Gorzej w Horynieckiej piłce być nie może?

Posiłkując się tekstem ze strony Horynieckiego fanklubu LKSu, horyniec.info przedstawia sytuację klubu. Tekst może być dla wielu drastyczny w odbiorze, ale w dzisiejszych czasach, gdy już nie ma cenzury, każdy może nie tylko nieśmiało komentować czy opisywać sytuację publicznych instytucji, ale nawet żądać wyjaśnień, dlaczego jest tak a nie inaczej. Przypatrzmy się na początek pieniądzom, jakie są rozdysponowane na cele realizacji zadań publicznych w Horyńcu, a potem tekst na temat sytuacji w Horynieckim LKSie.

Podmiotom wyłonionym w otwartym konkursie ofert na realizację zadań publicznych na terenie Gminy Horyniec-Zdrój w 2012 roku przyznaje się dotacje z budżetu gminy w następującej wysokości:

1 LKS „Zdrój” w Horyńcu-Zdroju

Organizacja rozgrywek piłkarskich – 30.000,00

2 Pływacki Klub „Delfin” w Horyńcu-Zdroju

Organizacja zajęć pływackich – 15.000,00

3 Ludowy Klub Sportowy „Unia” w Horyńcu-Zdroju

Organizacja zajęć w warcabach 100-polowych – 15.000,00

źródło: http://horyniec-zdroj.bipgmina.pl

Skoro przy tak dużym budżecie (największym w powiecie), nie ma ani na buty dla zawodników, ani na ich rejestrację czy na najprostsze potrzeby, to po co taki budżet? Kto to w ogóle rozlicza? Nawieźć ropy z Ukrainy na busa na wyjazdy, zostawić kasę tylko na sędziów a resztę przekazać Unii albo „Delfinowi”, tam przynajmniej starają się iść do przodu i nikt im gwoździ pod nogi cały czas nie sypie. Mają osiągnięcia o jakich „Zdrój” może pomarzyć, zwłaszcza Unia jest znana w całym kraju, ma medalistów najwyższego szczebla rozgrywek krajowych i międzynarodowych, dlaczego by nie iść w ich kierunku. Swoją drogą zaangażowanie i pracę jaką wnosi Pan Artymowicz w działalność warcabistów możemy tylko pozazdrościć i brać przykład jak to się powinno robić. Po co kłaść tak duże pieniądze na piłkę w Horyńcu? Stadion jest używany raz na 2 tygodnie, chcieliśmy trybuny, OK fajnie by było, ale po co? Kto ma na nie przychodzić? Ta garstka ludzi która przychodzi pośmiać się z zawodników, w niedzielne popołudnie i wypić piwo lub coś mocniejszego? Dla tak małej ilości „kibiców” wystarczyłyby ławeczki wzdłuż boiska, jak to jest na innych wioskach, ale nie, my chcemy trybun, i to zadaszonych. Owszem przychodziłoby tam więcej ludzi, ale wieczorami coś wypić, bo tam przynajmniej by im do kieliszka nie kapało. Trybuny miały być, ale ich nie będzie. W zamian za to będzie asfalt i kostka brukowa przy świetlicy na przeciwko budynku klubowego.

Wracając do murawy, jej stan jak na nasze warunki jest nieskromnie mówiąc fantastyczny, ale co z tego? Kilka lat temu gdy było jedno wielkie klepisko, nie było dnia czy godziny, gdy ktoś przejeżdżając koło stadionu widział chłopaków biegających za piłką. Nie mogę tu ominąć Janusza Kornagi (Janutka), który jedyny ze starszych działający przy klubie sercem i duszą stara się jak może. Tak dobrej płyty boiska pewnie nie było od powstania klubu w 1978 roku, ale to tylko i wyłącznie JEGO zasługa. Kto inny wiedząc, że ma dzień zajęty, a chce skosić boisko wstaje o 4 rano i jedzie na stadion kosić boisko do 8, bo potem ma inne zajęcia ? Nikt ! Sam bym tego nie zrobił, chociaż też chce jak najlepiej dla tego klubu. Stanem boiska możemy się chwalić, ale to chyba jedyna rzecz którą możemy.

