Pierwsza wzmianka historyczna na temat Horyńca ma datę 1444. Wtedy to Książę mazowiecki Władysław w Bełzie nadał Piotrowi Pieczykurowi tę wieś za zasługi. Na tej podstawie możemy domniemać, że Horyniec istniał już wcześniej. Nazwa Horyniec błędnie wywodzona jest od ukraińskiego słowa hora, bowiem w „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego” odnaleźć możemy identyczną nazwę w dawnym województwie poleskim (dzisiejsza Białoruś). Obok wioski Gorynicz położone jest jezioro Górzyniec, którego nazwa z białoruska brzmi Horyniec. Jest to bardzo ciekawy zbieg okoliczności, gdyż jezioro Horyniec na Białorusi otoczone jest wzgórzami, stąd jego nazwa powiązana z górami. Horyniec tymczasem jest bardzo dużą niecką, która jest otoczona wzgórzami Roztoczańskimi.

Historycznie, tereny Roztocza oraz okolic Horyńca za czasów pierwszych Piastów były naturalną granicą, oddzielającą nas od księstw Ruskich. Tutaj rozpościerała się dzika i nieprzenikniona Puszcza Sandomierska, obejmująca Kotlinę Sandomierską oraz całkowicie nieprzejezdne Roztocze, które składało się niemal całkowicie z lasów i bagien. Horyniec leżąc między dwoma krainami geograficznymi był i jest miejscem swoistej anomalii pogodowej. Z jednej strony kotlina i płaskowyż a z drugiej wzgórza, powodują, że lata są tutaj cieplejsze, a zimy zimniejsze o jeden stopień. W takich warunkach mogły powstać bardzo tłuste błota, które niegdyś były przeszkodą w zakładaniu osad, gdyż trudno się je uprawiało. Dziś te tłuste błota, nazywane borowiną Horyniecką, naszym czarnym złotem, są sławne na cały świat. Borowina typu niskiego, o takiej jakości występuje bardzo rzadko. Dodatkowym niezwykłym czynnikiem o znaczeniu uzdrowiskowym są wody siarczkowe, które do dziś w niektórych okolicach Horyńca samoczynnie wypływają i raczą przechodniów swym szlachetnym zapachem.

Dzięki takiemu ukształtowaniu terenu, nie mógł się tutaj wykształcić przemysł, oraz duże aglomeracje miejskie. Horyniec od pierwszych wzmianek historycznych jawi się jako mała miejscowość w dziczy. Pierwszy właściciel, Piotr Pieczykur jak i następni właściciele, rodzina Lutosławskich w 1592 roku, Gorelowscy 1637, nie pozostawili po sobie praktycznie nic, oprócz legend. Pierwsi właściciele musieli mieć swój dwór, z dużą pewnością był drewniany, ale nie posiadamy informacji o dokładnej lokalizacji. Wedle miejscowych legend, jedni z pierwszych właścicieli Horyńca mieli swoją siedzibę niedaleko Wólki Horynieckiej. Przed wioską, na prawo od krzyża idzie się meandrami drogą, aż trafi się na bagno w takim charakterystycznym dole. Tutaj według legend stał kiedyś „zamek” szlachciców. Pewnej nocy, dzień przed Wielkanocą zrobili sobie huczne zabawy panowie, tej samej nocy pochłonęło ich bagno. Dziś właśnie w tym miejscu mamy taką dużą dziurę z bagnem.

Dużo wskazuje na to, że za czasów Gorelowskich powstała papiernia na strumieniu Papiernia (nazywany też Glinianiec, lub Glinianka), która mogła dotrwać do czasów następnych właścicieli Horyńca, Telefusów, którzy pozostawiają po sobie już trwałe ślady materialne i historyczne, mimo iż nie jest do końca jasne to, jak i kiedy Telefus przejął od Gorelowskich Horyniec. Tutaj pojawia się luka dla Jana III Sobieskiego, którego według miejscowych podań uważa się za tymczasowego właściciela tej ziemi. Sobieski na pewno bywał w Horyńcu, gdyż rodowa posiadłość rodziny Żółkiew w linii prostej położona jest od Horyńca około 40 km. Wspomina się o polowaniach jakie tutaj Sobieski odbywał, a także wielu potyczkach z Tatarami w tych okolicach. Bardzo ciekawym aspektem, który także miał przyciągać tutaj, była woda siarkowa, w której już wtedy się kąpano. Wedle podań, miała się tutaj leczyć miedzy innymi Marysieńka Sobieska.

