Pokaz specjalny – Matematyka Miłości

Późny wieczór, już 22:00 i cała sala zajęta do ostatniego miejsca oczekująca gwiazdy biesiady teatralnej – Małgorzaty Zajączkowskiej. Tuż przed wejściem dostajemy informację, że Pani Małgorzata absolutnie nie życzy sobie by nagrywać, ani robić zdjęcia sztuki, jeżeli zostanie złamany zakaz, przerywa sztukę, „koledzy” z Lubaczowskiej Telewizji Internetowej nieco zawiedzeni, nie będzie materiału… na horyniec.info też, ale mam zdjęcie ze strony sztuki, tam też ciekawe informacje dotyczące „Matematyki Miłości” www.matematykamilosci.pl

Sztuka rozpoczęła się dość specyficznie, Pani Małgorzata wchodząc na scenę postanowiła zrobić sobie pamiątkę i chciała nakręcić Horyniecką publiczność swoją kamerą, jak oklaskuje jej wejście. Niestety miała problem z przesłoną, z aktorskim zacięciem zaakcentowała kobiecy problem z techniką, prosząc o pomoc, ponieważ byłem najbliżej, poproszony o pomoc sprawę szybko rozwiązałem i na prośbę Pani Małgorzaty publiczność jeszcze raz zaaplikowała aplauz… po krótkim nagraniu oznajmiła, że kończy z teatrem, wspomniała o śmierci bliskiego o której się właśnie dowiedziała i dlatego dziś już nie będzie wystąpienia… co się okazało oczywiście częścią wystawianej sztuki. Na podanej wcześniej stronie sztuki krótki opis fabuły…

Sztuka oczywiście zaskakująca i ciekawa, z różnorodnymi elementami dodatkowymi. Rekwizytami na scenie były tylko trzy światła w formie muszli i wysokie krzesło. Sztuka była przeplatania jakby wspomnieniami wyświetlanymi na ekranie oraz tangiem wykonywanym przez Piotra Woźniaka, które dało dużej wyrazistości tej sztuce, nie często widzi się na żywo tego typu tango w tak dobrym wykonaniu.

Opowieść o sposobie na szczęśliwą miłość, oparta na „matematycznym wzorze” którą opowiadała Pani Małgorzata bardzo wciągała, nagłe wcielanie się w różnorodne postaci, ukazywanie różnorodnych humorów z dużą łatwością, oraz sceny, gdzie mówiła o prasie i dziennikarzach, jakoby manipulowani rzeczywistością i wydawali wyroki, grając skromną postać, która nie życzy sobie zdjęć… nagle jakiś sens miał incydent przed przedstawieniem, gdy zabroniła fotografować i filmować… być może już tak „była w swojej roli”, że impuls kazał jej odpowiedzieć: żadnych zdjęć!

Już przy końcu scena tanga z nożem chyba nie tylko we mnie wywołała specyficzne uczucia, aktor w sztuce miał atakować nożem publiczność… miałem nadzieję, że mu ten nóż nie wypadnie, bo siedziałem w pierwszym rzędzie akurat na wprost wywijającego sztyletem Piotra Woźniaka.

Sztuka nagrodzona gromkimi brawami, Pani Małgorzata dała popis gry aktorskiej, a żeńska cześć publiczności po tym spektaklu pewnie pomyśli dłużnej nad tym „matematycznym wzorem”.

5 odpowiedzi do “Pokaz specjalny – Matematyka Miłości”

  1. kobieta jest rewelacyjna, lubie ja jako
    aktorke, jej gra to wyzsza szkola jazdy, sztuka byla tak zajmujaca, ze czas lecial jak szalony, warto bylo wyjsc z domu o tak poznej porze, bylo rewelacyjnie. Dziekuje Pani Malgorzacie za niezapomniane przezycia.

  2. Mam wrażenie, że ten spektakl całkowicie inaczej odebrali mężczyźni niż kobiety 😉

  3. Jesteś taki cudowny, aż błyszczysz w ciemności. Dobrze, ze tam byłeś bo biedna kobieta z Warszawy nie spełniłaby swojego marzenia o nagraniu aplauzu!!!:P

  4. A były w tej kamerze baterie czy to tylko atrapa którą fachowiec jednak potrafił włączyć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.