horyniec.info

horyniec.info to przyjazny portal informacyjny ziemi Horynieckiej

Czy musiał przyjechać na nasze ziemie premier, by zaczęto mówić głośno o mordach UPA na naszej ziemi?

W niedzielę, w godzinach porannych, premier Donald Tusk złożył wieniec i oddał hołd pomordowanym przez UPA w 1944 roku mieszkańcom Rudki koło Brusna. Jest to bardzo ważny gest od głowy rządu, dla naszej lokalnej społeczności. Mam nadzieję, że dzięki tej wizycie na ziemi lubaczowskiej 100% mieszkańców naszego regionu, szczególnie tych młodszych, dowie się o tej ważnej rocznicy. Przypominam, że już od kwietnia 70 rocznica mordów UPA na naszej ziemi. Niefortunnie się złożyło, że akurat w terminie mordów przypadają święta, uroczystości będą musiały zostać przeniesione ze swoich terminów (Rudka w maju). Mimo to, „krwawy april” jaki zgotowali nam 70 lat temu Ukraińcy, nie przejdzie bez echa. Dzięki wizycie premiera i temu gestowi, o zbrodniach UPA na ziemi lubaczowskiej dowie się wielu ludzi w całym kraju, gdyż dotychczas UPA była często kojarzona tylko z Wołyniem. Nasz lokalny holokaust, jaki zgotowali nam nacjonalići 70 lat temu, nareszcie zyskuje na znaczeniu. Popatrzmy na Żydów, oni nie mają obywatela, który by nie był w takich miejscach jak Bełżec, czy Oświęcim, to jest ich powinność. A jak jest u nas? Nawet na ziemi lubaczowskiej, ilu ludzi choć widziało nasze regionalne miejsca mordów na tle nacjonalnym? Nasza zaniedbana historia zaczyna zyskiwać na znaczeniu.

Premier na spotkaniu w Lubaczowie tak tłumaczy obecną politykę rządu wobec Ukrainy:

Warto angażować się w sprawy Ukraińskie właśnie po to, żeby ta przyszła Ukraina była państwem niepodległym i demokratycznym i państwem gdzie nie ma nacjonalizmu, którego efekty my w Polsce odczuwaliśmy, a szczególnie Wy na tej ziemi.

Zobacz materiał wideo z wizyty na stronie TVP Rzeszów TUTAJ

premier

fot: premier.gov.pl i elubaczow.com

41 Comments

  1. nic sie nie stalo Panie Grzegorzu…..przyjechal aby Wam podarowac kilo powietrza,jak wszystkim innym,i sie przypodobac w nadzieji na ewentualne glosy do PE.
    Nie mozna Was traktowac podmiotowo,jezeli latami tolerujecie
    „pamiatki”po oprawcach Waszych bliskich,itp.itd……
    Chcialbym sie mylic,ale przyszlosc nie zapowiada sie za dobrze,patrzac na to,co sie dzieje po drugiej stronie granicy…..

  2. pacze…, czytam i śnię 😮

  3. Ciekawe Czy Donald wie gdzie był wogóle!! Pewnie jak by go dzisiaj zapytać gdzie wczoraj składał kwiaty to mógłby biedaczek nie pamiętać!!!

  4. Wystarczy że był. Jedna wizyta i w całym kraju już wiedzą o Rudce i UPA w naszym regionie. Żałuję że mnie nie było wtedy bo musiałem na parę dni wyjechać. Wpadłbym tam i zadał pytanie o pomniki upaków w Werchracie i Radrużu. Ale wtedy by nasze władze z regionu buraki puścili! 😀

  5. Grzegorz Premier był tez w Radrużu, nie wiem co tam robił ale widziałem kolumnę rządowych samochodów jadącą z Radruża w stronę Horyńca, mógł być w Cerkwi lub/i przy pomniku ale na 100% tam był

  6. aja go widziałem nad zalewem na rybach na 100%

  7. Dupa na buty, garbik i fajeczka… i poleciało.

  8. Jak wrócę za kilka dni, to popytam tu i ówdzie.

  9. a gdzie informacja na portalu o jednym z ważniejszych wydarzeń na ziemi horynieckiej jakim jest wizyta ks. T. Isakowicza-Zalewskiego i jego spotkanie z mieszkańcami już dziś w świetlicy

  10. Admina nie ma w Horyńcu od kilku dni i stąd cisza informacyjna

  11. Nie ma czegos takiego jak nieobecność w dobie internetu! wielka afera wokół upowskich pomników, których krzywdzaca „moc” już się prawie wyczerpała a kiedy przybywa człowiek, piętnujący o wiele poważniejszy problem – żyjacych banderowców to słowa na ten temat nie ma.
    oj Ciekawa ta twoja „działalność”…

  12. Będąc na drugim końcu Polski, człowiek chciał odpocząć, a tu pod moją nieobecność wpadł Tusk i Zalewski. Mają kurka wyczucie. Za parę godzin znów jestem i będziemy nadrabiać.

  13. Leśniczy-Nie ma czegos takiego jak których krzywdząca moc” już się prawie wyczerpała.Proponuję google definicja (pomnika)oj Ciekawa ta twoja „działalność”…leśna,Chciałbym tylko zaznaczyć że jak by nie ten portal (Choć formy wyrażania pisania,opisywania pewnych rzeczy wydarzeń) pozostawiają dużo różnych komplikacji.To jest on jedynym który porusza ten temat i chwała za to.Zapraszamy na Ks.Zalewskiego

  14. Jak na oficera prowadzącego bardzo słaba, nieposkładana wypowiedź. Polskiego się naucz zanim cokolwiek publicznie napiszesz.

  15. Chorągiewka na wietrze?

    8 kwietnia 2014 at 19:21

    Czytam i własnym oczom nie dowierzam 🙂 Jeszcze pamiętam jak dziś dyskusję z pana udziałem, panie Ciećka, w której stwierdzał pan, że nigdy wać pan nie odwiedziłeś żadnego miejsca zagłady, bo – cytuję pana słowa – nie fascynują pana flaki ! Zgroza. Teraz z kolei czytam, że uważasz pan za karygodny brak zainteresowania Miejscami Pamięci – czyżby chorągiewka na wietrze? gdzie zawieje, tam się pan odwracasz ze swoimi zmiennymi poglądami? 😛
    To samo tyczy się mordów UPA dokonanych na Polakach – pisał pan, że są ważniejsze sprawy do zaprzątania sobie nimi głowy, niż pamięć o ofiarach, która – a jakże – również została przez pana podsumowana jako FASCYNACJA FLAKAMI.
    Podczas wizyty premiera wpadłby pan tam i zapytał o pomniki upaków? Haha pisał pan również we wcześniej wspomnianej przeze mnie dyskusji, że panu pomniki poświęcone pamięci banderowców NIE PRZESZKADZAJĄ i że rzekomo w czym to przeszkadza, że stoi sobie jakiś pomnik… Nie mam słów do pana postawy!

  16. Wyjął żeś Pan to z napleta. Tyle mogę napisać.
    Nie byłem nigdy w miejscach zagłady typu Bełżec, czy Oświęcim itp. i nie interesują mnie takie miejsca. Trudno to porównywać ze spalonymi wioskami, typu Rudka, gdzie bywałem setki razy i nawet tam oprowadzam turystów do tego pomnika.
    Pamiętam dobrze te dyskusje i znów zaznaczam. My tutaj mieliśmy swój własny holokaust, nim się powinniśmy interesować, nie Wołyniem. Wypraszam sobie takie słowa pod moim adresem, w mojej rodzinie byli AKowcy i osoby które zginęły z rąk UPA w dość nieciekawych okolicznościach. Porównywanie też wszystkich Ukraińców do UPA, to tak jak uważać, że wszyscy Polacy popierają NOP. Każdy kto napisze mi, że mam jakiekolwiek sympatie z nacjonalistami, jest dla mnie totalnym idiotą i sk…. Na tym zakończę i każdego pacana, który będzie pod moim adresem cokolwiek takiego pisał, będę usuwał i próbował odnaleźć i spuścić mu wpier… jak moi przodkowie UPAkom

  17. Chorągiewka na wietrze?

    10 kwietnia 2014 at 21:36

    Rozumiem, że Polacy z Wołynia byli dla wać pana gorszym gatunkiem niż Polacy z Rudki, tak?
    A ja doskonale pamiętam, jak w przytoczonej wcześniej dyskusji stwierdzał pan, że w Rudce nikt ludzi nie torturował, zostali TYLKO zastrzeleni i TYLKO mężczyźni, gdzie to TYLKO brzmiało w tym kontekście bardzo „na miejscu”, wie pan?
    Nie uważam, żeby ofiary Rudki zasługiwały na większą uwagę, niż ofiary z Bełżca, Wołynia czy innych miejsc kaźni, bo wszystkie te ofiary ZASŁUGUJĄ NA TAKĄ SAMĄ PAMIĘĆ i oddanie im hołdu!
    Nikt tutaj nie napisał nic, co mogłoby świadczyć o porównywaniu wszystkich Ukraińców z UPA, a na pewno nie ja, bo tak nie porównuję nigdy, więc nie wiem skąd żeś pan to znów wyczarował 🙂 Nikt też nie napisał, że masz pan sympatie do nacjonalistów – przytoczona została jedynie pana własna wypowiedź, w której pan żeś stwierdzał, że żadne pomniki panu nie przeszkadzają, bo czy stoją czy nie – co to ma rzekomo zmieniać. Skoro widzi pan w tej chwili w tym ślad sympatii, to chyba musi się pan sam nad sobą zastanowić, a nie innych wyzywać od idiotów 😉 A na koniec dodam, że z napleta nic nie wyjęłam, bo jestem kobietą haha 🙂 Tak więc zapraszam do tych poszukiwań i spuszczenia mi – cytując pana – wpier… pokażesz pan przynajmniej, jaki z pana prawdziwy samiec (czyt. damski bokser) haha 😀

