Horyniec i powiat przed sezonem letnim

Bardzo ważnym wydarzeniem w skali powiatu są konwenty wójtów i burmistrzów z naszej okolicy. Mają szansę zostać tam podjęte decyzje współpracy miedzy gminami. Póki co, efekty są niewidoczne. Następnym impulsem do rozwijania takiej współpracy był majowy I Sejmik Powiatowy zorganizowany w Lubaczowie. Gośćmi byli włodarze gmin i miast powiatu oraz Marszałek województwa Podkarpackiego Mirosław Karapyta. Spotkanie to pokazuje, że jest klimat do rozwoju na szczeblu wojewódzkim, także trendy rozwojowe są sprzyjające, niestety, okazuje się, że mamy problemy u podstaw. Zarządcy poszczególnych gmin i miast zachowują się co najwyżej dziwnie. W czerwcowym Kresowiaku Galicyjskim, możemy dokładniej zapoznać się z wypowiedziami konkretnych włodarzy, z owego sejmiku. To, że nie są podejmowane szczególne kroki współpracy, podsumowuje szczególnie wypowiedź wójta Starego Dzikowa Barbary Małeckiej.

„Padło tutaj wiele pięknych słów o ochronie zabytków, rozwoju turystyki. Nie możemy przyjąć założenia, że nasi rolnicy utrzymają się z agroturystyki. Zadbajmy również o naszych rolników, by mogli wyprodukować i sprzedać.”

Jest to jednocześnie gotowa odpowiedź na pytanie, dlaczego nie tylko z Dzikowa, ale ze wszystkich tutejszych miejscowości młodzi, zdolni i wykształceni znikają hurtowo. Nie ma żadnego myślenia perspektywicznego, ani chęci współpracy z innymi. „Każdy sobie rzepkę skrobie.” Nie dotyczy to takich ludzi jak wójt lubaczowskiej gminy Wiesław Kapel, który niemal na każdym możliwym spotkaniu mówi o takiej współpracy, i namawia do niej. Jedni się przychylają, a inni twardo obstawiają swoje.

Horyniec jest ze wszystkich miejscowości uprzywilejowany. Dzięki sanatoriom i perspektywom turystycznym, możemy liczyć tylko na ciągły rozwój. Niestety pod wieloma względami jesteśmy też hamowani przez sąsiednie gminy, które nie uatrakcyjniają regionu, przez to ciągnie się za nami łatka „dziury” gdzie nic nie ma.

Sezon letni powoli się zaczyna. Czy mamy coś do zaoferowania turystom jako region? Mamy jakąś spójną ofertę turystyczną? Możemy sami się zabawić w teoretycznych turystów i spróbować spędzić czas na ziemi lubaczowskiej. Zapewne się okaże, że tu nic nie ma…

Należy tutaj podsumować temat stwierdzeniem Marszałka Karapyty: że dr Marek Wiśniewski ma co robić, by taki produkt turystyczny zaistniał. Potrzebujemy specjalistycznej strategii rozwoju regionu i współpracy poszczególnych ośrodków. Szczególnie, że globalne analizy, na przykład ONZtu, wskazują, że w tym wieku, 30% wszystkich zatrudnionych będzie pracować w dziedzinie związanej bezpośrednio lub pośrednio z turystyką. Czy nie jest to smakowity kąsek dla Starego Dzikowa czy innych miejscowości powiatu, jeżeli teraz nikt w tej dziedzinie nie pracuje?

Horyniec i powiat przed sezonem letnim, tak jak zawsze, nieprzygotowany.

