie się tymi felerami horynieckimi i będzie miała na nie antidotum do jesieni 2018, to może być pewna reelekcji. Jeżeli te elementy będą zaniedbane, to pojawi się wzmocniona opozycja, która będzie miała paliwo do tego, żeby drastycznie przejąć władzę. Obecna władza musi pamiętać o tym, że poprzedni wójt był przekonany, że dzięki parkowi uda mu się pozostać na stołku, ale ludzie myślą inaczej, to co zostało zrobione może cieszyć oko, ale interesuje ludzi tylko to co nie zostało zrobione i to co ktoś chce i może zrobić, czyli swojskie narzekanie i kiełbasa wyborcza. Zobaczymy ile dziur do wyborów załata obecna władza w Horyńcu i czy przeciwnik więcej dziur nie znajdzie i lepszej kiełbasy wyborczej nie usmaży.

Grzegorz