Audytor sprawdził ścieżki rowerowe w powiecie lubaczowskim. Co go urzekło? – Horyniec!

Marcin Szydagis, zapalony rowerzysta, przeprowadza audyt ścieżek rowerowych projektu „Trasy Rowerowe Polski Wschodniej. Od środy przebywa na Podkarpaciu, przejechał już przez powiat lubaczowski. Wcześniej pokonał już około 1600 km w trzech województwach: warmińsko-mazurskim, podlaskim i lubelskim. Audyt na rowerze Szydagis zaczął 29 kwietnia na Warmii i Mazurach, a środa (29.05) była pierwszym dniem, w którym 30-latek z Gdyni zaczął sprawdzać liczący około 430 km podkarpacki odcinek trasy.

Szydagis na Podkarpaciu zaczął jazdę w miejscowości Dębiny w gminie Narol (pow. lubaczowski). Pokonał 50 km. Wsiadł na rower około godz. 10. Jechał przez pięć godzin z kilkoma postojami na odpoczynek, zrobienie zdjęć i spisanie rowerowych atrakcji. Jazdę zakończył w miejscowości Wielkie Oczy. Jechał ze średnią prędkością około 12 km/h – pisze rzeszow.gazeta.pl.Marcin Szydagis opowiedział „Gazecie” wrażenia z pierwszego dnia:- Odcinek Dębiny – Wielkie Oczy przebiega głównie w lasach, jest schowany od otwartej przestrzeni. Na początku jest bardzo widokowy. Po wyjeździe z Dębin na odcinku kluczy się pomiędzy górkami po 200-300 m. Szlak jest bardzo fajnie poprowadzony, nie ma strasznych podjazdów i można cieszyć się widokami. Tak bardzo się nie męczymy. Najbardziej w pamięć mi zapadł szlak architektury drewnianej, to głównie cerkwie. Trasa biegnie przez dwie miejscowości, gdzie takie cerkwie można zobaczyć: w Nowym Bruśnie i Radrużu. W Radrużu jest ciekawy zespół cerkiewny, bardzo ładnie zachowany i jeszcze w dodatku otoczony murem. Naprawdę robi wrażenie.Na trasie jest jeszcze Horyniec-Zdrój. Bardzo fajne miejsce – mnóstwo zabytków po rodzinie Ponińskich. Jest tam pałac. To taka niespodzianka na tej trasie, zupełnie niespodziewana budowla. Widziałem też dwa parki, które aż kuszą, żeby się zatrzymać i sobie usiąść. Po tablicach informacyjnych widać, że to miejsce bardziej turystyczne. Gmina dba, by było tam co robić. […] ciąg dalszy na elubaczow.com a dalej komentarz widziany okiem miejscowego:

Ludzie z zewnątrz widzą dużo ciekawych atrakcji u nas, mamy potencjał turystyczny, bo między innymi cerkiew Radruska będzie ściągać turystów, oraz uroki dzikiego Roztocza. Audytor wspomina w relacji:

Po tablicach informacyjnych widać, że to miejsce bardziej turystyczne. Gmina dba, by było tam co robić.

Tu jest problem, bo to są tylko tablice, gdyby skusił się on poszukać cmentarza na Nowinach, albo pójść ścieżką od klasztoru do kaplicy, przepadłby i w furii zacząłby kląć, jak robi to wielu kuracjuszy, czy turystów, próbując odnaleźć te obiekty. W terenie oznakowania praktycznie nie ma. Ostatnio napotkałem nawet kuracjuszy turystów, którzy się zgubili w lesie! Jakim cudem można się zgubić w lesie miedzy Nowinami a Horyńcem? Bardzo prosto. Bowiem ktoś, kto zajmuje się kwestią turystyki w tym regionie nie ma o niej pojęcia. Bardzo prosty przykład ze szlaków górskich: Mimo iż są tam zasadniczo wydeptane ścieżki i góry się ciągną kilometrami, to znaki szlaku są niemal wszędzie. Gdy zobaczy się jeden znak, to drugi powinien być gdzieś w oddali w zasięgu wzroku. Od wielu turystów słyszałem narzekania, że to najgorzej oznaczone trasy w tej okolicy jakie w życiu widzieli. Sezon w pełni, a Horyniec jest na tym samym etapie co rok temu, gdy na sesji Rady Gminy odczytano zbiorową skargę na gminę, którą wystosowali kuracjusze, narzekając na złe oznakowanie, fatalny stan szlaków, śmieci, słabe opisy atrakcji turystycznych. Można do tego jeszcze dokładać, ale ewidentnie brakuje nam speców od turystyki, którzy mają na coś wpływ. Tym bardziej jest to dziwne, bo sama ziemia Horyniecka aż pęcznieje od regionalistów, którzy chcą działać. Dla kogoś, kto nie rusza się z miejsca i uważa, że wszystko jednak jest w porządku, odcinek zielonego szlaku w Nowinach Horynieckich, gdzie znaków nie ma pewne z kilometr a drogi co chwilę się krzyżują. Turystyka w Horyńcu to tylko pozory. A podobno mamy dzięki niej się rozwijać?

zielony szlak

Jedna odpowiedź do “Audytor sprawdził ścieżki rowerowe w powiecie lubaczowskim. Co go urzekło? – Horyniec!”

  1. i oczywiście mozna sobie ponarzekać,mozna na wszystko można i na Gmine mozna i na ceny ,że takie sa i na sąsadów i na Rząd ,że ciągle nic nie robi,a my obywatele wciąż spychani na margines i mozna na park ponarzekać i na znaki ,że tu za dużo a tam nic nie ma i mozna na audytora,że urzekło go cos ,co nie powinno,o niedorobine i wszyscy widzą tyle mankamentów,że co ten audytor oczu nie ma czy co i na turystów mozna tez ponarzekac,że teraz tacy wygodni i rozkapryszeni i w ogóle mozna ponarzekać na wszystko i na zabiegową,że dziesij jakaś taka i na rececjoniskę tez ,bo dzisiaj jakas taka i na jedzenie na stołówce,że dlaczego a najbardzej to na nudę mozna ponarzekać,że t aaaaaaaaka nuuuuuuuuuuuuda i napisać petycję ot,zeby się nie nudziło

Możliwość komentowania jest wyłączona.