Orlik co prawda też jest przydatny, tylko dlaczego cały czas? Wszystkie treningi odbywają się na orliku, kiedyś nawet sparingi graliśmy na orliku, ale to już inna bajka, od dłuższego czasu nie ma ich w ogóle. Może by tak zmienić profil klubu, stadion zaorać, posadzić drzewa niech się przyda do czegoś, a stworzyć ligę orlikową, tak by było łatwiej, tam nie trzeba sprzątać bo są instruktorzy, sprzęt też jest, nie trzeba go kupować za klubowe pieniądze (ktoś je widział?), nie trzeba kosić chociaż pewnie w rozliczeniu budżetu i tak by się znalazła jakaś faktura za koszenie „boiska”. Ta horyniecka rzeczywistość jest przytłaczająca.

Wszyscy dziwimy się, że reprezentacja Polski w piłce nożnej gra tak słabo, wszyscy wiemy jacy ludzie rządzą w PZPN, u nas jest to samo tylko na dużo mniejszą skalę, wszystkie te leśne dziadki pozostali w latach sześćdziesiątych i myślą tylko o tym, żeby zabrać jak najwięcej dla siebie. Tu potrzebna jest zmiana pokoleniowa, nowy impuls. To nie klub jest dla nas, tylko my jesteśmy dla klubu. Obecnie zaangażowanie jest zerowe, atmosfera fatalna, zawodników z tygodnia na tydzień będzie brakować, ale jakoś będą ciągnąć ten „klubowy wóz” z dziurawymi oponami klubową Toyotą do przyszłego roku. Obwieszą się medalami z okazji 35-lecia i odejdą w glorii chwały w poczuciu spełnienia. Tylko wtedy po nich nie będzie już co zbierać.

Nikt już teraz nie utożsamia się z klubem, pewnie każdy z Was pamięta jaka była atmosfera kilka lat wcześniej, tworzyliśmy stronę internetową, zamawialiśmy koszulki z herbem Zdroju, szaliki, wlepki i to wszystko za prywatne pieniądze. Coś się działo mimo tego, że to była A-klasa, ten sam poziom co teraz, mimo tego że klubem rządzili ci sami ludzie co teraz, ale wtedy nie byli tak wypaleni jak w chwili obecnej. Ktoś może powiedzieć, że teraz zawodnicy chcą grać za pieniądze, a jak nie za kasę to przynajmniej chcą sprzęt sportowy i mają rację, ale czasy się zmieniają, w Horyńcu nigdy nie było „kasy” za mecze i pewnie nie będzie, lecz nie o to chodzi. Gdyby zawodnicy mieli możliwość grać za kasę albo za darmo, to wiecie co by wybrali, ale nikt tu tego nie oczekuje.

Przy tak wysokim budżecie to sprzęt sportowy zawodnicy powinni dostawać co sezon, dresy, buty – to powinno być standardem. Teraz wygląda to tak: chcesz dresy to sobie kup lub idź do tego co dres dostał kilka lat temu (ok 7 lat) i mu zabierz, bo on nie gra już w klubie. Dla mnie to szok, osobiście usłyszałem coś takiego na jednym z treningów. Swoją drogą to ciekawe, jak wyglądają te dresy po kilku latach ich noszenia, obojętnie czy na treningi czy na wykopki. Moje są w dobrym stanie chociaż to rozmiar XXL, więc za dużo w nich nie chodziłem, jak ktoś chce mogę oddać obecnemu zawodnikowi, niech ma tylko niech uważa na wiatry bo jak zawieje to poleci jak latawiec. Chcesz buty? Ok, jedź do Lubaczowa, możesz wybrać takie do kwoty 150 zł, jak chcesz droższe dopłać z własnej kieszeni (fakturę zbiorczą i tak dostaną na wyższą kwotę). Sam wyszedłem z inicjatywą żeby pojeździć po lokalnych przedsiębiorcach i porozmawiać o jakimś sponsoringu dla klubu, choćby nawet żebyśmy dostali kasę na 1 parę butów warto by było to zrobić. Ale usłyszałem: po co, przecież nam nie brakuje pieniędzy. Myślę że gdyby to zrobić sponsorów można by było mieć nawet kilku, przecież Zdrój mimo wszystko jest dobrze rozpoznawany w powiecie i nie tylko. Ale po co robić sobie kłopot, kasę moglibyśmy dostać i kupić coś za nią, chodzi tylko o jedno… z takiej kasy nie tylko trzeba się rozliczyć (mieć fakturę), ale i najczęściej pokazać co się kupiło za te pieniądze. Interes? Żaden. Doszło do tego, że nawet Piast Antoniki, grający obecnie drugi sezon w B-klasie, ma za sponsora Bank Spółdzielczy który też finansuje kilka klubów w naszym powiecie. Ale żeby sponsorował Zdrój? Po co, przecież nam nic nie brakuje.