  18. Pozwalam sobie na opinie i komentarze jakie mi się podobają, bo zasadniczo większość ludzi mnie zna na ziemi horynieckiej, każdy Anonimowy osobnik, który coś do mnie ma, wyciąga to z napleta i zasługuje przy przegięciach na WPIERDOL. Równie dobrze możesz napisać, że jesteś dzieckiem z porażeniem mózgowym i próbować coś w ten sposób osiągnąć. Nadal uważam Ciebie za bliżej nieokreślonego osobnika, który ma problemy emocjonalne i fascynuje się flakami i nie zna dokładnie historii. Jak już wspominałem, mało mnie interesuje Bełżec, czy Wołyń, tak samo jak to co robił Pol Pot, Idi Amin i Mao. Bełżcem się interesują Żydzi i to ich miejsce, a ja w takim miejscu jestem jak śmieszny turysta, który tylko chce coś zobaczyć. Jestem twardym zwolennikiem swojactwa i każdy powinien dbać o swoje. Przez takie uogólnienia, miejscowe miejsca pamięci gniją.
    Darcie włosów z głowy z każdej okazji tragedii to trochę dziwne podejście do życia. Żałobę po śmierci człowieka mają tylko najbliżsi, reszta się bawi, kiedy inni rozpaczają. Próba narzucania ogółowi prywatnych tragedii jest niestosowna.
    Jeżeli chodzi o relacje damsko męskie, to zważ, że mamy równość. Kobiety skutecznie walczą i w wielu krajach wywalczyły skasowanie męskiej uprzejmości. W epoce genderowców, płeć to tylko bliżej nieokreślony farmazon.
    Na płaszczyźnie Dama – Gentelmen nie porusza się tematu trupów, więc uważam, że mam do czynienia z bliżej nieokreślonym osobnikiem- fascynatem flaków. Tego typu fascynacje są psychicznym odchyłem. Gdyby ktoś sfotografował mojego przodka zamordowanego w paskudny sposób przez UPA i to publikował, wytoczyłbym proces o wykorzystywanie do celów albo agenturalnych, albo z odchyłu. Ciało osoby bliskiej, należy tylko do bliskich. Gdybym co chwilę się napotykał na zmasakrowane ciało bliskiej osoby w sieci, to dostałbym szału, a osoba z rodziny o słabych nerwach dostała by jakiejś depresji.
    Ogólna pamięć bliskich i znajomych jest dużą wartością, ale włażenie w prywatne szczegóły to szmatłastwo. Dla mnie ma wartość tylko historia regionalna, reszta jest dla mnie marginalna. Przyczyny chyba łatwo zrozumieć po moim wywodzie?
    Zapraszam do Radruża 27 kwietnia, tam będą uroczystości związane z mordami. Tam sobie pogadamy, zobaczymy co z Ciebie za chojrak.

  19. Chorągiewka na wietrze?

    11 kwietnia 2014 at 19:29

    Żeby sobie z kimś pogadać, to najpierw trzeba mieć z kim, a jak widać z tego super wywodu powyżej – tutaj nie ma raczej z kim hehe 🙂 Idiota idiotą pozostanie na wieki wieków amen 😉
    Radruż z racji odległości odwiedzam w nieco ciekawszym celu, niż ucinanie sobie pogawędek z chojrakiem z klapkami na oczach, który chętnie sprawi wpierdol każdemu, kto ma odmienne zdanie niż on sam ;D zresztą 27 kwietnia przypada mi termin rehabilitacji – dzieci z porażeniem mózgowym tak mają, wieeeesz?
    I pozwalaj sobie człowieku na komentarze i opinie, jakie ci się podobają, ale nie miej przy tym pretensji do innych, że widzą w nich rażące rozbieżności!
    Rozmowa na poziomie Dama – Gentelman na pewno nie mogłaby tutaj mieć miejsca i nie z powodu trupów (jak zawsze ignorant i prostak), ale dlatego, że nigdy nie poznałam gentelmana, który używałby słów typu naplet czy wpierdol – jak cię wać pan tam wszyscy tak osobiście znają, to muszą być wybitnie dumni z tej znajomości, czytając te super wywody na poziomie kultury równym zeru ;D dla ścisłości – jeżeli pani historyk z panem historykiem rozpoczną rozmowę na temat ofiar ludobójstwa, to nie uważam, że znaczy to, że ta pani nie może być damą, a pan dobrze wychowanym gentelmanem, ale taki zapatrzony we własny czubek nosa buc jak pan, panie Ciećka, raczej nigdy tego nie pojmie 😉 i dokładnie panie – w epoce genderowców i równości płciowej bicie kobiet jest jak najbardziej usankcjonowane i całkowicie na miejscu hehe – ładne pan prezentujesz poglądy, gratuluję ;D
    „Darcie włosów z głowy z każdej okazji tragedii to trochę dziwne podejście do życia” i „Jestem twardym zwolennikiem swojactwa i każdy powinien dbać o swoje” – taaak, dlatego właśnie tak pan żeś płakał o solidarność z bojownikami Majdanu (swoją drogą – naucz się panie pisać poprawnie zdania, bo powalasz na kolana hehe). Miejscowe miejsca pamięci – to też ładnie brzmi, ale kto powiedział, że masło maślane nie jest dobre 😉
    A skąd pan zarozumialec wie jak dokładnie ja znam historię? to pan raczej nie zna historii, bo mnie historia interesuje jak najbardziej na poziomie swiatowym, pana – tylko na tym regionalnym, bo reszta jest MARGINALNA

  20. Chorągiewka na wietrze?

    11 kwietnia 2014 at 19:34

    Podsumowując – śmieszny panie jesteś i doprawdy lepiej zakończyć tą pseudo rozmowę, bo jak juz wcześniej wspomniałam – nie ma kompletnie z kim dyskutować 😀
    Serdecznie nie pozdrawiam! i tak, wiem, że kultura wymaga, aby zwracać się do kogoś za pomocą pisowni z dużej litery, ale na to sobie niestety trzeba zasłużyć, wie pan? i niekoniecznie za pomocą chamstwa, jakie pan prezentujesz swoją postawą.
    Żal.pl

  21. Plujesz na pamięć o ofiarach Wołynia? Są to dla ciebie tylko „flaki”? Struganie „oryginała” na tej swojej pożal się boże stronie wygląda jakbyś mieszał chujem ciasto, z którego upieczesz chleb na swoje potrzeby. Powiadasz, że jesteś „lokalnym patriotą”? Twoje „swojactwo” to objaw głębokiego kretynizmu horyniecka sieroto. Radzę nabrać więcej szacunku dla ofiar ludobójstwa dokonanego przez banderowców i nie tylko. Pamiętaj, że w Bełżcu i Oświęcimiu ginęli też Polacy, a widzę że do Żydów nie masz za grosz szacunku… Wiesz po co są te zdjęcia, które nazywasz „flakami”? Po to, żeby przypominać o złu tego świata jakim jest/był banderyzm, faszyzm, nazim etc. Są po to, żeby obudzić świat z obojętności, by można było odróżnić dobro od zła! Być może tego nie pojmujesz, być może jesteś za głupi by to pojąć…

  22. Radosławie

    Czy dla ciebie jak ktoś się nie interesuje Wołyniem, ale za to zna wszystkie ofiary z powiatu lubaczowskiego z imienia i nazwiska i ze sposobu śmierci to plujący na pamięć? Osoba która zbiera relacje o czasach działań UPA w tym regionie, a także śladach śmierci Cyganów i Żydów a także Ukraińców, to objaw kretynizmu? Co to za jakiś fanklub Wołynia, który narzuca komuś Czym ma się interesować, a jak nie to znaczy że idiota? Ja wiem co było na Wołyniu, ale mnie to nie interesuje, bo to nie mój teren, nie moja rodzina, nie moja bajka i na dodatek ostatnio widzę tylko wykorzystywanie Wołynia, szczególnie przez polityków do nabijania sobie popularności. W ogóle niech Pan zobaczy ilu ludzi w naszym kraju w ogóle kojarzy coś takiego jak UPA, większość młodych ludzi w ogóle nie wie o co w tym chodzi, czy oni przez brak zainteresowania Wołyniem są totalnymi debilami, których należy jak najszybciej nauczyć zasad religii Wołyńskiej? Proszę nie wykorzystywać jednej z wielu narodowych tragedii do swoich bliżej nieokreślonych celów.
    Zawsze jak ktoś mnie zapyta o Wołyń, to powiem tak samo: To była wielka tragedia, amen. Koniec tematu. W tej kwestii interesuje mnie tylko ziemia lubaczowska i bezpośrednia styczność. Dla mnie interesowanie się Wołyniem, jest jak gloryfikacja anonimowej osoby, a zapomnienie o pamięci o swoich przodkach, którzy TYLKO z racji mniejszej ilości ofiar w okolicy, nie mają takiego publicity w społeczeństwie. Cieszę się, że premier podniósł rangę mordów na naszej ziemi, jako ważne historycznie wydarzenie.

    Zarzuć coś temu – mistrzu

  23. Pani chorągiewko na wietrze

    Pozwalam sobie na co mi się podoba, bo mnie mało kto w Horyńcu lubi 😀 Ponieważ nadal nie wiem z kim konwersuję, a jak to w internecie bywa, może to być jakiś stary obleśny grubas, który w konwersacji udaje kogoś innego, to poziom odniesienia kwituję właśnie tak a nie inaczej.

    Mam do tego strasznie paskudną cechę charakteru i bycia, którą tylko niektórzy w dłuższym czasie nazywają pozytywną. Mianowicie uwielbiam dyskutować i uprawiać konwersacje przy użyciu wszelkich sposobów, czasem kontrowersyjnych i emocjonalnych, często niepopularnych. Problem polega na tym, że ja na drugi dzień o tym zapominam i do takiej osoby bez względu na wszystko nic nie mam, jutro dalej możemy „pić i razem się bawić” – to tylko dyskusja. Tolerancja nakazuje mieć swoje zdanie ale innych szanować i tolerować. Bardzo głupie jest obrażać się za słowa i ideologię czy też INTERPRETACJĘ.
    Większość osób za słowo chciała by zabić… albo obraża się do końca życia. Boże, gardzić kimś, bo ma inną wizję i interpretację rzeczywistości? Czyż to nie głupie?
    Ja tam mogę konwersować i przedstawiać swoją interpretację, tylko, jeżeli ktoś zaczyna mi wchodzić na rodzinę i insynuacje, które mogą komuś zaszkodzić, to nie tędy droga, coś takiego trzeba tępić (usuwać).
    Zarzut związany z wyrywaniem sobie włosów w czasie Majdanu jest chybiony. W Horyńcu to była sytuacja dość napięta. Bowiem zostaliśmy zaplanowani jako miejscowość przejściowa dla uchodźców, w przypadku nasilenia konfliktu, o czym niewielu wiedziało i wie do tej pory. Dodatkowo mój głos był wyrazem związanym z częścią horynieckiego społeczeństwa, które ma korzenie Ukraińskie (ale o tym ciiiichosza, oficjalnie TU NIE MA UKRAIŃCÓW) – uważam to ze swojej strony za szczególną odwagę, bo nie mam nawet promilowych korzeni Ukraińskich, a z drugiej strony w mojej rodzinie była tragedia z czasów działań UPA.

