Najważniejsze wydarzenia w Horyńcu w 2012

Dziś wyszczególnimy najważniejsze wydarzenia zeszłego roku, jakie miały miejsce na ziemi Horynieckiej.

1) Prywatyzacja Uzdrowiska Horyniec – obecnie Uzdrowisko zmaga się z drugim podejściem do prywatyzacji. Już ponad rok Ministerstwo Skarbu próbuje sprzedać tę spółkę. Problemem nie jest tutaj brak chętnych, bowiem za pierwszym razem zgłosiło się ich czterech, a za drugim już siedmiu. Problem niestety tkwi jak zwykle w oczekiwaniach, których inwestor nie może spełnić. Czekamy na rozwiązania drugiego podejścia, 18 stycznia powinniśmy znać wynik końcowych negocjacji. Jeżeli prywatyzacja się znów nie powiedzie, dużo wskazuje na inne wyjście, czyli komunalizację.

2) Likwidacja szkoły w Bruśnie – ta placówka, oraz szkoła w Werchracie, na początku roku 2012 musiały się zmierzyć z bardzo twardym podejściem ekonomicznym gminy. Szkoła Bruśnieńska niestety nie mogła ocaleć, powodem jest niewystarczająca ilość uczniów. Z roku na rok będzie ich coraz mniej, z tym samym problemem niedługo będzie się zmagać Werchrata. Gorsza natomiast wydaje się perspektywa kilku lat do przodu dla Horyńca. Młodzi masowo wyjeżdżają, nie robimy u siebie nic, by ich zatrzymać, zapłacimy za to wszyscy już niedługo.

3) Cerkiew w Radrużu na liście World Monuments Watch 2012 – to tylko wstęp do jeszcze większego wydarzenia jakie na nas czeka, czyli wpis tego obiektu na listę UNESCO. Muzeum Kresów sukcesywnie poddawało renowacji i wyposażało świątynię w zeszłym roku, na ile to możliwe wykonywane były zabiegi promocyjne, w tym najciekawszy z nich, czyli koncert kwartetu smyczkowego w cerkwi. Zabytek ten będzie „mocnym kopniakiem” rozwojowym nie tylko dla ziemi Horynieckiej, ale też dla regionu.

4) Wydarzenia kulturalne w Horyńcu – organizacja tak zwanych jarmarcznych imprez nigdy nic Horyńcowi nie dała, przeciwnie, po niektórych imprezach mieliśmy nieprzyjemność na drugi dzień tylko oglądać szkody, spowodowane przez zalanych nastolatków spoza Horyńca i nie tylko. Natomiast imprezy typowo kulturalne, jak Biesiada Teatralna daje praktycznie tylko zyski. W takie imprezy powinniśmy celować i je jeszcze bardziej rozwijać. Drugą taką imprezą, która odbiła się głośnym echem, był Rajd Motocykli Zabytkowych, który rozpoczynał się w Horyńcu, organizowany przez grupę pasjonatów z „Czarnej Brygady”. Ponad sto zabytkowych maszyn mogli przez cały dzień oglądać mieszkańcy, kuracjusze i turyści.

5) Warcaby w Horyńcu – ta dziedzina sportu, w Horyńcu ma duże sukcesy, oraz grono pasjonatów, którzy walczą, by sekcja istniała i się rozwijała. W tym roku, największym wydarzeniem warcabowym, było odejście ze stanowiska prezesa Jana Artymowicza, autora największych sukcesów „Unii”, zastąpił go Pan Jerzy Zaborniak.

6) Bardzo ważne są też pomniejsze wydarzenia, które są sukcesami, o których warto pamiętać. Dotyczy to honorowych krwiodawców z Horyńca, działalność Horynieckiego „Strzelca”. Także duże znaczenie ma działalność wiejskich Kół Gospodyń w różnych miejscowościach Horynieckich.