Powodem, dlaczego Horyniec praktycznie do osiemnastego wieku był jedną wielką doliną wypełnioną tłustym błotem i śmierdzącą wodą siarczkową, porośniętą lasem, były ciągłe najazdy Tatarskie. Najazdy barbarzyńców powodowały to, że wsie były nieustannie palone, a ludzie zabijani lub brani w jasyr. Być może to jest właśnie powodem niemożności odnalezienia miejsca dworu drewnianego pierwszych właścicieli. Wygląda na to, że został on spalony przez Tatarów. Ciekawym obiektem historycznym tamtych czasów jest bardzo specyficzna mogiła w okolicach tak zwanej „Popowej Góry” (pagór między Truszami a Wólką Horyniecką). Wedle miejscowych podań, ma to być grób wodza tatarskiego, który zginął w walce. Nadgryziony przez ząb czasu wał ziemny po woli znika, mimo iż usytuowany kilkanaście metrów od drogi asfaltowej. Innym takim świadkiem czasów najazdów Tatarskich, jest Kopiec Sobieskiego. Sobieski starł się z dużym czambułem Azameta Gereja, który rozbił. Odbił z jasyru (niewoli) bardzo dużą ilość ludzi, głównie były to dzieci, które leżały wszędzie na polach między Horyńcem a Radrużem. Właśnie w tych okolicach, przy nieistniejącej już drodze w kierunku przysiółka Horynieckiego Hałanie, niejako na kumulacji terenu, usypano kopiec na cześć Sobieskiego. Podobno ludzie nosili ziemię w czapkach, aż usypali sporą górę. Dziś możemy podziwiać ten pagór na polach między Horyńcem i Radrużem, po północnej stronie, obok lasku nazywanego „Pasieką”. To bardzo ciekawy kopiec. Dla sokolego oka poszukiwacza niuansów terenu, od razu ukazuje się drugi pagór po południowej stronie drogi. Zarówno Kopiec Sobieskiego jak i drugi pagór są co roku rozorywane traktorami, gdyż do dziś są traktowane jak część pola uprawnego. Smaku tej okolicy dodaje coś innego, to wszędobylskie odłamki krzemieni i kolorowych kamyków, które występują gniazdami. Cały Kopiec Sobieskiego, jak i drugi pagór są naszpikowane różnymi kamykami. Wystarczy przejść dalej, a ziemia będzie czysta, już tylko ze sporadycznie występującymi kamykami rozniesionych oranką.

Jeżeli cofniemy się w czasie, to te ziemie zamieszkiwały prehistoryczne ludy, z kultur kamienia łupanego, gdzie narzędzia krzemienne były podstawą cywilizacji. Takie narzędzia właśnie znajdywano w okolicach Horyńca i Radruża, a na polach między tymi miejscowościami do dziś leży mnóstwo krzemiennych odłamków. Okolica Kopca Sobieskiego jest pewnego typu nieodkrytą prehistoryczną zagadką, niestety nadal zaorywaną. Obecność takich prehistorycznych śmieci jest dowodem na istnienie cywilizacji, które powinny po sobie zostawić trwałe ślady. Takim tajemniczym obiektem wiązanym z poganami ma być Świątynia Słońca, usytuowana nieopodal Nowin Horynieckich (więcej o miejscowości i Świątyni Słońca na stronie: nowiny.horyniec.info).

W okolicach Horyńca aż roi się od różnych niezwykłych obiektów, które są świadkami historii starożytnej tej ukształtowanej przez człowieka, jak i przyrodę. Razem tworzy to niezwykle ciekawy obraz, który można zgłębiać.