    Dla mnie Dama nie mówi o trupach, o dzieciach z pourywanymi głowami i odciętymi siekierą rękami. Tym bardziej nie prezentuje takich zdjęć, gdzie ktoś ma mózg na wierzchu. Jeżeli tak się dzieje, autaomatycznie trzeba uznać, że owa osobistość jest wulgarna i i tak się do niej odnosić (używanie śmierci przedstawianej w szczególny sposób, jest wulgaryzmem).
    Moje wulgaryzmy wiążą się z emanowaniem wulgaryzmu przez drugą osobę. Wiem, że od razu można podnieść krzyk, że jak to goła kobieta z odrąbaną nogą przez UPA jest zdjęciem wulgarnym??? Że to obraza tragedii itd. Ale patrząc na to z tej strony, niestety – może nie samo robienie takich zdjęć – ale eksponowanie ich jest czynnością wulgarną. Dzieci nie powinny mieć dostępu do takich rzeczy, powinny być one specjalnie oznaczone, albo ukryte, jako drastyczne i do oglądania TYLKO po 18 roku życia.
    W opisach tragedii czy też scen drastycznych zawsze jestem oszczędny, nie dlatego by zatajać, ale z kultury. Śmierć tragiczna jest śmiercią, a nie czymś mistycznym i niezwykłym.

    Przypomina mi się pytanie jednego z uczestników spotkania z ks. Isakowiczem Zaleskim: jak mamy uniknąć podobnych tragedii jak Wołyń w przyszłości, a Zaleski na to, trochę zdziwiony i zmieszany – takich rzeczy już nie będzie, to niemożliwe, to już inne czasy. {— tymczasem dziś rodzi się jakaś grupa fanatyków, która ma wizję krwiożerczych Ukraińców i należy temu przeciwdziałać publikując dziwaczne wulgarne teksty i fotografie i inne jeszcze bardziej kosmiczne rzeczy. Zmiłujcie się ludzie, gdzie wy żyjecie? W jakimś urojonym świecie pełnym potworów? Dziś dzięki internetowi i np facebookowi jeden dziwny wybryk i cały świat o tym trąbi i od razu zarzyna takiego kolesia UPAka w jeden dzień.

  24. Chorągiewka na wietrze?

    12 kwietnia 2014 at 13:25

    Ma się pan czym chwalić, iż pana w Horyńcu mało kto lubi – co, swoją drogą, mało mnie dziwi 🙂
    Nie wiem, co miałby zmienić fakt wstawienia tu avatara czy zdjęcia? Równie dobrze możesz pan polemizować, czy ludzie z listy znajomych na pańskim facebooku to faktycznie ci ludzie, za których się podają, a może to tylko obleśny grubas, który zawłaszczył sobie cudze fotografie i pozakładał niezliczone ilości kont facebookowych? Na facebooku już panie ze mną dyskutowałeś i nie sądzę, żebym tu panu musiała teraz udowadniać, czy faktycznie jestem kobietą, czy nie. Może jeszcze dowód tożsamości panu zeskanuję, co? bo takie pan masz wymogi.
    Ja się nie obrażam, ja tylko podsumowuję haha 🙂 Ktoś taki, jak pan, nie jest w stanie mnie obrazić – nie ten poziom 😉 Gdyby próbował to zrobić ktoś w moim mniemaniu inteligentny, to już inna para kaloszy.
    „Tolerancja nakazuje mieć swoje zdanie ale innych szanować i tolerować” – a pan toleruje innych? Nie zauważyłam po pańskich licznych wypowiedziach. Gadka dla samej gadki, panie chorągiewka 😀 A dobre wychowanie jednak nakazuje w pewnych miejscach czy poruszanych tematach unikać różnych niestosownych określeń, to tak na marginesie – tak mnie uczono w dzieciństwie, wie pan? 😉
    Co do interpretacji – jeżeli ktoś chce koniecznie redagować jakąś publicznie dostępną stronę, to jednak miło, jeżeli potrafi pisać poprawnie. Język polski to piękny język, szkoda tylko, że wielu Polaków nie potrafi nim operować.
    Co do Damy – dobrze, przekażę w takim razie znajomym paniom historyczkom, że za dobrze wychowane damy nie mają się co uważać, bo pewien znawca tematu nie dopuszcza takiej ewentualności haha 😀
    Ja nie publikuję nigdzie zdjęć ofiar ludobójstw (znając pana błyskotliwy tok rozumowania, mylisz mnie pan z kimś innym i nawet wiem, z kim 🙂 ale jeżeli zamieszkuje się z kimś pod jednym dachem, to raczej nie powinno dziwić, że adres IP jest dokładnie ten sam). Więcej – boję się ich oglądać, bo zbyt głęboko zapadają mi w pamięć. Co nie znaczy, że uważam, że jeżeli inni to robią – jest w tym coś niepoprawnego. Fotografia również należy do świadectw pamięci historycznej, jakkolwiek drastyczna by była. Niektórym ku przestrodze potrzeba mocniejszych obrazów, żeby zdarzenie mogło do nich przemówić, podczas kiedy inni nie potrzebują sobie zaaplikować aż tak wielkiej dosadności. Tu się znów kłania ta pana „tolerancja” – pan nie tolerujesz niczego, co nie pokrywa się z jego własnymi przekonaniami, a innych tolerancji próbuje uczyć, dość śmieszne.
    I do pana wiadomości – chociaż wcale nie muszę się tutaj z niczego tłumaczyć – korzenie mojej rodziny sięgają właśnie Wołynia, więc mam prawo Wołyniem się interesować! Zarzucasz mi pan, że rzekomo zaczynam panu wchodzić na rodzinę? a pan co robisz w moim przypadku? jak również w przypadku Radka… szkoda słów. Przede wszystkim radzę się najpierw nauczyć czytać ze zrozumieniem, a później dopiero ludziom odpowiadać! bo pan przekręcasz co chwila prawdziwy sens czyjejś wypowiedzi, interpretując go po swojemu (i to bardzo głupio). „Boże, gardzić kimś, bo ma inną wizję i interpretację rzeczywistości? Czyż to nie głupie?” – sam sobie pan odpowiedz na to pytanie, bo nie kto inny, jak pan sam, tak właśnie robi !!!
    No i proszę bardzo dalej odnosić się do mnie w sposób wulgarny, jako do osoby wulgarnej – haha to stwierdzenie, to jest dopiero wyjęte nie powiem z czego 😉 Jestem wulgarna, bo mam swoje zdanie, a zdanie to nie pokrywa się ze zdaniem wielmożnego pana 😀
    Swoją drogą, skoro już pan ks. Isakowicza-Zaleskiego przytaczasz w tekście, jeżeli pan cenisz tylko lokalną historię i pamięć, a historię ogółem uważasz za marginalną, Wołyń natomiast jako miejsce wykorzystywane do nabijania sobie popularności (?!) i tworzenia fanklubów – to po co reklamujesz na tej stronie spotkanie z księdzem tak – wg pana sposobu myślenia – wulgarnym i interesującym się tym, czym interesować się nie należy? A rodziny ofiar, które same opowiadają o wydarzeniach oglądanych na własne oczy i cudem ocalałych, tych, które dają świadectwo ku przestrodze dla potomnych, aby nie umarło razem z nimi, też określasz pan osobami wulgarnymi?
    A skoro jest pan tylko za lokalnym „swojactwem”, to nie wiem skąd ta radość, że wizyta premiera w waszych stronach mogła „rozreklamować” wydarzenia z tych stron na całą Polskę i dać ludziom do myślenia – idąc w myśl pana toku rozumowania – nikogo w głębi Polski nie powinno to interesować, bo ludzie powinni interesować się tylko historią własnego regionu 😉
    Ja bym tu mogła panu wymienić jeszcze całe mnóstwo niespójności wynikających z pana własnych wypowiedzi – tylko w sumie po co? pan jesteś najlepszy, najwspanialszy, najdoskonalszy, wszystko wiesz najlepiej, nie tolerując i nie starając się nawet zrozumieć cudzych przekonań, uczysz innych tolerancji, a także używając słów typu „naplet”, stwierdzasz chwilę po tym, że kultura osobista nie pozwala panu na to czy tamto (mnie się jednak wydaje, że opublikowanie zdjęcia będącego świadectwem strasznej historii jest bardziej kulturalne, niż pisanie komuś, że z napleta sobie coś wyjął).
    Dobra, kończę ten wywód, bo w przeciwieństwie do pana ja uważam, że dyskusja jednak do czegoś powinna służyć, a nie po prostu być – tylko po to, żeby następnego dnia nawet o niej nie pamiętać 😉
    Radzę mniej oceniać innych ludzi, a więcej zastanowić się nad samym sobą…

  25. 1) Nie dyskutuję na stronach poświęconych Wołyniowi o tym, że Rudka miała większe znaczenie. Odwrotnie, będąc na Rudce, jak ktoś mi powie coś o Wołyniu… to za przeproszeniem – Przecież my tu jesteśmy na Rudce, halo! Co ma wspólnego Szpontak z Wołyniem? Czy ja komuś, kto ma coś osobistego na Wołyniu, zabraniam się tym zajmować? Natomiast przeszkadza mi, jak ktoś z Wołyniem na moje podwórko wjeżdża. Ta wystawa o Wołyniu na ulicach naszego powiatu to nieporozumienie dla mnie. Zapewne wielu z naszego powiatu usłyszało o Rudce… z telewizji jak przyjechał premier. I to mi przeszkadza, cudze chwalenie, a swego nie znanie.