30 odpowiedzi do “Najważniejsze wydarzenia w Horyńcu w 2012”

  1. i pomyśleć ile to żeśmy osiągnęli przez ten rok i gdzie te nagrody i dyplomy uznania,wszystkie zgraniają warcabiści,a co z resztą.I marzy się nam Horyńczanom jakaś nagroda dla Krystiana za jego produkcję i tylko kiedy,czy ktoś wie kiedy będą te nagrody za reportaż roku na Podkarpaciu na przykład.

  2. a właściwie to o co ci chodzi z tymi nadrodami,niech se chłopak pracuje w spokoju

  3. „Wydarzenia kulturalne w Horyńcu – organizacja tak zwanych jarmarcznych imprez nigdy nic Horyńcowi nie dała, przeciwnie, po niektórych imprezach mieliśmy nieprzyjemność na drugi dzień tylko oglądać szkody, spowodowane przez zalanych nastolatków spoza Horyńca i nie tylko.”
    rozumie że nie powinni sie bawic tylko chodzic na biesiadę . autor też kiedyś chyba był młody i miał inne priorytety 🙂

  4. Mnie się tam nie marzy. A dobra robota to taka za która ktoś inny zechce DOBROWOLNIE zapłacić. Skoro nikt nie chce to pewnie nie jest na tyle dobra…a oglądalność rolników na YouTube chyba tak się nie przeklada na odwiedziny w Bieszczadach skoro w
    likend były tam pustki…

  5. Dziś tylko internet jest źródłem wiedzy na tematy turystyczne, niemal zdominował informację. Działania audiowizualne są najlepszą formą reklamy, przekonałem się o tym, gdy byłem w Bieszczadach z autorem owych timelapsów i wielu napotykanych ludzi, pytanych o to czy widziało filmik, mówiło, że oczywiście. Kilku nawet wspomniało, że specjalnie przyjechało w Bieszczady, po obejrzeniu Lata. To spory sukces, porównując z rozmachem, bo to przecież tylko youtube… urzędy mające do dyspozycji miliony na promocję, nie robią nic.

  6. Anonim

    „rozumie że nie powinni sie bawic tylko chodzic na biesiadę . autor też kiedyś chyba był młody i miał inne priorytety”

    Wywracanie kwietników, rozbijanie doniczek z kwiatami, przewracanie koszy i ławek, to nie jest zabawa, tylko głupota, spowodowana poziomem rozrywki.

    autor jak był młody, to czytał książki, uprawiał sport z kolegami, i nawet nie pomyślał, żeby pójść na jarmarczną imprezę typu święto kartofla czy ziemioka. Sam sobie czas organizował i nie wiedział, że istnieje nawet władza, która ma niby czas człowiekowi organizować. Teraz autor ma więcej lat i też uważa, że nie powinno się ludziom organizować czasu, tylko organizować wydarzenia kulturalne, dla tych, którzy mają świadomość, do czego one służą.

