Na ratunek Kościołowi

Na stronach TVP Rzeszów ukazał się artykuł związany z Horyńcem, oczywiście dotyczy on tragedii jednego z zabytków Horynieckich czyli kościoła parafialnego, oraz zrywu mieszkańców pomagających w jego odbudowie. Po aferach z CBA, i tych podskórnych, wizja Horyńca troszkę się zmieni, społeczność Horyniecka na szóstkę, gdyby jeszcze udały się wreszcie władze o takim podejściu…

Mieszkańcy Horyńca- Zdroju pośpieszyli na ratunek XVII-wiecznemu kościołowi. Latem zabytek płonął po uderzeniu pioruna. Pożar zniszczył dach. Koszty naprawy oszacowano na 580 tysięcy złotych. Dlatego zaangażowanie ludzi w prace remontowe oraz zbiórka są teraz na wagę złota. Pożar wybuchł 10 sierpnia po 5 rano. Na szczęście ogień zauważył zakonnik wstający na poranną modlitwę. Udało się wynieść całe wyposażenie. Niestety ogień zniszczył dach. Franciszkanie właśnie dostali kosztorys – naprawa ma kosztować 580 tysięcy złotych.

Klasztor takich pieniędzy nie ma, parafianie też bo to teren dużego bezrobocia, ale ofiarują pomoc – swoją pracę – dniówkę odrabia między innymi Peter Duryga z pochodzenia Słowak ale teraz mieszkaniec gminy i tutejszy parafianin. Przy kościele powstał minitartak. Codziennie dyżury mają mieszkańcy innej wsi. Kilkoro ofiarowało też drzewo. Włączyła się też gmina Horyniec która ma 700 hektarów lasu.
Kościół w Horyńcu został ufundowany przez Piotra Telefusa w 1703 roku ale budowę ukończył 57 lat później Mikołaj Stadnicki. Był otoczony fosą miał grube mury i charakter obronny. Jeszcze w czasie wojny okoliczni mieszkańcy chronili się tu przed oddziałami UPA. To ważne miejsce dla mieszkańców.
Pożar zniszczył dach budynku w momencie gdy dopiero co zakończył się jego remont Wymieniona została drewniana więźba dachowa a blachę zastąpiono dachówką. Komisja z Urzędu Marszałkowskiego nawet nie zdążyła dokonać oficjalnego odbioru.
Beata Bartman