Jedynym obiektem historycznym, który pochodzi jeszcze sprzed panowania rodziny Telefusów, jest drewniana cerkiew w pobliskim Radrużu. Wybudowana w okolicach 1580 roku świątynia jest najstarszą drewnianą cerkwią w Polsce, więcej info na stronie: cerkiew-radruz.horyniec.info

Trwałym śladem po rodzinie Telefusów są przede wszystkim w Horyńcu dwa obiekty. W miejscu gdzie obecnie stoi pałac, według legend, miał mieć swój dworek Jan III Sobieski. Gdy przejął Telefus tę ziemię, miał wybudować dwór murowany, który potem był przerabiany i powiększany. Uważa się, że jedynym elementem w tego dworu który istnieje do dziś, jest przepiękny ozdobny marmurowy portal, który stoi do dziś w pałacowej sieni.

Następnym trwałym obiektem, miał być klasztor Franciszkański. Właściciel Horyńca, początkowo miał przy sobie swojego duszpasterza, księdza franciszkanina, który odprawiał msze w drewnianej kaplicy, która była usytuowana na terenie dzisiejszego klasztoru. Niestety, kaplica nie była poświęcona przez ówczesnego biskupa, i msze były odprawiane nielegalnie. Gdy dostojnicy kościelni dowiedzieli się o tym procederze, kazali kaplicę rozebrać, a księdzu wrócić do swego macierzystego klasztoru w okolicy Lwowa. Horyniecki szlachcic postanowił wybudować klasztor, przeznaczył na to swój cały majątek. Za jego życia wybudowano niestety tylko fundamenty, w których kazał się pochować. Po śmierci, rodzina w sądzie wygrała z kościołem, podważając testament i pieniądze odebrano. Spowodowało to, że fundamenty leżały kilkanaście lat i niszczały. Następni właściciele Horyńca, Stadniccy, podjęli się ukończenia budowy klasztoru. Postanowili także rozbudować pałac, w którym zamieszkali.

Bardzo dużą osobliwością Horyniecką są tak zwane przejścia podziemne, których powstanie należy datować w okolicy panowania Telefusów i Stadnickich, którzy nabyli Horyniec w 1717 roku. Labirynty te obrosły już legendami. Dla jednych to bajka, a dla innych fakt. By dojść odpowiednich wniosków, trzeba poznać historię okresu panowania w Horyńcu rodu Stadnickich.

Najokazalszym obiektem, który ufundowali Stadniccy w Horyńcu, jest klasztor franciszkański, usytuowanym w miejscu, gdzie właściciel Horyńca planował zrobić rynek miejski, do dziś tamta okolica nosi nazwę Miasteczko. Klasztor Horyniecki jest niezwykłym obiektem o bardzo ciekawej historii, którego budowa skończyła się w 1759. Niestety jak większość obiektów w całej Polsce, został zaniedbany przez władze. Klasztor ten był Horyniecką twierdzą, drugą taka twierdzą nieopodal w Radrużu była cerkiew św. Paraskewy. Twierdza Horyniecka była otoczona murem, którego do dziś pozostały tylko szczątki, miała fosę, która dziś zarosła drzewami i krzakami. Miała też most zwodzony, który całkiem niedawno został zastąpiony nasypem i drogą utwardzoną. Sam klasztor nadal jest dużą i masywną budowlą, frontowe mury mają nawet do 2, 5 metra grubości. Wnętrze jest ozdobione oryginalnymi freskami, z czasów kiedy kościół został zbudowany. Kościół o barokowej bryle, ma wyeksponowany herb Stadnickich, Szreniawę, na ścianie chóru.

Z klasztorem Horynieckim wiąże się legenda dotycząca podziemi Horynieckich. Ponieważ pałac nie miał charakteru obronnego, a jedynym miejscem, gdzie można było się bronić była klasztorna twierdza, miano wydrążyć specjalny tunel łączący pałac i klasztor. Specjalnie do celów budowlanych, klasztoru, pałacu i zapewne przejść, powstała w Horyńcu cegielnia, w miejscu gdzie dziś jest przysiółek nazywany Szwabami. Czy Horyniec maił i może nadal mieć przejścia podziemne? Na 100% takie labirynty miał. Do dziś można wśród starszych mieszkańców usłyszeć opowieści, jak to niektórzy w ruinach pałacu wchodzili do tuneli, które zostały potem zamurowane, by dzieci się w nich nie zgubiły. Należy też wziąć pod uwagę fakt, że za czasów Stadnickich i ich poprzedników nie było lodówek, stąd drążono rozległe podziemia. Nie było też dużych możliwości przed napadami Tatarskimi, czy też działaniami wojennymi, najlepszymi rozwiązaniami były podziemne tunele, którymi można było uciec, albo się w nich schować.