    2) Nie osoba inteligentna może kogoś obrazić, bo osoba inteligentna się na coś takiego nie porywa, ma bardziej złożone cele. Natomiast osoba głupia, skupia się tylko na niskich pobudkach.

    3) Ks. Isakowicz Zaleski, gdy do nas przyjechał, nie opowiadał o Wołyniu, opowiedział trochę swojej prywatnej historii i poruszał kwestię geopolityczną Ukrainy, reszta czasu była poświęcona pytaniom od ludzi. Jestem zachwycony osobowością, subtelnością i inteligencją ks. Zaleskiego, niezwykle otwarty i szeroki horyzont. Obok siedział poseł Golba, który z kolei przy nim wyglądał jak zajadły i ślepy, coś jak Ty moja miła, niezdolna do szerszej perspektywy którą się chwalisz. Historią zajmuję się od zawsze, nawet zdawałem kiedyś tam maturę z historii i z wieloma historykami konwersowałem na różne tematy. Dzięki nim zrozumiałem ważną rzecz – jeżeli zajmujesz się czymś ogólnie, to nie wiesz o tym NIC. W historii najcenniejsze jest dotarcie do źródeł. Dla mnie niezwykłym wydarzeniem było rozmawiać z ludźmi, którzy przeżyli „Auszwic” czy też Powstanie Warszawskie. Takimi niezwykle cennymi rzeczami były też i są relacje ludzi, którzy przeżyli tutaj II WŚ. Czasem jak słyszę pewne uwagi… niestety, nie mogę wytrzymać, dla mnie to jest wyciągnięte z napleta. Insynuowanie do tego jakichś… sympatii z UPA… w takim wypadku to już można tylko dać porządny wpierdol, słowny wpierdol. Zasłanianie się wyobrażeniami o damskim bokserze jest nie na miejscu.

    4) Nie rozumiem tego określenia: najlepszy najwspanialszy – czyżby jakieś własne niedowartościowanie? Pewność siebie jest cenną cechą, ale nazywanie tego narcyzmem, to raczej własne subiektywne odczucia.

    5) Proszę mi nie wyskakiwać z językiem polskim, 90% społeczeństwa nie zwraca na to uwagi, kilka procent – czyli nauczyciele i kilku „prymusów szkolnych” którzy zjedli wszystkie… książki, zamiast uważać na sedno przekazu, skupia się na literach niepasujących do słowa. Ciężka przypadłość umysłowa, zaślepiająca widzenie rzeczywistości. Nie prowadzę naukowej działalności ani komercyjnej, ani tym bardziej artystycznej. Kto chce, ten spogląda, nie pasują pojedyncze słowa czy literki? Nikogo tutaj nie trzymam. Z góry zakładając tę stronę, stawiałem i stawiam na potoczne treści, nie inteligenckie i dziennikarskie.

    6) Teraz idę robić coś wulgarnego i szmatławego, zazwyczaj tego unikam, ale krew się niestety przelała.

    Pozdrawiam 🙂

  26. Chorągiewka na wietrze?

    12 kwietnia 2014 at 16:15

    Hahaha po raz kolejny mogę podsumować w jeden, bardzo treściwy sposób – NAUCZ SIĘ PANIE CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM ! – to podsumowanie tyczy się każdego przytoczonego przez pana punktu 😀 Bo pan czytasz bez zrozumienia, a później wszystko przekręcasz, te przekręcenia wstawiając jako sens cudzej wypowiedzi 🙂 Choćby punkt pierwszy – a kto tutaj napisał gdziekolwiek, że sprawa Wołynia jest ważniejsza niż sprawa Rudki? Heee? Wręcz przeciwnie – podkreślałam w swojej wypowiedzi, że wszystkie tego typu sprawy są jednakowo ważne i mają jednakowo wielkie znaczenie!
    „Natomiast przeszkadza mi, jak ktoś z Wołyniem na moje podwórko wjeżdża” – no tak, naziści też tworzyli getta po to, żeby na „ich podwórko” nie wjeżdżali Żydzi. Nie mam słów do pana.
    Co do punktu drugiego, że tak sobie jeszcze pozwolę – przynajmniej przyznał pan w nim, że osobą inteligentną nie jest 😉
    I nie chodzi o pojedyncze literki czy słowa, ale ogólnie o złą budowę zdania, co powoduje, że często takie zdanie zmienia swój prawdziwy sens – czasem tak bywa, że przestawienie choćby jednego słowa w inne miejsce sprawia, że zdanie przybiera zupełnie inny oddźwięk niż ten zamierzony 🙂 Bzdurą jest też, że na poprawną pisownię zwracają uwagę tylko nauczyciele lub kilku „prymusów szkolnych” haha 😀 A nazywanie tego ciężką przypadłością umysłową to już kolejne obrażanie wielkiego grona ludzi. Tak pan się zachwycasz nagle księdzem Isakowiczem-Zaleskim, a myślisz pan, że On pozwolił by sobie w swoich publikacjach na tak niedopracowane stylistycznie wypowiedzi? 🙂 Ps. wiem, jak wyglądają spotkania z księdzem Isakowiczem-Zaleskim, nie tylko u was był, nie musisz mnie pan pouczać 🙂 Chodziło mi raczej o fakt, że ogólnie porusza temat Wołynia i tym tematem się interesuje 🙂
    Pan się nie zajmujesz niczym szmatławym i wulgarnym, to ja jestem wulgarna, nie pamięta pan? haha 😉 Taaaak, z pewnością potrzebuję się dowartościowywać poprzez pryzmat pana rewelacyjnej osobowości 🙂 Pan mnie niezmiernie bawi, panie Ciećka, nieźle można się pośmiać, czytając te pańskie wypociny (stąd też śledzenie pańskich niezliczonych stron, które pan prowadzisz – świetny sposób na chandrę 🙂 ).
    Mała uwaga – per moja miła tylko jedna osoba może się do mnie zwracać i na pewno tą osobą pan nie jest. Zresztą… jestem przecież tylko obleśnym grubasem z porażeniem mózgowym od czasów dzieciństwa 😉
    Ślepa i zajadła hahaha znów wyjęte z nie powiem czego (bo specjalistą od takich treści to pan jesteś) 🙂 Nie znasz mnie człowieku, przekręcasz co chwila sens moich wypowiedzi, a później przypinasz łatkę. To się nazywa buractwo, prostactwo i zadufanie w sobie samym 😉
    Ja niezmiennie nie pozdrawiam haha 🙂

  27. Grzegorz

    12 kwietnia 2014 at 18:47

    Ja przynajmniej pozdrawiam 🙂

    Cieszę się, że moje strony są dobre na chandrę, o to mi właśnie chodziło.
    Zarzut o niezrozumienie nadal uważam za totalnie chybiony, bowiem w odróżnieniu od Pani/Pana (jesteś dla mnie nadal osobą anonimową, stąd tak) doskonale łapię treści zawarte w wypowiedziach, nawet jeżeli jedno słowo jest przestawione, a nawet szereg liter, całość tworzy logiczny sens i myśl przewodnią, jeżeli dla Pani/Pana jedno słowo psuje wszystko… to jednak obstaję przy „ciężkim czymś tam” – z całej wypowiedzi łapie się tylko myśl przewodnią i jak dla mnie Pani/Pan tego nie potrafi.

    Przytaczane wypowiedzi są dla mnie dziwne, ale jedną z nich muszę przytoczyć:

    „Natomiast przeszkadza mi, jak ktoś z Wołyniem na moje podwórko wjeżdża” – no tak, naziści też tworzyli getta po to, żeby na „ich podwórko” nie wjeżdżali Żydzi. Nie mam słów do pana.

    Rozwaliło mnie to na łopatki, leżę i kwiczę, totalnie nie mogę tego pojąć. Co to ma wspólnego z tym, że mnie jako pewien dział historii Wołyń nie interesuje i nie lubię, jak ktoś mi z nim wjeżdża… gdy mnie to nie interesuje. Mam jakieś prawo do zainteresowań? Brakuje mi czasu na to, by się wszystkim interesować, muszę selekcjonować. Przez tę selekcję ograniczam się do ziemi lubaczowskiej. Gdybym żył w czasach gdy grasowała UPA, byłbym w AK, jestem zaprzysiężonym żołnierzem Wojska Polskiego i mam bardzo prostolinijne myślenie w tej kwestii. Broniłbym Horyńca, polowałbym ze swoim oddziałem na Szpontaka. Na pewno nie poszedł bym na Wołyń, nie ważne co by się tam działo, zostałbym tutaj gdzie mieszkam i broniłbym najbliższych i znajomych. To jest druga strona mojego regionalizmu, której Pani/Pan zrozumieć nie możesz. Dla mnie tragedie nie mają równego stopnia, moje prywatne, i regionalne mają priorytet, reszta jak wspominałem, ma wartość działań Pol Pota w Kambodży, są po prostu tragediami, którym należy się szacunek, pamięć.

    Lepszy jest ktoś, kto dzieli pulę swoich działań, uczuć, na cały świat, czy ktoś, kto skupia ją na rodzinie, najbliższych i swojemu otoczeniu?