  7. „…autor jak był młody, to czytał książki, (…) i nawet nie pomyślał, żeby pójść na jarmarczną imprezę typu święto kartofla czy ziemioka…” – pewnie nie komentowałabym tego artykułu, chociaż są w nim błędy ( rzeczowe, stylistyczne i również ortograficzne niestety), gdyby nie powyższy wpis. Panie Grzegorzu, pomijając fakt, ze ciągle jest Pan bardzo młody, to jako człowiek oczytany, wiedzieć Pan powinien, że obyczaje związane ze zbiorem plonów sięgają pierwotnego rolnictwa Polan nad Wisła i Wartą. Obrzęd kończący zbiory wyprawiany był zazwyczaj przez właściciela majątku (organizator!!)i kończył się zabawą przy muzyce i śpiewach. Czyli jakby nie patrzeć „ impreza jarmarczna”. Dodać jeszcze chcę, że w czasach przed Pańskimi urodzinami gmina Horyniec była liczącym się ośrodkiem uprawy ziemniaka. W Radrużu, Wólce Horynieckiej i innych wsiach uprawiano nowe odmiany, produkowano sadzeniaki. Czyli jakaś tradycja też jest. No pal diabli książki historyczne, ale co z psychologią, pedagogiką czy socjologią. Te nauki mówią miedzy innymi, że ludzie są różni, jedni lubią zabytkowe motocykle, inni spektakle teatralne na światowym poziomie, a jeszcze inni zwyczajnie potańczyć , czy porozmawiać ze znajomymi. I Panie Grzegorzu: moim zdaniem problemem nie są „jarmarczne imprezy”, ale alkohol, który jest niechlubną niestety tradycją na ziemi horynieckiej . I wbrew temu co Pan pisze dotyczy to wielu mieszkańców ( starych i młodych) horynieckich wsi, a nie tylko nastolatków spoza Horyńca.
    „…Teraz autor (…..) też uważa, że nie powinno się ludziom organizować czasu, tylko organizować wydarzenia kulturalne, dla tych, którzy mają świadomość, do czego one służą…” – tego to nie rozumiem ! Czyż organizacja wydarzeń kulturalnych nie jest organizowaniem czasu? a co z osobami niemuzykalnymi, nie znającymi się na teatrze i na motocyklach? Na arystokratę się Pan snobuje, czy co?

  8. Pani Mario

    Niestety w młodości miałem jeden feler, pewnie jak większość społeczeństwa, setek książek o ortografii nie czytałem, wolałem Juliusza Verne, Arthura Conana Doyle’a, dziedziny informatyczne, psychologia, oraz medycyna, dlatego też mój umysł nie skupia całej uwagi jak nauczyciel na błędach językowych, tylko przekazuje informację i ją werbalizuje. Są dwa style podejścia, nauczycielski, który kształtuje i krępuje w ramy poprawności stylu, narzucając jedyną i poprawną drogę. Drugi jest stylem wylewania naturalnego wnętrza. Celowo nie stosuję stylu dziennikarskiego i sztywno poprawnego, niczym telegraficzna wiadomość, bo to jest nudne, najbardziej dla mnie. A jeżeli mi to nie będzie się podobać, to kończę działalność i jak mieszkańcy Wielkich Oczu, czy Dzikowa, czy też Oleszyc, mamy marazm, brak informacji i wrażenie, że Tutaj nawet wrony nie chcą zawracać.

    Organizacja wydarzeń kulturalnych nie jest organizacją czasu, z tego powodu, że ma inne zadania, jest elementem rozwijającym. Natomiast jarmarczne – jedz pij i tańcz, to forma bezużyteczna, za którą my jako mieszkańcy gminy płacimy.

    Użyłem sformułowania jarmarczność, gdyż za żadne skarby nie nazwałbym tego typu masówek gminnych imprezą folklorystyczną i obrzędową, o jakiej Pani wspominała. Folklor wiejski jest jedną z moich pasji, to jest coś w rodzaju zapomnianej źródłowej duchowości. Namiętnie zbieram jej pozostałości w tych okolicach. Rozmawiam z ludźmi, zapisuję ich wspomnienia, niektóre publikuję, by przetrwali i mieli z tego potem satysfakcję. Jestem też w trakcie opracowywania spuścizny kulturalno, artystyczno, społecznej tych okolic.

