Wigilia dla mieszkańców w Bruśnie – relacja

Dużymi krokami zbliżają się święta. Przedświąteczny czas jest dobrym momentem, by nie tylko zjednoczyć się w rodzinie, ale także społecznie. Jak co roku, ale tym razem z większym rozmachem, Koło Gospodyń Wiejskich z Brusna zorganizowało dla mieszkańców wigilię.

wigilia1

Na zaproszenie przewodniczącej KGW Pani Zofii, przybyłem na tę wigilię, by zrelacjonować jej przebieg i atmosferę. Pani Zofia przywitała na poczatku gości, i oddała głos gościowi, zastępcy wójta, Piotrowi Wojtyszynowi, który w krótkich słowach ujął to, po co tam też przyjechałem. Tym czymś jest odbudowywanie relacji społecznych, wychodzenie z domu, przebywanie z ludźmi, a nie w zamknięciu z małym szklanym okienkiem na świat. Następnie okazyjną modlitwę wigilijną odmówił ksiądz proboszcz z Brusna, po czym nastąpiło tradycyjne łamanie się opłatkiem mieszkańców.

Specjalnym gościem w Bruśnie, był Horyniecki zespół „Czerwona Jarzębina”, który uświetnił czas kolędami. Dla tych, którzy chcą pooglądać fotogalerię, można kliknąć TUTAJ – zobaczymy tam miedzy innymi dania, które przygotowało Koło Gospodyń. Już samo patrzenie powinno powodować zwiększoną ilość śliny w ustach. Dania były przesmaczne.

Jednakże był to dopiero początek. Po tej niejako oficjalnej części, przyszedł czas na prawdziwy smak wigilii i świąt. Ponieważ było dużo starszych ludzi, poprosiłem organizatorów, by w trakcie przerwy między kolędami, wywołali kogoś, kto chciałby powiedzieć parę słów o tym jak dawno w Bruśnie wyglądała wigilia. Wybrano seniorkę, która opowiedziała coś ciekawego, co już się zaciera i znika z naszej regionalnej historii.

W wigilię gospodarz z synem szedł do stodoły i przynosił tak zwanego króla (była to wiązanka zboża, która była przez gospodarza podczas żniw ścięta jako pierwsza i potem specjalnie odłożona i przechowywana do wigilii). Stawiało się tego króla w rogu domu, a pod obrus dawało sianko. Król miał przynieść szczęście na nowy rok, szczególnie związane ze zbiorami. Gospodarz przychodząc, składał życzenia rodzinie: na zdrowie, na szczęście na tą świętą wigiliję, by następny rok w szczęściu przeżyć, by dalszych lat dożyć, zdrowych spokojnych świąt. Następnie wspólna modlitwa, dzielenie się opłatkiem i życzenia. Po kolacji wigilijnej szło się na pasterkę, panował zwyczaj zdejmowania bram, tam gdzie były panny w domach i gdzieś się chowało te bramy. Podobnie było z wozami, potrafiono jakimś sposobem zaciągnąć taki wóz na dach chaty.wigilia2

Po tej krótkiej opowieści, przyszedł czas na wspólne śpiewanie kolęd. Wszyscy obecni w radosnej atmosferze śpiewali kolędy. Szczególnie radosne były kolędy przy akompaniamencie akordeonu i popisów wokalnych Czerwonej Jarzębiny, obecne panie na sali nie ustępowały Jarzębinom i także śpiewały.

Tak powinna wyglądać prawdziwa wigilia, wszyscy śpiewają, jedzą pyszne potrawy, rozmawiają. Po czterech godzinach kulinarno muzycznej uczty, z niezwykłą świąteczną atmosferą, mieszkańcy Brusna w radosnych nastrojach udali się do domów. Na zakończenie można to tylko podsumować jednym zdaniem: Tak wygląda prawdziwa wigilia – dziękuję za zaproszenie na tę niezwykłą uroczystość i pozostaje mi sobie życzyć, by w każdej miejscowości nasze gminy z taką pasją organizowano wigilie… i ktoś mógł gdzieś o tym poczytać.