  28. Chorągiewka na wietrze?

    13 kwietnia 2014 at 13:11

    Powiadasz pan, że leżysz i kwiczysz? No, to by się wszystko zgadzało – człowiek się śmieje, świnia kwiczy 😉
    Każdy, kto ma choć trochę oleju w głowie, pojąłby oczywiście o co chodziło w porównaniu z nazistami – chyba logiczne, że samo getto jako getto nie ma nic wspólnego ze sprawą Wołynia i pana zadufaniem, prawda? 🙂 Chodziło raczej o to, żeby zobrazować na innym, silniejszym przykładzie do jak groteskowych sytuacji potrafi czasami doprowadzić styl myślenia, który i pan prezentujesz swoją postawą. Pana podwórko, powiadasz pan? I panu takie „wjeżdżanie” przeszkadza? Ale to „podwórko” jednak nie należy tylko do pana, a inni z tego „podwórka” być może jednak się Wołyniem zainteresują i nie widzę w tym niczego złego. Jak zawsze kłania się pana „tolerancja”, która opiera się chyba jedynie na założeniu, że pana zdanie każdy powinien uszanować, ale pan cudzego już niekoniecznie 😉
    „Lepszy jest ktoś, kto dzieli pulę swoich działań, uczuć, na cały świat, czy ktoś, kto skupia ją na rodzinie, najbliższych i swojemu otoczeniu?” – a dlaczego musi być od razu ktoś lepszy, ktoś gorszy? Ja nie rozumiem kompletnie pana toku rozumowania. Czyli ci, którzy interesują się historią ogólnie, są pana zdaniem gorsi, czy tak mam to rozumieć? A moim zdaniem jedno wcale nie wyklucza drugiego i niekoniecznie musi wyglądać to tak, że jeżeli ktoś zainteresuje się np. przytaczanym wcześniej przez wać pana Bełżcem, to od razu nie szanuje pamięci o własnych korzeniach i własnym regionie. Oczywiście nie znaczy to, że nakazuję panu zmianę poglądów czy zainteresowań – od tego akurat to pan tutaj jesteś 😉 Wyjaśniam jedynie, na czym opiera się mój punkt widzenia (wolę napisać, bo pan tradycyjnie wyciągniesz inny wniosek z mojej wypowiedzi – to już żadna nowość dla mnie 🙂 ).
    Przeczytałam w życiu tyle książek panie Ciećka, że akurat z czytaniem ze zrozumieniem nie mam większego problemu – o tym mogę pana zapewnić haha. Bardzo szanuję słowo pisane i przykładam do niego ogromna wagę – w przeciwieństwie do pana!
    Cieszę się natomiast, że chociaż w jednym punkcie się ze sobą zgadzamy 🙂 Skoro pana założeniem było stworzyć strony o zabarwieniu kabaretowym, które świetnie zadziałają na chandrę i pobudzą człowieka do śmiechu, to faktycznie udało się panu genialnie – wielki szacun za to 😉
    Co do mojej tożsamości – już to panu raczej dość wyczerpująco wyjaśniłam i nie widzę większej potrzeby, abym musiała się przed panem wylegitymować 😉
    ” (jesteś dla mnie nadal osobą anonimową, stąd tak)” – proszę się absolutnie nie krępować, jak dla mnie – możesz się pan do mnie zwracać jak do obleśnego grubasa z porażeniem mózgowym, naprawdę nie sprawia mi to większej różnicy, bo i tak niczego nie zmieni w przebiegu tej rozmowy. Nie jesteś dla mnie panie nikim ważnym, żeby miało mi zależeć na tym, jak się do mnie pan zwrócisz 🙂
    „doskonale łapię treści zawarte w wypowiedziach” doskonale pan nie łapiesz, zapewniam haha 🙂 Niemal wszystko, co do tej pory napisałam, odczytałeś panie poprzez pryzmat krzywego zwierciadła własnej osobowości, a nie w sposób taki, jak to przedstawiłam ja 😀
    Pan przynajmniej pozdrawia – i co w związku z tym? Dla mnie puste słowo pozdrawiam nic nie znaczy. Nie pozdrawia się dla samego pozdrawiania, ja pozdrawiam tych, których chcę naprawdę pozdrowić i życzyć im tym samym czegoś dobrego w związku z odczuwaną do nich sympatią 🙂
    Ps. pięknie zredagowany artykuł o kratce w tunelu, chandra poszła precz haha 😀

  29. Grzegorz

    13 kwietnia 2014 at 19:55

    Pięknie zredagowany artykuł o kratce w tunelu idealnie obrazuje Pani podejście do czytania z rozumieniem i obejmowanie głównej myśli przewodniej (ciężka przypadłość zwracania uwagi na to co nie trzeba). Widzę że śmieszy Panią staruszka, która się porozbijała i złamała nos. Gratulacje. To właśnie miałem na myśli, konwersując z Panią.

    „możesz się pan do mnie zwracać jak do obleśnego grubasa z porażeniem mózgowym”
    Ja napisałem, że może to być obleśny grubas, ALBO ktoś z porażeniem mózgowym. Nie każdy przykład to chęć obśmiewania, tylko czasem, jak to Pani ujęła w innym przypadku „silniejszy przykład” (dla mnie taki zlepek słów nie istnieje i jest błędny, ale… może nie wyciągajmy sobie na wzajem błędów językowych?)

    Ja z czasem łagodnieję, a Pani już rzuca świniami. Pani już zwraca się do mnie po nazwisku, a sama pisze, że już Panią muszę choć kojarzyć? Nie wiem, kim Pani jest i … dlaczego przeszkadzają Pani moje zainteresowania.

    Nadal nie rozumiem tego, co Pani pisze z tym wjeżdżaniem na podwórko, bo Pani mnie nie zrozumiała z moją wypowiedzią (tak, nie zrozumiała mnie Pani! – powtórzenie dla podkreślenia) – co innego sobie Pani wymyśliła, i do tego dorobiła getto i nie potrafię tego nadal pojąć. To tak jakbym ja mówił o gruszkach, a Pani o szyszkach. Zanim zacznie Pani wymyślać przykłady, radzę spróbować pojąć myśl przewodnią.

    Wracając jeszcze do przykładu wojskowego – żołnierz (i większość mężczyzn) zawsze lepiej pojmie aspekty historii, niż dziewczyna, która tylko szuka błędów stylowych. Historia w większości to tylko wojny. Nawet Pani interesuje się wojną… ale nie jest w stanie jej Pani pojąć. Dziwi się Pani mi? To tak, jakby elektryk uczył murarza murować.

    PS. Przeczytałem jeszcze raz to co napisałem o wypadku w tunelu (po dodaniu czegoś nowego, czytam zawsze poprzedni na chłodno) – parę elementów można odebrać niestosowne przez skróty myślowe. Poza tym, pisałem to pod wpływem emocji.

  30. Chorągiewka na wietrze?

    14 kwietnia 2014 at 10:04

    Tak, tak, tradycyjnie to pańskie czytanie ze zrozumieniem (a raczej jego brak!) się kłania haha 🙂 Czy ja napisałam, że śmieję się z samego tematu? że śmieszy mnie wypadek, który tej pani się przytrafił? Nie, drogi panie, ja napisałam o PIĘKNIE ZREDAGOWANYM ARTYKULE, bo jak chcesz pan poruszać wcale nieśmieszne tematy, to się pan do tego przyłóż, a nie opisywanie cudzego nieszczęścia w sposób wręcz karykaturalny. Gdybym ja była tą staruszką, poczułabym się ośmieszona. Ja rozumiem, że emocje, ale zamieszczane tutaj informacje nie biorą chyba udziału w żadnym wyścigu? Nie musi pan tego pisać na szybko, chyba można poświęcić trochę więcej czasu na opisanie rzetelniej wtedy, kiedy można tej czynności poświęcić na spokojnie troszkę dłuższą chwilę?
    Nie widzę też niczego niepoprawnego w użyciu słów „silniejszy przykład” – jeżeli dla pana jest błędny, to proszę bardzo 🙂 Nie wiem jaką zasadą pisowni się pan tu kierujesz, odnajdując ten rzekomy błąd, ale absolutnie nie zabraniam się go doszukiwać, jak pan tak bardzo tego pragniesz 🙂
    Oczywiście, że tak – napisał pan, że MOŻE TO BYĆ obleśny grubas (w domyśle – wcale nie musi), ja tego w żadnym momencie nie podważyłam, więc nie wiem o co panu chodzi. Stwierdziłam jedynie, że jak chcesz, to możesz się pan do mnie w taki sposób odnosić i że wcale mi to nie przeszkadza, bo i tak niczego to nie zmienia. Tyle 🙂
    Kolejne niezrozumienie z pana strony – pan czytasz to wszystko przez jakieś specjalne okulary? Czy to jakaś przypadłość wrodzona 😉 Mi pana zainteresowania absolutnie nie przeszkadzają, gdzie coś takiego napisałam? Proszę mi palcem wskazać! Chyba bardziej przeszkadzają mi ROZBIEŻNOŚCI wynikające z poszczególnych pana wypowiedzi – a to różnica.
    To raczej panu przeszkadzają czyjeś zainteresowania! To pan innym takie rzeczy wytyka. Piszesz pan, że rzucam świniami… przepraszam najmocniej, ale dla mnie świńskim postępowaniem jest obsmarowywanie kogoś, kogo nawet się nie zna i nie próbuje się nawet zrozumieć przesłanek, które mogą tym kimś kierować, przypinanie komuś takiemu łatki FASCYNATA FLAKAMI – nie widzisz pan w tym nic świńskiego? Bo ja owszem! A wypowiadasz się pan tak i o mnie i o bliskiej mi osobie. Tak, w mojej ocenie jest to świńskie posunięcie. O napletach (równie świńskich) nie będziemy już może wspominać, co?
    Ja nie napisałam, że pan MUSISZ mnie kojarzyć. Napisałam jedynie, że już żeś pan ze mną i na facebooku dyskutował i że nie czuję potrzeby legitymowania się przed panem (w tym rozumieniu, że nawet wtedy, kiedy człowiek pisze pod swoim prawdziwym szyldem, niczego nie zmienia to w toku rozmowy, a tym samym jak dla mnie jest rzeczą kompletnie zbędną przedstawianie się).
    A, że zwracam się do pana po nazwisku, to źle? Nie piszę przecież czegoś w rodzaju „słuchaj no Ciećka”, piszę zawsze kulturalnie panie Ciećka. Podajesz pan wszędzie swoje nazwisko, to chyba też po to, żeby go używać? Czy to jakaś obraza dla pana, bo nie bardzo rozumiem 🙂
    A ja panie drogi radzę pisać panu w taki sposób, żeby nikt nie musiał PRÓBOWAĆ POJMOWAĆ MYŚLI PRZEWODNIEJ, tylko najzwyczajniej tą myśl wyczytał z pana słów 🙂 Na tym zazwyczaj polega próba przekazania czegoś szerszemu gronu ludzi za pomocą choćby artykułu na stronie internetowej 😉 Skąd mam wiedzieć, o co panu chodzi z wjeżdżaniem na swoje podwórko, skoro opisujesz pan to w takich słowach, że można wyciągnąć z nich tylko jeden wniosek – taki właśnie, jaki został wyjęty. Jak chcesz pan uniknąć nieporozumień (skoro już pan twierdzisz uparcie, że nie o to panu chodziło) to pisz pan jasno i wyraźnie! Między innymi i właśnie o to chodzi w moim zwracaniu panu uwagi na stosowaną pisownię, ubieranie słów w zdania! (a nie, jak pan „uprzejmie” stwierdziłeś, że TYLKO szukam błędów stylowych (?) dla mnie bardziej odpowiednie było by określenie stylistycznych, ale mniejsza już o to). Jak coś jest napisane dobrze, nie pozostawia cienia niedomówień i nie trzeba się zabawiać we wróżkę gdybając, co też autor mógł mieć na myśli…
    Przypuszczam, że pan i tak nie zrozumiesz w dalszym ciągu o co mi chodzi, tak więc te gruszki i szyszki to najgłębsza myśl, jaką potrafię wyłuskać z pańskiego wywodu – mówimy (piszemy) w dwóch różnych językach 😀
    A ja wcale nie chcę wojny pojąć. To by oznaczało, że marzyło by mi się, aby jakaś się rozpętała. Wbrew temu, co pan tam sobie o mnie myślisz, jestem normalna 🙂 Tak więc muruj tam pan sobie, co chcesz. Tylko się przy tym nie dziw, że czasami jeden kawałek muru nie przystaje do drugiego i że czyjeś wprawne oko może to zauważyć, głośno zwracając na to uwagę.
    Ps. nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że zawsze większość mężczyzn lepiej pojmie aspekty historii. Dość śmieszne stwierdzenie. Skoro już pan tak na temacie wojny tutaj bazujesz, to raczej nie zaprzeczysz, że i wiele walecznych kobiet walczyło i życie swoje poświęcało za Ojczyznę. I nie jedna z takich kobiet może zostać wyniesiona wyżej, niż tzw. żołnierz dzisiejszej doby (który nierzadko nawet broni w ręku nigdy nie trzymał, o poczuciu patriotyzmu nawet nie wspominając).