Kiedyś gdy chłopaków chciało oglądać więcej ludzi niż tylko zarząd, była potrzeba jeżdżenia autobusem na mecz. I jeździliśmy tylko jeden sezon gdy jeszcze prezesem był Marcin Serafin, nikomu nie muszę przypominać, że autobus zawsze był pełny. Teraz jest tak, że chłopaki jeżdżą busem na mecze, w sumie i racja bo są wolne miejsca ale najgorsze jest to, że trzeba tym busem jeździć po całym Horyńcu, żeby zawodników zebrać, bo większość ma już w dupie jeździć na mecze, wolą posiedzieć z dziewczyną i się nie denerwować lub posiedzieć z rodziną. Ja się im nie dziwie, to tak jak by Was ktoś prosił o spędzenie popołudnia w żałobnej atmosferze. Na szczęście większość chłopaków gra dla siebie, dla przyjemności i chwała im za to, że jeszcze poświęcą te kilka niedzielnych godzin, reprezentując klub który nie ułatwia im życia.

Na końcu opiszę swój przypadek. Gdy 6 lat temu wyjeżdżałem na studia do Krakowa, „przeszedłem” do jednego z krakowskich klubów. Zażądano ode mnie, czy też od mojego nowego klubu 250 zł. Ok, zapłacili. Po powrocie do Horyńca w poczuciu przynależności do naszego miejscowego klubu chciałem grać „u nas”. Ale nic z tego, z racji tego że grałem w Małopolskim Związku Piłki Nożnej, trzeba zapłacić 150 zł za wyrejestrowanie mnie z MZPN i 100 zł za rejestrację w Podkarpackim ZPN. Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałem „szukaj pieniędzy, to cię zarejestrujemy”. Kasę wziąć było fajnie, „zwrócić” już gorzej. Niestety przynajmniej w tym sezonie nie będzie mi dane kopać dla Zdroju. Będę grał w Narolu, i co najgorsze, lub najlepsze (brać z nich przykład) na dzień dobry zapłacili te nieszczęsne 250 zł a dodatkowo są dresy klubowe, buty i zwrot kosztów dojazdu. Ok, umiejętności mam jakie mam, nigdy nie byłem wybitnym kopaczem, wielu powie że słabym ale różnicę sami już pewnie widzicie jak jest w innych klubach i to tuż „za miedzą”.

autor: savio –  źródło: facebook.com/LKS

17 odpowiedzi do “Gorzej w Horynieckiej piłce być nie może?”

  1. Jestem zdruzgotany tym artykułem-w takim razie gdzie idzie te 30 tysięcy-czy ktoś jest rozliczany z tych dotacji? takich jaj to faktycznie TYLKO W HORYŃCU można się spodziewać- gratuluję władzom za kolejną kompromitację-z takimi akcjami do przodu na pewno nie pójdziemy!! wstyd i hańba!!

  2. Na pewno na wszystko są papiery, więc jest wszystko OK.

    Ja, jako horyniec.info na przykład, byłbym zainteresowany w następnym sezonie jakimś symbolicznym sponsoringiem LKSu + wsparcie medialne internetowe, które przełożyłoby się na popularność piłki w Horyńcu, nawet na bardzo zaawansowanym poziomie. Wynajęcie kogoś i robienie strony www na wyższym poziomie i inne akcje, są bardzo koszto-chłonne. Zająłbym się tym, ale skoro zewsząd dochodzą mnie informacje o powolnej agonii klubu, to po co się pchać? Założę się, że znaleziono by też innych sponsorów, którzy byli by skuszeni większym MEDIALNYM szumem wokół gry LKSu, wszystko się łączy. Ale na razie to strata czasu, zapału, nerwów, pieniędzy… sądzę, że jakby dobrze klubem zarządzać i szukać sponsorów, znalazła by się nawet kasa dla zawodników, zwiększyła by się motywacja i przyszły by sukcesy!