    Jarmarczne masówki, bez korzeni, z melodiami z radia, ściskającymi za gardło potrawami na imprezach z kuchni włoskiej, zamiast kulebiaka, cebularzy, dziczyzny, kisieli z „psiar”, PLACKÓW ZIEMNIACZANYCH ZAPIEKANYCH, herbatek z liści porzeczki, czy badyli malinowych…

    To jest jarmark, hałas, groch z kapustą i koty z centralnej polski.
    Nie jestem snobem, ani arystokratą, tylko za bardzo mi zależy. Szukam sposobów, by pojawiła się u nas regionalna orkiestra z regionalnymi instrumentami – skrzypki, akordeon, trąbka i werbel, lub bęben. Szukam sposobu reaktywacji stroju regionalnego typowo Horynieckiego, tańców regionalnych, pieśni, sztuki ludowej i tak dalej i tak dalej…

  9. …ale alkohol, który jest niechlubną niestety tradycją na ziemi horynieckiej – dobre 😉

  10. „…ale alkohol, który jest niechlubną niestety tradycją na ziemi horynieckiej” –
    …Może nie tradycją ale niestety bardzo poważnym problemem…

  11. Grześku, w wielu rzeczach się z Tobą zgadzam. Ale Maria ma tutaj akurat rację. Wycinając wandali i innych takich, to jarmark i jarmarczna zabawa przy tańcu to jest coś naturalnego dla ludzi. Taki mały taniec godowy 😉 W dawnych czasach bawiono się przy orkiestrze i tańczono tańce ludowe, bo niczego innego nie znali. Ba! Podejrzewam, że w tych czasach byli ludzie zgorszeni (!) tymi „tradycyjnymi” zabawami i myśleli o tym, jak kiedyś się bawiono 😉

    Dzisiejsze zabawy są inne od tych, co były kiedyś. Niestety, ale kultura też ewoluuje. Za 200 lat pewno będą wspominać nasze jarmarczne imprezy z rozrzewnieniem i tęsknotą 😉

    Rozumiem potrzeby umysłu i ducha (książki, teatr itp.). Ale są też bardziej pierwotne potrzeby (emocjonalne i fizyczne), które takie zabawy zaspokajają właśnie. A jak już sam Маслов zauważył, pierwszeństwo moją potrzeby niższego rzędu. Nikt głodny nie pomyśli o teatrze (to tak a propo zapiekanek i zimnioka 😉 )

    Także trzeba pozwolić bawić się ludziom pospolicie (ale przyzwoicie i bez wariactw typu wandalizm!) oraz tak trochę bardziej kulturalnie. Jak to mówią, dla każdego co innego.

  12. Pan Gajowy

    Zgadzam się w dużym procencie, ale jak dla mnie brakuje w tym trochę finezji, nawet w owej jarmarczności. Mam też wrażenie że kiedyś bawiono się na „cały regulator” a dziś nawet nie na „pół gwizdka” – właśnie przez ten brak finezji. Stąd reszta pary wylatuje na przykład wandalizmem, albo krytykanctwem…
    Jak to było swego czasu w pewnej reklamie – trzeba mieć fantazję dziadku – lepiej chyba tego nic nie zobrazuje jak owa reklama: http://www.youtube.com/watch?v=s3SlPKpTbfs

  13. bo mnie się myśli,panie Grzegorzu,że Pani Maria to Pana uważa i z tego uważania ona to wszystko,a Pan powinien by rzec-ech pani Mario,racja po pani stronie po kroćset,ja to kmiotek i w pokorze chylę czoła przed Panią,Pani Mario.I mnie się widzi że może ******

  14. I dodam,że****** to chodzi o gwiazdorzenie,taka nowomoda i marzenia o własnej wspaniałości,że głowa mała na to wszystko jacy my wszyscy jesteśmy cudni i trendy i cool

  15. i się zastanawiam i zastanawiam nad tymi imprezami no i cóż ja też tu niewiele rozumiem Pani Mario,też.I tylko,że o tym nie warto pisać,a warto pomyśleć,gdzie zaczyna się kultura,a gdzie jarmarczność.I może to wszystko razem ma jakiś wspólny mianownik np.:organizacja wydarzeń w życiu wsi i ten alkohol właśnie ten alkohol i ta kultura i jak piłeś to idz spać,a nie zaczepiać ludzi i mówić im jak mają żyć-i paanie Zdichu paan to jeesteszx fdddolx mbv iosncedic .I żem se myślła,że to taka kwintesencja całej imprezy kulturalnej i lepszego resume nie trzeba.