  31. Mariusz Mariusz

    14 kwietnia 2014 at 11:32

    Panie Grzegorzu. Jeśli nie chcesz być Pan wytykany palcami i wyśmiewany na ulicy to skończ Waść te wywody. A najlepiej całą działalność, bo bałamucisz Pan i działasz przede wszystkim na własną niekorzyść. Zastanawiałeś się Pan kiedyś dlaczego Pana nie lubią? (jak sam Pan wyżej przyznał). Jeśli nie, ja Panu powiem. Wydaje się Panu, że ludzie Pana nie lubią. Może też, ale ludzie Pana nie traktują przede wszystkim poważnie. Bo jak traktować poważnie te wszystkie stwierdzenia o „UPAkach”, flakach i braku zainteresowania historią jako całością, nie wspominając o inwektywnych komentarzach, itd. To tylko Pana ośmiesza i w co wrażliwszych istotach może jedynie wzbudzić chęć politowania. Dał się Pan poznać jako ignorant i człowiek słabo wyedukowany z dużym mniemaniem o własnej wiedzy. Mam wrażenie, że nie może Pan do siebie dopuścić myśli, że inni też interesują się regionalizmami (w tym gloryfikowaną przez Pana „ziemią horyniecką”), ale jednocześnie również mają szeroką wiedzę i pogląd na sprawy ogólne.
    Zamykając się we własnym podwórku tracisz Pan poczucie rzeczywistości. Nawet częste wypady do Gorajaca wiele nie zmienią. A może tam trzeba szukać przynajmniej części Pańskich problemów? Jest Pan jeszcze stosunkowo młody, więc nie ma pośpiechu, niech się Pan spokojnie zastanowi nad swoją działalnością. I wpływem tej działalności na Pańską osobę.
    Do Pana pasuje stwierdzenie: „mówi, więc jest stracony”.

    Mimo, że nie traktuję Pańskiej działalności poważnie, poważnie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.
    Mariusz Mariusz

    ps. Można być anonimowym, pod warunkiem, że zachowuje się podstawowe zasady kultury. Ważne, co ma się do powiedzenia. Skoro Pan działasz oficjalnie pod własnym imieniem, więc musisz Pan przyjąć na własny kark każdą krytykę – nawet tę noname.

  32. Grzegorz

    14 kwietnia 2014 at 21:40

    Wrócę do sedna: osoby anonimowe nie są dla mnie żadnymi adwersarzami w dyskusji, bowiem… są anonimowe. Nie mają jaj, ikry i w ogóle nic nie mają. Stąd pozwalam sobie nawet na chamskie odzywki, jeżeli mam ku temu powód. To tak jakby UPAk znęcał się nad dzieckiem – jest anonimowy, silny, bezkarny.
    Ja w dyskusji, będąc osobą jawną, jeżeli mówię, że w mojej rodzinie były osoby zabite przez UPA, to można to znaleźć nawet w ogólnodostępnych książkach. Tymczasem przeciwnik mówi mi, że ma w rodzinie poległych na Wołyniu… za przeproszeniem, równie dobrze może mieć rodzinę na Haiti, nie da się tego udowodnić.

    Jak ja mówię o tym, że jestem zaprzysiężonym żołnierzem, to można to sprawdzić. Wszelkie kłamstwo jakiego się dopuszczę w dyskusji, jako osoba jawna, sprawia, że jestem kłamcą. Osoba anonimowa może robić co się jej żywo podoba, za nic nie odpowiada.
    Ja to porównuję do postawy na wojnie. AKowcy byli mimo wszystko jak na talerzu dla wrogów, do odstrzału, mimo to walczyli. Natomiast anonimowe krety… tylko moralizowały i kombinowały jak się utrzymać na powierzchni.

    Każda działalność jest cenna, gdyż daje działaczowi satysfakcję i sens istnienia. Kto tego nie pojmuje i INTERESUJE SIĘ TYLKO FLAKAMI, ten zbłądził.
    Trzeba mieć ekstremalnie niskie IQ – żeby uważać, że jak mówię, o interesowaniu się flakami, to umniejszam ofiarom Wołynia, czy też z nich lżę! Ja w takim wypadku mówię do osoby – człowieku, czy Tobie oglądanie zdjęcia dziecka, które ma przybity język gwoździem do stołu sprawia jakiś rodzaj przyjemności, że chcesz się tym dzielić??? Sadyzm? Chyba tak, co wnioskuję z „nasiadnięcia” na mnie. Sadyści tak mają.

    Śmierć jest dla większości ludzi tematem tabu. Tzn: samo słowo „śmierć” każdy przyjmie, ale gdy przekroczy się granicę, staje się chorą zabawą w rękach dewiantów.
    Dla mnie ludzie na Wołyniu zmarli w tragicznych okolicznościach i należy się bezwzględne potępienie ich oprawcom. Tyle, szczegóły o wsadzaniu kota do brzucha mnie nie interesują, wolę czym innym swój umysł zająć.

    Co się komuś w Gorajcu nie podoba???

  33. Chorągiewka na wietrze?

    15 kwietnia 2014 at 10:52

    Ach tak 🙂 A jak napiszę, jak mam na imię, to od razu wszystko się panu wyklaruje panie Ciećka, prawda? 😉
    Ponieważ nie wiedziałeś wać pan, jak z sensem i godnością odnieść się do wszystkich przytoczonych przeze mnie wyżej argumentów, zasłoniłeś się swoją myślą przewodnią – czyli czepianiem się jak brzytwy kwestii mojej anonimowości.
    Zresztą chyba pan wiesz, z kim żeś pan dyskutował na przytoczone wcześniej tematy (bo jak sam żeś stwierdził, doskonale pamiętasz tamte dyskusje), tak więc problem anonimowości po prostu pan sztucznie wyolbrzymiasz (no ale co zrobić, jeżeli brak panu innych argumentów, prawda?).
    Nie będę się już odnosić do całej reszty, bo rozmowa z panem przypomina rzucanie grochem o ścianę haha 🙂 Nie czuję też potrzeby niczego przed panem udowadniać, bo – jak już wspominałam – nie jesteś pan dla mnie nikim ważnym, przed kim powinnam się tłumaczyć.
    ” Tzn: samo słowo „śmierć” każdy przyjmie, ale gdy przekroczy się granicę, staje się chorą zabawą w rękach dewiantów” – ja już wyżej pytałam pana, czy osoby, które przeżyły te straszne wydarzenia, a dziś opowiadają o nich ze szczegółami, aby ich historie nie umarły razem z nimi i na podstawie ich relacji powstają książki – czy uważasz pan również i te osoby za wulgarne? Oczywiście mi pan nie odpowiedział na to pytanie (cóż za niespodzianka).
    Nawet ks. Isakowicz-Zaleski nie mówi o tych wydarzeniach ogólnikowo, tak, jak pan byś chciał to wszystkim narzucić, tylko wręcz przeciwnie – nawołuje do pielęgnowania pamięci o ofiarach tych strasznych wydarzeń z uwzględnieniem szczegółów – nie tuszowaniem czy przemilczaniem części prawdy, żeby brzmiało delikatniej, mniej drastycznie.
    Czytanie ze zrozumieniem to w dalszym ciągu pana pięta achillesowa 😉 Ja nie napisałam nigdzie, że mam w rodzinie poległych na Wołyniu – pan sam sobie wszystko dośpiewujesz i wkładasz w cudze usta jako czyjąś wypowiedź! Napisałam, że korzenie mojej rodziny sięgają Wołynia – widzisz pan różnicę sensu zdania? Moja rodzina miała na tyle szczęścia, iż zdołała w popłochu uciec przed łapami UPA. Nie czuję też potrzeby udowadniania panu, że jest to informacja prawdziwa, bo drogi panie, fakt czy pan w to uwierzysz, czy też nie uwierzysz i tak nie będzie miał wpływu na prawdziwość tego zdarzenia. Ważne, że ja wiem, a czy pan również się dowiesz i uwierzysz? Nie sprawia to już większej różnicy, naprawdę 🙂
    ” człowieku, czy Tobie oglądanie zdjęcia dziecka, które ma przybity język gwoździem do stołu sprawia jakiś rodzaj przyjemności, że chcesz się tym dzielić??? ” panie, odpowiedź była kilka wypowiedzi wyżej, wystarczy umiejętność czytania (i rozumienia czytanego słowa) : „Niektórym ku przestrodze potrzeba mocniejszych obrazów, żeby zdarzenie mogło do nich przemówić, podczas kiedy inni nie potrzebują sobie zaaplikować aż tak wielkiej dosadności”. Już pominę ten mały szczegół, iż przyznałam, że ja sama takich fotografii oglądać nie mogę, bo są dla mnie zbyt drastyczne (toleruję za to fakt i potrafię to zrozumieć, że ktoś inny być może, aby zrozumieć W PEŁNI znaczenie takiej zbrodni, potrzebuje jednak sięgnąć po coś drastyczniejszego, niż samo słowo).
    Pan Mariusz Mariusz pozwolił sobie na krytykę wobec pańskiej osoby, panie Ciećka, więc oczywiście zasłużył na ukamienowanie, a przynajmniej na rzucenie się na niego z zębami i pazurami, nieprawdaż? Nie napisał niczego złego o Gorajcu, ale pan oczywiście zobaczył coś innego w wypowiedzi tego Pana, prawda? To takie dla pana typowe 🙂
    Za rozumne podsumowanie tego wszystkiego, co tutaj się dzieje, Pana Mariusza jak najbardziej serdecznie pozdrawiam, a pana, panie Ciećka raz jeszcze zachęcam do zastanowienia się najpierw nad samym sobą, a później dopiero zabierania się za ocenianie innych 😉

