Santos Piwoda 1:1 Zdrój Horyniec

lks

Spotkanie pierwszej i drugiej drużyny z ligowej tabeli lubaczowskiej a-klasy, które jeszcze przed meczem określane było mianem najważniejszego w rundzie wiosennej, rozczarowało, a niesprzyjające w ostatnich tygodniach warunki pogodowe bardzo w tym pomogły.

KLIKNIJ TUTAJ BY ZOBACZYĆ FOTORELACJĘ Z MECZU AUTORSTWA PAWŁA MAKSYMCA

Pierwsza część spotkania zakończyła się bez fajerwerków, obie drużyny nie mogły poradzić sobie z bardzo błotnistą nawierzchnią boiska oraz silnym wiatrem, który dodatkowo utrudniał składną i ładną grę. Więcej z gry mieli zawodnicy Zdroju, którzy próbowali sprowadzać piłkę do parteru i wymieniać podania między sobą, jednak odbywało się to bez większych rezultatów, w postaci strzelonej bramki. Zawodnicy z Horyńca próbowali strzelać na bramkę Santosu, jednak za każdym razem na posterunku dobrze sprawował się P. Skrzypek. Santos grał głównie długie, proste piłki na swoich napastników, jednak nie potrafili oni pokonać bramkarza Zdroju, który przy ich dwóch strzałach wykazał się umiejętnościami najwyższej klasy.
Początek drugiej połowy także nie przyniósł rozstrzygnięcia. Gra wyglądała podobnie jak w pierwszej, Zdrój próbował grać w piłkę na bagnistym terenie, a Santos prostymi środkami wychodził z opresji, próbując skontrować jednak bez żadnego efektu. Gdy większość obserwatorów wieściło bezbramkowy remis, w 78 minucie spotkania próbę strzału z 20 metrów wykonał Marcin Urban, strzał próbowało zablokować dwóch zawodników gospodarzy, co częściowo im się udało, gdyż po jednym z nich piłka poszybowała wysoko w górę do której wyszedł bramkarz Santosu, jednak drugi z napastników Zdroju, Rafał Urban ubiegł bramkarza i głową skierował piłkę do bramki. Radość gości nie trwała zbyt długo, bo 2 minuty później w zamieszaniu podbramkowym piłkę w środek bramki Zdroju skierował zawodnik Santosu. Bramkarz sparował strzał przed siebie, jednak ponownie doszedł do niej R. Skrzypek i przy rozpaczliwie interweniującym bramkarzu skierował ją do bramki wyrównując stan spotkania. Końcówka należała do zawodników Zdroju, którzy próbowali jeszcze zmienić wynik meczu jednak bezskutecznie. Pod koniec spotkania mieliśmy również sceny rodem z wiejskich festynów, gdy to z nadmiaru adrenaliny i głupoty skoczyli do siebie zawodnik Santosu i Zdroju – Michał Nisztuk, wymieniając między sobą kilka dziecięcych ciosów, co zakończyło się przedwczesną wizytą obu „panów” w szatni.
Podsumowując spotkanie dwóch najlepszych drużyn lubaczowskiej a-klasy, możemy powiedzieć z całą pewnością, że po prostu rozczarowało, a stan murawy nie pozwalał na normalną grę w piłkę nożną.

Santos Piwoda 1:1 Zdrój Horyniec

Składy:
Zdrój: W. Rogowski, S. Rogowski, Pukas, Gryszczyk (60’ Tryniecki), T. Maksymiec, Kazik, Nisztuk, Żuk, Mariusz Urban (55’ Nepelski), Marcin Urban, R.Urban

Santos: P. Skrzypek, D. Wysocki, K. Wysocki, P. Socha, Duda, Piliszko, Plasło, D. Skrzypek, R. Skrzypek, Niemczak, Opil.

Gramki: 78 min. – Rafał Urban (Z), 80 min. – R. (Skrzypek) (S)

źródło: facebook.com/pages/LKS…