2 odpowiedzi do “Horyniec i powiat przed sezonem letnim”

  1. Reprezentuje LOT Roztocze z Tomaszowa Lubelskiego. Od lata pracujemy nad wizerunkiem Roztocza jako regionu (produktu) turystycznego. Bardzo chwalimy sobie współpracę z Narolem i Cieszanowem (z Horyńcem jest słabiej), gdzie samorządowcy widzą potrzebę wspólnego działania ponad granicami gmin, powiatów i województw. Tak naprawdę te granice nie mają dla turysty żadnego znaczenie dlatego nie widzimy większego sensu w promocji regionu w oparciu o granice administracyjne. Powiaty są szczególnie sztucznym tworem, gdzie często w ich granicach znajdują się gminy o różnym potencjale turystycznym, położone w różnych regionach geograficznych a często i kulturowych. Ziemia lubaczowska jest moim zdaniem jednym z najciekawszych regionów Polski Wschodniej ale właśnie nie jednorodnym pod względem potencjału. Na pewno dr Wiśniewski powiedział by o tym więcej. Z mojego doświadczenie wynika, że nie warto tworzyć nowych bytów promocyjnych ponieważ wysiłek włożony w ich zaistnienie na mapie przemysłu turystycznego nigdy się nie zwróci. Uważam, że powiat lubaczowski w dziedzinie turystyki powinien postawić na swojego „pociągowego konia” czyli Roztocze Wschodnie. Produktowo i promocyjnie można RW rozszerzyć o inne tereny powiatu, mniej atrakcyjne, wybierając najciekawsze elementy. Tak określony profil RW i Ziemi Lubaczowskiej mógłby stać się elementem produktu całego Roztocza (od Kraśnika aż do Lwowa -za pewne w przyszłości). Piszę tutaj o współpracy ponad powiatowej i wojewódzkiej. Powiat tomaszowski współpracuje z Narolem i Cieszanowem w ramach LOT Roztocze. Turystyką zajmują się też LGD R Tomaszowskie i Serce Roztocza, które mają podpisaną umową partnerską. Narol realizuje projekty ze Zwierzyńcem.

    Podsumowując, zachęcam samorządowców do szerszego spojrzenia na cały region i zmierzenie się z realnymi możliwościami stworzenia lokalnego obszaru turystycznego. Turystyka ma tylko wtedy sens jeśli zarabiają na niej mieszkańcy a nie wtedy kiedy wydaje się publiczne pieniądze na promocję czegoś, czego nie można kupić. Zadam więc przewrotne pytanie czy można kupić Ziemię Lubaczowską? (tzn. czy turysta będzie miał gdzie wydać swoje pieniądze) 🙂
    Pozdrowienia
    Zapraszam na stronę http://www.roztoczewita.pl

  2. Ujmując rzecz geograficznie, mogą się zbierać gminy typowo Roztoczańskie, czyli oprócz tych lubelskich podkarpacki Narol, Horyniec i strategiczny Cieszanów.
    Natomiast produkt turystyczny regionalny zawiera się raczej w inne ramy ze wspólną kulturą. Sądzę, ze Roztocze może się bawić swoimi klockami, natomiast ziemia lubaczowska, jeżeli nie będzie mieć czegoś swojego, to Dzików, Wielkie Oczy, czy Oleszyce nigdy się nie rozwiną. Roztocze jest już ugruntowaną marką, powoli się wybijającą coraz wyżej, natomiast ziemia lubaczowska leży i kwiczy, bo choćby chcieli, pod Roztocze się nie podepną. Ziemia Lubaczowska ma ciekawe granice, od Wielkich Oczu zapadlisko Sanu, zachód i północ teren spłaszczony i północny wschód wzniesienia Roztocza. Wyodrębnienie regionu turystycznego byłoby trudne, ale takie atrakcje jak Kresowa Osada, Cieszanowska wioska kozacka, szlak Chasydzki, Uzdrowiska Horynieckie, trasy rowerowe po lasach, architektura drewniana, pretendowanie do skrawka historycznych kresów i Lwowszczyzny, brak przemysłu, to dużo jak na start, brakuje właśnie tylko spójnej oferty turystycznej. Sądzę, że dziś szuka się nowości, to też siła.

Możliwość komentowania jest wyłączona.