  34. Chorągiewka na wietrze?

    15 kwietnia 2014 at 10:58

    Ps. blokuj pan, panie Ciećka, na facebooku wszystko co się da haha 🙂 potem wykrzyknij donośnym głosem wielki wykład na temat anonimowości 😀 a i nie zapomnij jeszcze pousuwać tam szybko swoich gorszących wypowiedzi, bo jeszcze ktoś przeczyta i dowie się, jakim pan w rzeczywistości jesteś człowiekiem 😉
    i taka osoba mi będzie wyrzucać to i owo – niech pan na siebie lepiej spojrzy 🙂 ja przynajmniej niczego usuwać nie muszę, bo nie napisałam też ani jednej treści, która przeczyłaby za chwilę innej przeze mnie wypowiadanej. Ta chorągiewka na wietrze to nie ja 😀

  35. O co chodzi z tym blokowaniem na facebooku?

    Zasłanianie się tematem anonimowości? Niestety dla mnie poznanie dokładnych danych osobowych, dzięki którym można kogoś namierzyć, są kluczowe do tego, by prowadzić dyskusję – twarzą w twarz, nawet wirtualnie. Nie zastanawia Pani to, dlaczego ja przy pełnej swojej jawności, używam dosadnych sformułowań?

    Odpowiem Pani – osoba anonimowa nie jest dla mnie nikim poważnym do kreatywnej dyskusji. Osoba anonimowa ma zbyt dużą przewagę w takiej dyskusji, może kłamać i kombinować, ośmieszać i nie brać za to żadnej odpowiedzialności.

    Jak sam rzucę jakimś „emocjonalnym określeniem” czy zarzutem – to się tego nie wstydzę i robię to z pełną świadomością skutków (zawsze mogę to na tej stronie skasować, po godzinie, dwóch, za tydzień… ale tego nie robię).

    Widzę, że bawi panią „bycie szczurem w norze, który z jej czeluści dyskutuje z kotem”? – czy mam użyć dobitniejszego przykładu związanego z anonimowością?

    Padł tam wcześniej jeszcze przykład, o tym, że określiłem się jako osoba, którą mało kto w Horyńcu lubi- co chyba nie do końca zostało zrozumiane . Jest to związane z tym, że nie jestem anonimową osobą i reaguję na pewne nieprawidłowości, niestety jest dużo świętych krów. Dotyka to takich świętych z każdej strony, stąd jestem jak „gorący ziemniak” – mało kto mnie utrzyma w rękach. Kieruję się zasadami i poczuciem sprawiedliwości, oraz poczuciem taktu. Ponieważ ideału nie ma, szczególnie dla tych, którzy są wychyleni z taktem i zasadami za bardzo na bok, to często staję się wrogiem, nie ze swojej winy, ja stoję na środku. Pani stoi na boku, a przesuwa na jego kraniec — ANONIMOWOŚĆ.

    Oczywiście wiem, że Pani nie zna czy nie chce znać sposobów na utratę anonimowości i wątpię, by to Panią nawet interesowało. Nie zamierza pani nawet zechcieć tego zrozumieć, bo to wygodne. Powiem więcej, to musi być straszne, nie być anonimowym 😀

  36. Chorągiewka na wietrze?

    16 kwietnia 2014 at 20:45

    Straszna to jest rozmowa z panem, panie Ciećka 😉 Tak opornego na wszelkie podawane argumenty człowieka chyba jeszcze nigdy nie udało mi się napotkać haha 🙂
    Nie rozumiesz pan w dalszym ciągu, że moje przedstawienie się niczego tutaj nie zmieni? No to mówi się trudno.
    Gdyby to było straszne nie być anonimowym, to musiałabym mieszkać w ziemiance i nigdy z niej nawet nosa nie wyściubić, żeby przypadkiem mnie ktoś nie zobaczył 😉 Nie muszę tego robić, bo wstydzić się siebie nie potrzebuję, więc daruj sobie panie te wywody. A to, że się panu przedstawię, wcale tej anonimowości nie usunie. Nie znasz mnie pan osobiście, nigdy się nigdzie nie spotkaliśmy, czego pan oczekujesz? Że wpiszesz moje dane w pasek przeglądarki internetowej i wyskoczy panu tysiąc stron poświęconych mojej osobie? Nie jestem gwiazdą filmową ani żadną celebrytką 😀 Nie znajdziesz pan KOMPLETNIE NIC, więc cóż to za różnica? Co to za brak anonimowości w takim przypadku? O przebiegu tej rozmowy nawet nie wspomnę, bo – jak już wcześniej pisałam – i tak nic nowego by to nie wniosło ani niczego nie zmieniło.
    Dlaczego to ma być rzekomo wygodne? Wygodny to ja mogę mieć fotel, w którym zasiądę z ciekawą lekturą w ręku 🙂
    Ta przeogromna anonimowość, o której pan ciągle tak krzyczysz, jest dla mnie nie tyle wygodna, co po prostu bez różnicy – tak, wiem, pan tego nie rozumiesz, a ja nie będę po raz setny powtarzać swojej argumentacji, bo w pana przypadku – wybacz pan – kompletnie mija się to z celem 🙂
    „Nie zastanawia Pani to, dlaczego ja przy pełnej swojej jawności, używam dosadnych sformułowań?” – nie, nie zastanawia mnie to drogi panie, bo zwyczajnie wyjmuję z licznych pana wypowiedzi wniosek, który mi to doskonale wyjaśnia – mianowicie, że lubisz być pan chamski i chyba się panu wydaje, że dzięki temu świecisz pan błyskotliwością.
    Kierujesz się pan zasadami i poczuciem taktu? Jeżeli przymierzanie kogoś, kogo się nawet nie zna, do określeń takich jak : obleśny grubas, dziecko z porażeniem mózgowym, sadysta, dewiant, fascynat flaków, szczur w norze (:D) wyjmujący sobie coś z napleta kłamca – uważasz pan za zachowanie taktowne, to zgadzam się z panem, kierujesz się pan poczuciem taktu 😉 Te wszystkie „święte krowy”, o których pan wspominasz, zapewne myślą podobnie…
    „Ponieważ ideału nie ma, szczególnie dla tych, którzy są wychyleni z taktem i zasadami za bardzo na bok, to często staję się wrogiem, nie ze swojej winy, ja stoję na środku. Pani stoi na boku, a przesuwa na jego kraniec — ANONIMOWOŚĆ” wybacz pan, ale to zagadkowe zdanie jest dla mnie zbyt ciężkie do rozszyfrowania haha, być może zmieni się to, kiedy zaczniesz pan wreszcie pisać jasno i wyraźnie, układając zdania poprawnie, tak więc życzę owocnej nauki pisania (i niezmiennie zastanowienia się nad samym sobą) 😉

  37. Po kilkunastu dniach blokuje się pod wpisami możliwość komentowania, to przeciw spamerom, tutaj mi się chyba lada chwila pod tym tematem zablokuje – to informacja techniczna.

    Komentując Pani wypowiedź – punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, ja to rozumiem. Tragedia związana z mordami UPA powinna łączyć mimo wszystko, a nie dzielić. Sądzę, że zmarli nie życzyli by sobie, żeby w takich czasach ciągle i ciągle przywoływać ich, niejako nie dając ich duszom spokoju. Dla mnie człowiek jest istotą duchową i nie powinno się po śmierci ciągle go przywoływać, to skomplikowane, jeżeli choć trochę się Pani orientuje w… wywoływaniu duchów. Dusze ludzi zamęczonych chcą tylko spokoju, rozdrapywanie ich ran jest paskudztwem względem nich. Jedyną rzeczą jakiej oczekują zmarli, to obrzędów religijnych, do niczego im jest potrzebne ciągłe przywoływanie ich męczarni. To tak, jakby Pani ktoś ciągle przypominał najgorsze chwile w życiu.

    Idąc dalej – uważam, że jest Pani czymś opętana. Diabeł jest wybitnie inteligentny i kombinuje. Ja jestem prostą istotą, która fascynuje się patriotyzmem lokalnym, której jakaś tam grupa ludzi nie lubi, bo… ci co uważają, że są przez wszystkich lubiani, to są narcyzami i sami siebie oszukują. Ja jestem tego świadomy, nie oszukuję się.

    Cały czas też Pani udowadnia, że nie ma Pani zamiaru kogoś tam rozumieć, chyba ze wepcha się w sztywną ramę, która Pani odpowiada. Dla mnie osoby anonimowe, nie wszystkie, tylko takie, które na mnie osobiście nalatują, są takimi kundlami, które z oddali ujadają. Nawet nie w związku z naruszeniem swego terytorium, tylko od tak, ze złośliwości i bez wyraźnej przyczyny.