W Horyńcu dziś możemy tylko szukać pozostałości po innych obiektach z tamtych czasów. Takimi sztandarowymi i bardzo ciekawymi obiektami są na przykład: pozostałość po gorzelni przypałacowej. Umiejscowiona jest ona po drugiej stronie drogi, na przeciw stawu przy pałacu. Nawet ruiny tej gorzelni napawają zachwytem kunsztem wykonania, gdzie niższy poziom stanowią ciosy kamienne, a wyższy cegła, tworząc łukowate sklepienia.

W Horyńcu były dwie karczmy, jedna na przeciw klasztoru, druga na przeciw kaplicy przypałacowej, bardzo ciekawe sąsiedztwo. Horyniec posiadał młyn zbudowany z kamienia, nieopodal Gliniańca tuż obok cmentarza. Budynek ten dziś został zaadaptowany na mieszkanie.

Należy tutaj zaznaczyć, że od czasu, gdy miejscowość została przekazana w posiadanie Piotrowi Pieczykurowi w 1444 roku, aż do II Wojny Światowej i nowego ustroju, była to prywatna posiadłość, przechodząca do rąk różnych właścicieli. Największy rozkwit Horyńca przypada na lata panowania Stadnickich i potem sukcesywnie coraz bardziej rozwijany przez następnych. Najbardziej okazałym miejscem Horyńca było oczywiście dzisiejsze centrum. Dawni mieszkańcy pamiętają miejsce, gdzie stoi kaplica, jako trudne do przebycia bagno, czego szczątki do dziś możemy jeszcze zauważyć. Natomiast wzgórze pałacowe było już całkowicie inną bajką. Cały pagór był zagospodarowany. Centrum stanowił okazały pałac, otoczony murami, z bramą wjazdową od zachodu. Okolica była otoczona potężnymi ogrodami, których pozostałości dziś są tylko na wschodniej części terenu pałacu. Zachodnia część byłą również zagospodarowana. Dokładnie naprzeciw, kilkaset metrów dalej stał ogromny drewniany dwór myśliwski z okazałymi piwnicami. Wokół rozpościerały się sady. Jeszcze kilkanaście lat temu można było podziwiać dorodne drzewa owocowe i ozdobne krzewy. Niestety pomysł wystawienia szkoły na tym ogrodowym kompleksie sprawił, że wycięto zabytkowy drzewostan. Następnie postawienie hali sportowej dopełniło dzieła zniszczenia. Teraz stoi tutaj tylko potężny dąb, pamiętający tamte czasy i nienaturalnie pochylona bardzo stara tuja.

Na podstawie danych z serwisu genealogicznego, możemy prześledzić dokładnie linię Stadnickich z Horyńca, dochodząc do ciekawego wniosku. W różnych opracowaniach dotyczących Horyńca, znajdujemy informację, że ostatni Stadnicki zmarł bezpotomnie, okazuje się to nieprawdą. Prześledźmy kolejno tę linię. Nabywca dóbr Horynieckich, Mikołaj Stadnicki miał trójkę potomstwa, linię kontynuuje syn Jan. Następca ma ośmioro dzieci, z których sukcesorem jest Franciszek Ksawery z siedmioma potomkami. Horyniec przejmuje Ignacy Stadnicki żeniąc się z Zofią Poletyłło. Mają oni trójkę synów: Kaspra, Piotra i Ksawerego Franciszka. Ignacy umiera, a majątek pozostaje w rękach żony Zofii, która ponownie się żeni, tym razem z księciem Aleksandrem Ponińskim. Z tego związku rodzi się syn Leander Piotr, który tworzy dalej linię Ponińskich w Horyńcu.

