XII Sesja Rady Gminy Horyniec-Zdrój jak zwykle obfitowała w wiele spraw ważnych dla działania gminy, a mniej interesujących dla mieszkańców, skarga związana z „bezczynnością wójta” została przez Radę Gminy wykreślona z porządku obrad ze względu na brak dokumentów potrzebnych do rozpatrzenia sprawy, które miał dostarczyć wójt. Przypomnieć należy, że owa skarga miała związek ze sprawą zatargu między mieszkańcami Horyńca o rów melioracyjny i stawy, gdzie jeden z mieszkańców do dziś nie odpuszcza wójtowi za niewszczęcie działań w tym kierunku. Sprawa błaha i wyglądająca na bezzasadną ciągnie się za wójtem, ale racje mieszkańca teoretycznie grożą sądem dla wójta, za „bezczynność” (zazwyczaj pod tym określeniem kryje się brak odpowiedzi wójta na pismo mieszkańca gminy).

Inne sprawy na sesji związane z procedurami urzędowymi owiewały nudą Sesję Rady Gminy, wiemy, że pojawi się wreszcie lustro przy tunelu pod torami z ulicy Myśliwskiej do Rolnej, także został rozstrzygnięty przetarg na projekt Parku Zdrojowego, potem czeka nas batalia o fundusz na realizację tego projektu z programu Polska – Białoruś – Ukraina.

Starając się także nie być tylko biernym oglądaczem i relacjonującym przebieg sesji, postanowiłem zabrać głos odnośnie kwestii barier dla niepełnosprawnych w Horyńcu. Dla wielu trzy cztery centymetry progu to tyle co nic, ale dla niepełnosprawnych to pułapka, gdzie można się potknąć, a dla osób na wózkach inwalidzkich to przeszkoda nie do pokonania, także podjazdy z teoretycznie centymetrowym progiem, ale za to strome są pułapką dla wózków, można łatwo wywinąć przysłowiowego orła. Horyniec jako miejscowość uzdrowiskowa, minimalnie w dzielnicy uzdrowiskowej musi nie mieć w ogóle barier. To zwiększy nasz prestiż i przyciągnie nowych klientów do sanatoriów. Rozmawiając w ogromną ilością kuracjuszy, widzę takie uchybienia, będę monitorował sprawę, dziś Horyniec bez barier, jutro powiat!

Sesja została mocno urozmaicona humorem przez jednego z obecnych, który nie bacząc na władze, dopominał się o internet dla swojej wioski, wypominał bezpańskie psy, i pytał, dlaczego nie można pić piwa w sklepie…