    Wiem, że to trudno zrozumieć, różnica punktu siedzenia. Dodam więcej, szczerze wątpię w Pani oczytanie, musi ono być bardzo wąskie tematycznie, albo nawet nakierowane na treści płytkie. Oczytanie wiąże się z głębokim zrozumieniem istoty rzeczy, a szczególnie racji osób drugich.

    Nie wykazuje Pani chęci zrozumienia, ani wczucia się. W mojej pracy, jest to bardzo cenna cecha, potrafić wczuć się i być na poziomie siedzenia zarówno osoby z zespołem Downa jak i profesora religioznawstwa. W ludziach interesuje mnie ich niepowtarzalność. Nawet Pani jest niepowtarzalna, ale zapewne tylko jedna osoba jakaś tam tak może o Pani myśleć 😉

    PS. mimo wszystko, niestety, dyskusje są dla mnie zawsze formą zabawy. Nawet obrażanie się, jest formą zabawy. Nie jestem poważną osobistością, i nigdy nie chciałbym taką zostać, umarłbym przedwcześnie zgorzkniały… pomarszczony… z wyżartymi na twarzy bruzdami jadu.

  38. Chorągiewka na wietrze?

    17 kwietnia 2014 at 22:34

    Ponieważ – jak pan się tłumaczysz – po kilkunastu dniach blokuje się pod wpisami możliwość komentowania, czego nie do końca rozumiem, ponieważ też tworzę stronę opartą na wordpressie i, o ile mi wiadomo, administrator strony ma możliwość wyłączenia takiego blokowania w dowolnej chwili 😉 a liznęłam już wcześniej również i ten temat pięknie opisanej przez pana kratki, więc właśnie pod nim pozwolę sobie odnieść się po raz ostatni do pana światłej wypowiedzi.

    Ja rozumiem, że zbliżają się święta i zazwyczaj ludzie w tym czasie więcej myślą o sprawach religijnych, niż im się to na co dzień zdarza, ale z tym opętaniem to żeś pan rozwalił system haha 🙂 Taaak, jestem opętana przez diabła i przybyłam tutaj do pana po radę, abyś mi pan polecił dobrego egzorcystę, ponieważ ten, do którego obecnie chadzam, nie bardzo daje sobie radę z moją „przypadłością” 😉
    Widzę, że jesteś pan specjalistą od spraw wszelakich, również i paranormalnych. To fakt, nie jestem tak oczytana jak pan, żeby potrafić wywoływać duchy, a następnie gawędzić z nimi o tym, czego oczekują od żyjących 🙂
    „Sądzę, że zmarli nie życzyli by sobie, żeby w takich czasach ciągle i ciągle przywoływać ich, niejako nie dając ich duszom spokoju” – a czy poruszyłeś pan ten temat z księdzem Isakowiczem-Zaleskim, będąc na spotkaniu z nim? Tak? A co odpowiedział? 🙂
    „Cały czas też Pani udowadnia, że nie ma Pani zamiaru kogoś tam rozumieć, chyba że wepcha się w sztywną ramę, która Pani odpowiada” zabawne, wie pan? Bo ja właśnie takie odczucia mam w stosunku do prezentowanej przez pana postawy 🙂
    „Dla mnie osoby anonimowe, nie wszystkie, tylko takie, które na mnie osobiście nalatują, są takimi kundlami, które z oddali ujadają. Nawet nie w związku z naruszeniem swego terytorium, tylko od tak, ze złośliwości i bez wyraźnej przyczyny” – przede wszystkim nie ze złośliwości i nie bez wyraźnej przyczyny. Zauważyłam rozbieżności w pana własnych wypowiedziach, które nijak nie chcą do siebie przystawać i stąd rozwinęła się cała ta dyskusja – zwyczajnie chciałam zrozumieć pana tok rozumowania, którego jednak zrozumieć się nie da, bo pan nie tylko nie próbujesz niczego wyjaśnić, ale jeszcze rzucasz inwektywami na prawo i lewo i obrażasz każdego, kto ośmieli się mieć inne zdanie, niż pan.
    Czyli co – do listy pana poczucia taktu dopisujemy jeszcze porównanie z kundlem, czy tak? 😀 No i naturalnie – można być anonimowym, pod warunkiem, że się panu tylko słodzi i przytakuje – wtedy nie widzi pan w anonimowości niczego złego, prawda? 🙂 Coraz lepiej…
    „Dodam więcej, szczerze wątpię w Pani oczytanie, musi ono być bardzo wąskie tematycznie, albo nawet nakierowane na treści płytkie” – niezbyt mnie interesuje, w co pan szczerze wątpisz, bo wątpliwości pana i tak nie są w stanie zmienić faktycznego stanu rzeczy 🙂 No ale nie będę dyskutować – w końcu to pan jesteś specjalistą od ludzkiej duszy i tworzenia portretów psychologicznych osobom, których nawet nie znasz, wyjmując swoje wnioski nie wiadomo z czego.
    Drogi panie to naturalne, że każdy człowiek jest niepowtarzalny, więc jak najbardziej również i ja. Nie ma dwóch identycznych ludzi, to żadne odkrycie. Myli się pan, że tylko jedna osoba może tak o mnie powiedzieć czy myśleć – i zresztą nie tylko o mnie. Dziwny z pana człowiek, doprawdy 😉
    Ponieważ z tak wybitną osobistością jak pan, która wykazuje niepodważalną znajomość każdej płaszczyzny życiowej, takiemu nieoczytanemu pędrakowi jak ja nie wypada dyskutować (bo i tak na niczym się nie zna, niczego nie rozumie i – używając pana żargonu – z napleta wyjmuje treści wszelakie) to też kończę wać pan tą dyskusję, żegnam i mimo wszystko życzę owocnego w przemyślenia czasu świąt!

  39. Grzegorz

    17 kwietnia 2014 at 23:12

    Nie napisałem, że Pani niczego nie rozumie, tylko anonimowa osoba dla mnie nie jest wiarygodna. Porównania jakie stosuję, dla mnie mają charakter humorystyczny, tak też powinny być rozumiane. Jak można się obrażać za humorystycznego napleta? Psów Pani nie lubi? A jakbym napisał dalmatyńczyki, które z oddali ujadają? Kundel to też pies, tylko nie ma ciapek jak dalmatyńczyk, czy mordki jak buldog.
    Sama Pani napisała, że poprawia sobie nastrój czytając mnie, ja w gruncie rzeczy jestem niepoważną osobistością. Proszę nie strzelać fochami, nie ma po co, tylko ewentualnie ja na tym stracę… więc chyba powinienem tę rozmowę wykasować 😀

    Z drugiej strony nie ma to dla mnie znaczenia.

    Wracając do strony mistycznej, jest to pewien dział filozofii i widzę że Pani nie odpowiada. Teraz już wiem, co tak na prawdę Panią interesuje. Zasadniczo to nic. Pasja to taki cóś, co napędza człowieka wiecznie, perpetuum mobile – nigdy nie mieć dosyć 🙂 Jest to tak rozległe i szerokie, że rozprzestrzenia się na wszystko. To jest taki stan, kiedy rozmawia się z kolekcjonerem białej broni, jakby samemu się nim było, mimo, że się o białej broni nie ma pojęcia – jej aspekcie kolekcjonerskim, nie użycia. Z drugiej strony jest człowiek w stanie równie łatwo wpaść w nastrój Azjaty, który z małego kubeczka spożywa zielona herbatę, ugotowaną z wody źródlanej i smakiem jej wszystkie aspekty odróżnia od kranówy. Tym bardziej jest w stanie odróżnić ten sam rodzaj zielonej herbaty, który rośnie na nizinach i w górach.

    Dyskusja jest jak gra w „go” – nie ma zasad etycznych, ani innego rodzaju, po prostu się gra i dąży do celu. A cel, czyli zwycięstwo, może być przewagą jednego pionka, jak i poprzez całkowite wybicie. Jednakże w tej grze nie jest ważne, kto wygra, bo ta gra to filozofia – poznaje się przeciwnika przez sposób gry. Wykonując ruchy, opisuje on nam siebie. Im dłużej się gra, tym bardziej się otwiera. Nie da się podczas tej gry grać w inną grę, tylko niektórzy mają w tym większą wprawę 😉 Niepostrzeżenie emanujemy tym, co tak na prawdę chcemy ukryć.

    Skasować więc tę rozmowę? 😉

  40. hm ,ale,że właściwe to hm,że właściwie to hm ,ze jednak to jakoś to właśnie w tym względzie, na tym podwórku,że coś jednak niektórzy podróżni jakby co nieco sobie co nieco pozwolili sobie na to i owo,a walichy to maja ,o taaaakie wielgie walichy mają i powyciągać z nich można o taaaakie rzeczy z nich można sobie nawyciągać,,a głównie to widać odciski i to o taaakie odciski od czekania na właściwy pociąg i na dworcu to jednak taka atmosferka się zrobiła od tego czekania i czekania i pasażerowie jakby z lekka się nadbudzili i uwaga,uwaga pociąg do życia wjeżdża na tor przy peronie ,uwaga ,uwaga pociąg do życia wjeżdża na tor przy peronie, a jak kto nie zdąży to komunikacja zastepczą i autembusem,o pan premier tez czeka sobie no patrzcie pan premier tu jest,ze może to nie premier ,tylko podobny taki do premiera,e tam chyba jednak premier,ale o tak sobie sam przyszedł i czeka sobie no jacie,no bo chyba jednak premier, a o tam jakby chorągiewka na wietrze i o obserwator z ramienia i bez teki,a tam ,a o tam to kto w tym bereciku z antenką,że kto ,no nie to niemożliwe,że to ten we własnej osobie,e tam ściemniasz,a berecik całkiem całkiem no no no i o patrz tylko z reklamówką,pewnie niedaleko jedzie,ze jak panie konduktorze,no jak to,ze już trzeba wysiadać,ze nie spamować,okruchy po sobie pozbierać i już

Comments are closed.

© 2017 horyniec.info

Theme by Anders NorenUp ↑