Czy prywatyzacja Uzdrowiska wpłynie na rozwój Horyńca, czy czeka nas zastój?

Pozostał jeszcze tydzień, do ogłoszenia przez Ministerstwo Skarbu decyzji, jak potoczą się losy Horynieckiego Uzdrowiska. Ten nowoczesny zakład balneologiczny, pretendujący do stania się Uzdrowiskową Perłą Podkarpacia, po 18 stycznia czekają zmiany. Prywatyzacja wydaje się przesądzona, bowiem trwa jej końcowe stadium. Mimo wszystko, nadal istnieje inne rozwiązanie. W mediach już pojawiły się wieści, że Urząd Marszałkowski powinien przejąć w tym miesiącu w procesie komunalizacji Uzdrowisko Rymanów. Jeżeli ministerstwo uzna, że więcej korzyści Horyńcowi przyniesie komunalizacja, może podjąć decyzję, jak w poprzedniej prywatyzacji, czyli odstąpienia od niej.

Warto w tym kontekście przypomnieć, czym dysponuje Uzdrowisko, a czego jeszcze brakuje. Z jednej strony śmiało można zakład prywatyzować, gdyż jako kompleks jest ukończony, a z drugiej strony są braki zewnętrzne, które wpływają na status Horyńca.

I tak, Uzdrowisko dysponuje jednymi z najlepszych borowin w Europie. Posiada też, o czym mało kto wie, wody siarkowe o jakości zbliżonej do tych z Buska Zdroju. Wody, razem z borowinami tworzą zapewne najlepszy w kraju tandem leczniczy z dziedziny balneologii. Samo uzdrowisko posiada, swego czasu, jedyny basen z wodą siarkową w Polsce. W połączeniu z mikroklimatem, który charakteryzuje się bardzo czystym powietrzem, co spowodowane jest brakiem przemysłu w tych okolicach, daje nam uzdrowiskowo ogromny potencjał.

Niestety potencjał to nie wszystko. Nadal w Horyńcu nie ma kompleksowych rozwiązań do coraz popularniejszej terenoterapii, czyli praktycznie nie ma u nas tras spacerowych, przystosowanych i stworzonych typowo dla kuracjuszy. Dla przykładu w Ciechocinku, grupa specjalistów opracowała specjalne ścieżki mające oddziaływanie zdrowotne dla kuracjuszy. Inne uzdrowiska posiadają sieć takich tras, u nas ich nie ma, a dla kuracjuszy, ten element ma bardzo duże znaczenie. Brakuje u nas rozwiązań dla niepełnosprawnych, co wymaga sporych nakładów. Nadal nie mamy przystosowanej dzielnicy uzdrowiskowej do kuracjuszy, brakuje informacji turystycznej, także okoliczne tereny straszą zaroślami, zamiast zachwycać pięknem. Ogromnym problemem jest komunikacja, brakuje połączeń kolejowych. Na koniec najbardziej kosztowny i najbardziej specjalistyczny aspekt, którego brakuje Horyńcowi, jest to reklama i promocja. W kraju, inne uzdrowiska mają wyrobioną renomę nawet przez setki lat. Horyniec przed wojną był kameralnym uzdrowiskiem, znanym głównie w województwie Lwowskim, do którego należeliśmy, a teraz znajduje się ono na Ukrainie. Po wojnie, Horyniec powstawał z gruzów (niemal doszczętnie spalony) i dziesiątki lat trwało budowanie Horyńca na nowo. Praktycznie kilka lat temu, zostały skończone ostatnie inwestycje budowlane. Mimo ogromnego potencjału, nie tylko uzdrowiskowego, ale i turystycznego, nadal jesteśmy nieznani w kraju. Profesjonalne kampanie reklamowe to koszty dziesiątków milionów złotych.