  16. czy szanowny Pan Grzegorz mógłby co pewien czas podać na forum wszystkie nicki jakimi posługuje się Jola vel ksywek tysiące, vel anonim? To pomogłoby wielu osobom korzystać z Pańskiego forum bez zbędnych nerwów, pomijając posty „Joli i,że”. Osoba o tych nickach skutecznie zniechęca mnie do odwiedzania forum oraz z pańskiej strony. Ps. Nie dam wiary, że w/w każdorazowo posługuje się innym IP.

  17. hm a ja to nie mam żadnych próśb do pana admina,no może maleńką taką,taką tyciuśieńką ot tyci,tyci tyciusieńką,że anonimy też są potrzebne i,że czasami taka niewidzialna tak jak nieznajomy z pociągu,z którym można przejechać całą trasę i nie pytać o nic i tak jak bezdomnego kota,którego można zabrać do domu tylko dlatego,że ..tak naprawdę mamy gorące serca i lubimy patrzeć na zadowolonego kota w domu.

  18. i,że powiem wprost nie warto się zniechęcać,bo forum jak to forum ma swoje prawa dla anonimów i dla tych,co podpisują swoje posty imieniem i nazwiskiem.I cytując Pana Redaktora,to niektóre posty to-mocne kopniaki rozwojowe-.

  19. i,że warto się zastanowić nad meritum zagadnień mijającego roku i czy jest jeszcze ktoś w Horyńcu,kto ma odwagę napisać coś odnośnie meritum,żebyśmy nie kręcili się w kółko,a wręcz cofali się w rozwoju.I gdzie szukać kogoś takiego.I,że Muzeum w Lubaczowie nieustannie w czołówce instytucji,które promieniują na cały Powiat duchem promocji naszego regionu.I,że ich działania motywują do dalszego wysiłku nad dalszą pracą ukierunkowaną na popularyzację i kreowanie wizerunku dziedzictwa kulturowego naszych stron.

  20. Chciałbym jak najwięcej tak zwanej swobody wypowiedzi. Niestety są osoby, które się słusznie lub nie, obrażają, stąd czasem muszę zmoderować. Niech sobie tam ktoś pisze jak chce, byleby nie wulgaryzował.

  21. a po zastanowieniu dodamże,dobre słowa,które Krystian chce wciąż słyszeć są dla tych starców,co na swojej półce bibliotecznej mają puchary za swoją pracę.

  22. a technika poklatkowa przypomina mi początki kinematografii i,że w sumie to to szybkie tempo to już żeśmy przerabiali sto lat temu

  23. a tak ogólnie to dobry reportaż np z nocnego rajdu to wsłuchanie się w to tututututut pracy silnika i to tutututut ittuuuuuuuuuuu i to taka rozmowa człowieka z maszyną i szkoda,że tego nie słychać w twoim filmiku,tej rozmowy człowieka zakochanego w maszynie i ten zapach spalin niby perfumy dobrej firmy a sam motor bez właściciela to jak i bez kropki.

  24. Przy następnym razie nagramy zapach spalin 🙂 Nagrałem fajny długi materiał, z rykiem silników i w ogóle, ale coś mi youtube nie chciał wziąć…

  25. i gdyby pan Jan Artymowicz stworzył sekcję reportażu to puchary by już były w naszym Horyńcu

  26. a jeżeli chodzi o obrażanie się ,to oczywiście zawsze jest słuszne,powtarzam zawsze,bo to taka forma protestu,by bez walki powalić przeciwnika na kolana ..

  27. a w reportażu Krystiana- Cieszanów Rock Festiwal widać zadatki na wyróżnienie i z serca trzeba pogratulować autorowi

Możliwość komentowania jest wyłączona.