  3. już dawno ktoś to powinien powiedzieć czy napisać brawa za odwagę, trzeba coś zmienić w tej chorej mentalności tego zadupia

  4. Pamiętam, że w ubiegłym roku Rada uchwalając budżet chciała przyznać część kasy lks-u dla warcabistów, podobno jednak ich szef nie chciał skorzystać…

  5. A myślicie że tak jest tylko w Horyńcu, tak jest w większości klubów występujących w naszym powiecie, to przecież takie normalne że prezes zgarnia kase dla siebie a zawodnicy niech dalej radzą sobie sami (kupują buty , sprzęt ,dojeżdzają na własny koszt na mecze itd.)To jest chore, i dopóki klubami będą rządzić jak jest napisane powyżej ‚leśne dziadki’, którzy nie mają zielonego pojęcia o zarządzaniu kubami to w powiecie lubaczowskim nie będzie nawet klubu reprezentującego godnie nasz powiat w 5 lidze. Smutne ale prawdziwe.

  6. a nie można zmienić władz klubu?! Pisał ktoś wcześniej że Marcin Serafin dobrze radził sobie z klubem. Po co trzymac takch ludzi jak dotychczas ? Wybierzcie kogoś
    mądrego, niezwiazanego ciepła posadka z władzami to może ukróci tą patologię

  7. Marcin miał też swoje wady, za dużo kolegów, ale to już inna bajka, po za tym jest chyba za granicą

  8. Proszę o odpowiedz na jedno pytanie.
    Kto inny bedzie zajmował sie tym klubem?
    z Tego co sie orientuje od paru juz lat zawsze ktoś ma pretensje do Tego prezesa klubu. Uważam,że jeśli byłby kandydat to mógłby objąc te pozycje w klubie, lecz takiej osoby szczerze mówiąc nie ma!!. Wiec zapewne w najbliższym czasie nic sie nie zmieni

  9. przede wszystkim nie może być tak, że jeden człowiek jest trenerem, prezesem i co najlepsze skarbnikiem. można to przecież rozdzielić(tak jak było za moich czasów w lksie). jest trener (zasłużony człowiek dla klubu znający się na piłce jak mało kto), jest kierownik drużyny (były dobry zawodnik też znający się na piłce) ale jest i ten trzeci (nie mający o piłce zielonego pojęcia lecz pieniądze potrafi liczyć jak mało kto). ten trzeci mieniący się niegdyś sponsorem klubu zdzierał i zdziera z klubu sporą kasę za wyjazdy busem na mecze. warto byłoby sprawdzić na jaką kwote wystawiane są faktury za wyjazdy

  10. czyli szukamy prezesa- trenera– skarbnika który będzie bez interesownie zajmował się piłką w ZDROJU.
    Tak jak kopią piłkarze dla siebie.

    Ja uważam by to Horynieccy piłkaże grali w klubie nie ściągani z nie wiadomo z kąd . poziom piłki nie zmieni sie od zmiany zarządu. dopiero zmieni sie od dobrej atmosfery w klubie oraz od podejscia juniorków do gry w piłke najwazniejsze sa treningi wiadomo że w szkole poziom W-F jest tragiczny .
    Wiec trzeba coś z tym zrobic oraz proponuje jakieś dla nich wyjazdy wakacyjno treningowe jest to zajecie dla mlodziezy. Jak Emeryci mogą orgaznizowac wyjazdy to dlaczego klub pilkarski by niemogl czegos takiego zrobic,…
    jesli chodzi o autobus jest gminny (mydelniczka) myśle że idzie sie jakoś z nimi dogadać

  11. trener i kierownik zapewne znają się na piłce ,ale i też dobrze znają się na pieniądzach. W horynieckim klubie zawsze było tak odkąd pamiętam ,że podziękowaniem za grę w piłkę za cały sezon było ognisko ,kiełbasa wóda i dobre słowo od wójta. Nigdy nikt nie dostał żądnej nagrody finansowej albo materialnej

  12. Trener i prezes w jednej osobie? Kult jednostki, czy co? A kto prowadzi księgowość? Rada gminy ma obowiązek żądać sprawozdania z wydania owych 30 tyś. zł co do grosza i zapoznać z tym radnych.I jest to otwarty apel do Rady Gminy. Całej Rady.

Możliwość komentowania jest wyłączona.