Wrażenia po koncercie w cerkwi Radruskiej

*

W Radrużu godnie powitaliśmy astronomiczną jesień, która nastała dzisiaj 22 września o godzinie 16:49. Kilka minut przed tą godziną zakończył się pierwszy na naszej Horynieckiej ziemi tak znaczący artystycznie koncert, w tak niezwykłym obiekcie, jakim jest cerkiew Radruska. Muzycy oczywiście nie zawiedli, wirtuozi z Filharmonii Rzeszowskiej dali popis swojej gry. Nie zawiodła także publiczność, cerkiew była wypełniona, choć tutaj w tym względzie należy się duży minus dla organizatorów wycieczki do Radruża z sanatoriów. W połowie koncertu kuracjusze zostali siłą wyciągnięci przez pilota wycieczki, gdyż zaplanowano jeszcze „im” wycieczkę do Nowin.

Dzień Radruża 2012 mógł zaistnieć, dzięki Muzeum Kresów w Lubaczowie i fundacji World Monument Found.

Zaznaczyć należy, że oprócz koncertu o 15:30, wcześniej odbył się plener malarski (opiekunka Marta Lewko) i inscenizacja „porwania wójtowej Radruskiej przez tatarów” (opiekun Marek Janczura), aktorami byli uczniowie Horynieckiego Gimnazjum.

Wrażenia z samego koncertu (który odbył się w ramach Podkarpackiej „Przestrzeni Otwartej dla Muzyki”) można długo opowiadać, niektóre elementy niech zostaną tajemnicą. Mnie, jako miłośnika ziemi Horynieckiej uderzył dobór wierszy w przerwach między utworami. Recytacja na wysokim poziomie i wiersze także… ale szkoda, że o Bieszczadach, pokazuje to, że musimy się dorobić wreszcie poety, który będzie gloryfikował naszą ziemię Horyniecką, Lubaczowską i Roztocze. Poeci do pracy!

Na deser akustyka. Faktycznie, gdy słuchacz zamknie oczy i wsłucha się w brzmienie muzyki, to brzmi ona nadzwyczaj „czysto”. Śmiem nawet powiedzieć, że lepiej niż w cerkwi Narolskiej, gdzie organizowany jest festiwal Narol Arte. Podczas odbioru muzyki, można było odnieść wrażenie, że wiolonczela wprawia cerkiew w drgania, szczególnie ten instrument był bardzo wyraźny. Altówka i skrzypce były bardziej neutralne. Daje to do zrozumienia, że koncert z instrumentami typu wiolonczela i kontrabas dałyby niezwykłe wrażenia. Do tego być może chór z głosów basowych czy barytonowych i efekt „murujący”. Biorąc pod uwagę oczywistą rzecz, że cerkiew została zaprojektowana do obrządku wschodniego, optymalnie brzmiałby w cerkwi chór greckokatolicki, składający się z basów i barytonów, na taki czekamy i wspominamy już witający jesień koncert smyczkowy. Oto dwa nagrania dla tych co nie byli i dla przeżycia jeszcze raz, dla tych co byli (pod filmami inne szczegóły koncertu).

*

*
Swoją obecnością koncert uświetnili między innymi: Dyrektor Gimnazjum w Horyńcu Ryszard Lewientowicz, dzięki któremu odbyła się pierwsza część „Dnia Radruża”. Z władz: Wójt Gminy Horyniec Ryszard Urban z Małżonką, nasz Radny Powiatowy Marek Wiśniewski z Małżonką. Dyrektor Filharmonii Rzeszowskiej Pani Marta Wierzbieniec, oraz gospodarz koncertu Stanisław Makara, dyrektor Muzeum Kresów.

Wiersze recytowała aktorka Teatru Rzeszowskiego Beata Zarembianka. Skład Kwartetu smyczkowego „Po Trzynastej”: Elżbieta Czajak (skrzypce), Marzena Kościk (skrzypce), Marta Pluta (wiolonczela) oraz Grzegorz Pliś (altówka).

2 odpowiedzi do “Wrażenia po koncercie w cerkwi Radruskiej”

  1. Wrażenia z koncertu jak najbardziej pozytywne (uwielbiam brzmienie instrumentów smyczkowych) i oby ten „Dzień Radruża” przeszedł już do corocznego harmonogramu imprez – tłumy z pewnością gwarantowane 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.