Warto tutaj wspomnieć, że ojcem księcia Aleksandra Ponińskiego był książę Adam Poniński, a matką księżna Józefa Lubomirska, pochodząca z jednego z najpotężniejszych rodów szlacheckich w Polsce. Można sobie tylko zadawać pytanie, dlaczego książę Aleksander ożenił się z niezbyt zamożną, niezbyt znaną wdową, która posiadała jako majątek tylko dobra Horynieckie. Częściową odpowiedzią na pytanie może być fakt, że ojciec Aleksandra był nałogowym graczem karcianym i przez to zrujnował swój majątek. Między innymi dlatego został płatnym agentem Rosji dostając 24 tysiące dukatów rocznie. W roku 1773 Poniński jako marszałek Sejmu Rozbiorowego podpisuje I Rozbiór Polski, jego nazwisko zaczyna być utożsamiane ze zdradą narodową. Jego postać jest doskonale znana z obrazu Jana Matejki. Książę Poniński stoi przed leżącym na ziemi Rejtanem, w czerwonym stroju, wskazując ręką w stronę sali sejmowej. Dodatkowej pikanterii jego osobie dodaje przynależność do wolnomularstwa. W 1777 roku został masonem 10 tego stopnia loży Parfait Silence. W 1785 roku staje się bankrutem. Niedługo po tym jego najmłodszy syn Aleksander wchodzi w związek z Zofią Stadnicką.

Od tego momentu znaczenie rodziny Ponińskich na arenie państwowej powoli maleje. Jednocześnie zaczyna się rozwijać dynamicznie Horyniec. Poprzedni właściciele, Stadniccy, słynęli z dobrych układów z Franciszkanami Horynieckimi. Natomiast Ponińscy byli niemal w ciągłym konflikcie kościołem w Horyńcu, o czym można przeczytać w dokumentach klasztornych.

Następną ciekawostką, związaną z Horyńcem, jest tak zwana kaplica dworska. Niemal w każdym przewodniku możemy znaleźć informacje, że była to pierwotnie cerkiew greckokatolicka. Wiadome jest, że w roku 1812 w Horyńcu była drewniana cerkiew, ale w tym roku spłonęła. Miała ona stać w miejscu owej kaplicy. Trudno się zgodzić z tezą, że Stadniccy wybudowali grekokatolikom murowaną cerkiew w centrum Horyńca w 1818 roku, gdyż ostatni z rodu zmarł w 1815 roku. Wszystko wskazuje na to, że kaplica dworska powstała na życzenie Zofii Stadnickiej. Msze miał tam odprawiać kapelan Ponińskich, gdyż byli oni skłóceni z franciszkanami, odnośnie fundacji jaką podpisali poprzedni właściciele na rzecz klasztoru. Ponińscy kłócili się nawet o ilość drewna, jakie mogli z ich lasów zakonnicy pozyskać.

Z zapisków klasztornych można wyczytać, że w 1830 roku franciszkanie zachęcali wiernych, by pomagali, jakim sposobem tylko mogą, w wybudowaniu cerkwi dla grekokatolików. Podważa to tezę, że w Horyńcu taka cerkiew stała od kilkunastu lat. Prawdopodobnie w 1852 roku wytyczono granice dla Horynieckiego cmentarza. Miał on powstać w połowie drogi od klasztoru i cerkwi, która miała powstać gdzieś w centrum Horyńca.

Syn Aleksandra i Zofii Leander Piotr, na życzenie swego syna Ludwika Nikodema stawia nieopodal pałacu teatr dworski w latach 1843- 1846. Ludwik Nikodem był pasjonatem teatru, pisał sztuki, a także w nich grywał. Książę Leander także zapoczątkował tworzenie tak zwanej „Biblioteki Horynieckiej”, którą uzupełniał jego syn.

Zaznaczyć tutaj trzeba wyjątkowość Horynieckiego Teatru Dworskiego. Tego typu budowle są rzadkością, sama idea teatru dworskiego była popularna tylko wśród bardzo zamożnych magnatów.

CDN