Kratują i zasypują – bunkry Linii Mołotowa w lasach już niedostępne!

Jak możemy przeczytać na stronie: roztoczewschodnie.pl:

Od kilku dni dochodzą nas niepokojące sygnały o zasypywaniu rowów diamentowych i wstawianiu krat w wejścia do bunkrów. Rowy te, o ironio, służyły celem utrudnienia przeciwnikowi podejścia pod fortyfikację oraz ochrony strzelnicy przed zasypaniem ziemią w wyniku pobliskiego wybuchu pocisku. Na najnowsze rozwiązania radziecki inżynier rowem już nic by nie wskórał, chociaż pewności nie mam. Rowy zasypano leśną koparką.

Temat jako pierwsi poruszyli miłośnicy Roztocza skupieni wokół GTR (Grupa Turystyczna Roztocze). Pytania kto stoi za niszczeniem bunkrów, bo tak powinniśmy nazwać zasypywanie piaskiem i odbieraniem nam, turystom, możliwości zwiedzania umocnień pozostaje póki co w sferze domysłów.

W obecnych realiach, gdy tyle mówi się o Polsce Wschodniej i inwestuje publiczne pieniądze w popularyzację turystyki aktywnej, szczególnie na obszarach takich jak Roztocze – praktycznie bez przemysłu, praktycznie krainie ludzi bezrobotnych, odbieranie nam bunkrów jest zwyczajnym oszustwem.

więcej na www.roztoczewschodnie.pl

Należy sobie zadać pytanie, czy to dobry pomysł, czy nie? „Władze”, odpowiedzialne za owy proceder, na pewno będą się zakrywać bezpieczeństwem, dostosowaniem do wymagań unijnych przepisów… i nietoperzami. Władza ludowa także martwiła się o bezpieczeństwo narodu i zamurowywała te obiekty. Dziś są w wielu miejscach powybijane dziury, a w innych regionach działają specjalne grupy poddające renowacji zamurowane obiekty. Warto wspomnieć o pancernych drzwiach i stalowych elementach, które swego czasu padły ofiarą złomiarzy. Ile naporu złomiarzy i „pasjonatów bunkrów” wytrzymają liche kratki? Niedługo więcej info o bezprecedensowym przystosowywaniu naszych okolic do turystyki.

9 odpowiedzi do “Kratują i zasypują – bunkry Linii Mołotowa w lasach już niedostępne!”

  1. Teren nadleśnictwa to sobie robią u siebie co chcą.
    Ja bym tam się nie buńczuczył.

    „… w innych regionach działają specjalne grupy poddające renowacji zamurowane obiekty.”
    no to jeśli znajdzie się taka grupa i zechce dostosować obiekt do wymagań turystyki to myślę że nadleśnictwo jeszcze przygotuje miejsca ogniskowe w okolicy…
    Może GTR ?????????????????????????????????????

  2. Problem w tym, że to obiekt zabytkowy, do którego GMINA powinna dostęp dać każdemu zainteresowanemu, ale to martwy przepis, bo kogo to interesuje… Taki obiekt jak bunkier, mimo iż na czyimś, to do tej osoby nie należy, mam na polu taki bunkier i niestety nie jest mój…

  3. No właśnie. Więc trzeba zacząć po kolei. Najpierw dokładnie zorientować się w przepisach odnośnie tych schronów.
    Dopiero później planować, działać, a na końcu oceniać.
    Ja się tam nadleśnictwu nie dziwię. Zabezpieczają się na wszelki wypadek. Mamy durne, niejasne prawo i co począć.
    A że „organizacje”, grupy turystyczne, władze gmin i poszczególne osoby nie interesują się zawczasu tematem to w czym problem.
    Nadleśnictwo wyszło z inicjatywą bo nikt nie zaproponował alternatywy, a nigdzie nie jest napisane, że mają to z kimkolwiek uzgadniać.

    Ponadto uważam, że słowo „niszczenie” jest tu nieadekwatne. Jeśli znajdzie się ktoś, kto zagospodaruje zgodnie z przepisami taki schron to sądzę, że odkopanie rowów diamentowych, betonowych zagród, czy wyjęcie krat to żaden problem.

  4. A pewnie, że tak.
    Tylko nie rozumiem pretensji i rozgoryczenia.
    Dlaczego nikt wcześniej tego nie zagospodarował.

  5. @koko – tylko czekać aż rzeczywiście ludzie zaczną sobie podprowadzać te kraty, bo zapewne nie jeden się skusi, żeby wykorzystać je w bardziej przydatny sposób 😉

  6. Witam serdecznie.
    Chciałbym się wtrącić nieco do rozmowy.
    Kolega barszcz ukraiński napisał:
    „Ponadto uważam, że słowo „niszczenie” jest tu nieadekwatne.”
    Zasypywanie rowu diamentowego, wsadzanie krat tam gdzie ich być nie powinno (w kwestii, że nie na zewnątrz), dziurawienie w związku z tym betonu, obcinanie elementów zbrojenia wystających poza bryłę schronu, zaklepywanie teowników służących pod montaż siatek maskujących, naruszanie osypu ziemnego orylonu, pod zasyp diamentówki, zasypywanie/betonowanie wyjścia ewakuacyjnego, fakt nie jest niszczeniem – to jest dewastacja !!!

    W listopadzie roku dało się przenieść niemiecki schron, ważący +/- ton, bo droga się budowała i konserwator nie pozwolił schronu burzyć, gdzie na Śląsku (Punkt oporu Bobrowniki), pomimo starań działającego tam stowarzyszenia, zrównaniu z ziemią polski schron bo przeszkadzał przy budowie autostrady. Nadmienię tylko, że ów polski schron był jedynym w swoim rodzaju.
    Sam jestem w stowarzyszeniu, które remontuje niewielki schron bierny „Regelbau 668” i stara się go doprowadzić do stanu z 1944 roku i wiem ile pracy i pieniędzy to kosztuje, tym bardziej, że jesteśmy stow. non profit. Rożne grupy w Polsce restaurują schrony, ale prawda jest taka, że to nie jest gwarant bezpieczeństwa dla obiektu. Tak, że plan renowacji czy zagospodarowania schronu lub grupy schronów to nie jest takie „hop siup”, bo ograniczyć się do kilkudniowych prac z miotła w rękach to nic ciężkiego, ale nie na tym polega praca renowacyjna.

    Jestem autorem zdjęcia powyżej jak i pozostałych umieszczonych w artykule na stronie http://www.roztoczewschodnie.pl. Jestem też amatorem wycieczek po roztoczu (a mieszkam pod Krakowem). Po schronach „biegam” od kilku lat – po Linii Mołotowa od czterech. To co zastałem w lipcu w okolicach Brusna przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Schron nie był obiektem niebezpiecznym, bo pomijając kwestię dziur „technicznych” wewnątrz, wchodząc do takiego obiektu trzeba patrzyć pod nogi i nie tylko.

    Pozdrawiam gorąco.

  7. zgubiły mi się cyferki – miało być w listopadzie 2010 roku i +/- 500 ton

Możliwość komentowania jest wyłączona.