Można wymieniać też inne niuanse, które pozornie nie mają związku z prywatyzacją Uzdrowiska, mimo to, rysuje się problem. Urząd Gminy, a tym bardziej władze Wojewódzkie, po prywatyzacji tego ośrodka, całkiem inaczej będą patrzeć na dzielnicę uzdrowiskową, jako prywatne dobro i interes, o który będzie musiał zadbać sam właściciel. Patrząc pod tym kątem, Horyniec nie jest gotowy do rozwiązań prywatyzacyjnych na przynajmniej 10 lat. Spowodowane jest to permanentnym brakiem dofinansowania miejscowości, jeszcze za czasów poprzedniego ustroju. Brakuje nam zewnętrznej infrastruktury uzdrowiskowej i turystycznej, promocji nie mamy praktycznie w ogóle.

10 odpowiedzi do “Czy prywatyzacja Uzdrowiska wpłynie na rozwój Horyńca, czy czeka nas zastój?”

  1. i faktycznir terenoterapia mocno kuleje,ale promocja nie,promocja nie,bo władze,nasze kochane władze nieustannie dbają o oznakowanie szlaków i by nordic walkerzy dotarli gdzie trzeba i potrzeba nam jakiegoś odważnego,co zawiadomi wiadome służby,życzliwy taki gość i tyle nam trzeba i prmocja i renoma i uznaniei woda na młyn do mielenia mąki.A tak serio to nie wiem co powiedzieć i może tyle,że zmiany takie,że głowa mała i najlepiej to iść do zakladu prawników i może jakieś warszaty,że wszystko,co sie powie może obrócić sie przeciwko tobie i masz prawo milczeć i zabrać sowje manele i wynocha jak coś nie pasuje i,że dura lex,sed lex.A kuracjusze no coż,ktoby tam muślał o nich ot wielkie państwo o coraz wyżych wymaganiach i nie podskoczysż i nie poskarżysz,bo wylecisz.Ot,takie prawo dziobania,I uśmiech numer pięć i w Horyńcu to jest klawe życie i klient musi być zadowolony,jak mowił Witkacy i jeżeli Państwo niezodowoleni ze standardu to polecamy Sieniawę,i oni dowiozą i borowinę i wodę z siarką i Spa takie ze standardem high life i zrbią i sobie za to policzą i,że odcinek emertyry nie wystarczy ani PeFRON ani związki zawodowe ani nic,tylko tłusty pugilares.I może trochę pokory wielkie państwo by nam tu przywiozło,trochę pokory

  2. lepiej niech to przejmie urząd marszałkowski bo jak przejmą państwo D…..to żadne znaki nie pomogą ,a terenoterapia prowadzić będzie co najwyżej do sawy.

  3. i prywatyzacja ma rzecz jasna mnóstwo plusów i można wyróżnić plusy dodatnie i plusy ujemne.Plusy dodatnie są już znane szerszemu ogółowi,jeżeli chodzi o plusy ujemne,to można tu napomknąć temat samej celowości samego procesu prywatyzacji,rzecz jasna i przydługawego mękolenia sprzedaży czegoś,co w świadomości każdego Horyńczka jest nie na sprzedaż.Bo ta firma stanowi dobro wspólne wypracowane przez dwa pokolenia mieszkańców tej Gminy.

  4. wiecie o tym dobrze że jakby przejął urząd marszałkowski to prezesem zostałby by dyrektor senatorium z tej samej ulicy

  5. skuteczną formą reklamy są zadowoleni goście i czy to droga forma reklamy,można by zapytać,a odpowiedz znają pracownicy ośrodków przyjmujących kuracyjuszy

  6. a nasza Gmina to można powiedzieć jeden,wielki ośrodek przyjmujący gości i cóż tu jeszcze dodać że Polska to jeden wielki ośrodek przyjmujący gości i,że każdy z nas jest pracownikiem działu promocji i reklamy a ten nocny rajd zabytkowych motocykli to dobra okoliczność,żeby o Horyńcu opowiedzieć wesołą historyjkę z uwzględnieniem timeapsiku

  7. bo ten rajd to nie tylko ryk motorów,ale.. całe mnóstwo światów wielu ludzi,których łączy wspólne marzenie,żeby właśnie,żeby co może ktoś wie

  8. Odpowiadając na pytanie- uważam że czeka nas zastój, a tym co nie wierzą za rok napiszę: a nie mówiłam?

Możliwość komentowania jest wyłączona.